Bombardowania Serbii w 1999 roku — „humanitarna interwencja” czy przemilczana zbrodnia?

Facebooktwittergoogle_plus
Bombardowania Serbii w 1999
Bombardowania Serbii w 1999 roku pozostawiły takie rany w Belgradzie

Wydaje się jakby w kraju, który ma tak tragiczną przeszłość jak nasz, nikt nie pamiętał już, że gdzie spadają bomby, tam giną ludzie… Starcy, kobiety, dzieci. I nikogo to nie przeraża? Nikt nie podrywa się do protestu? Nikogo nie obchodzą serbskie ofiary?Ludwik Stomma w „Polityce” w 1999 roku

Dziś chcemy Wam przedstawić kolejny, po bardzo długim czasie, wpis z historii BałkanówBardzo długo zbierałem informacje oraz czytałem potrzebną literaturę. Mimo że sam mam sporą wiedzę, popartą ponad 10-letnimi podróżami na Bałkany, to tak trudne tematy wymagają solidnego przygotowania. We wcześniejszych wpisach zaprosiłem Was, abyście poznali historię życia i władzy wielkiego marszałka TitoNastępnie przedstawiłem czytelnikom czym była JugosławiaWydaje mi się, że ta elementarna wiedza jest niezbędna do tego, aby poznać postjugosłowiańską część półwyspu Bałkańskiego odrobinę lepiej. Sam mam wrażenie, że im więcej czytam, tym mniej wiem. Dziś chciałbym opowiedzieć jak wyglądały bombardowania Serbii przez NATO w 1999 roku oraz przybliżyć Wam  nieco prawdy o tamtych tragicznych wydarzeniach.

Zanim przejdę do sedna tematu, mam do Was kilka uwag ogólnych. Zacznę od tego, że przekaz medialny w sprawie tych wydarzeń sprzed 20 lat w tamtym czasie był całkowicie zdominowany przez prozachodnią propagandę. Pamiętam codzienny, prawie trzymiesięczny spektakl telewizyjny. Nasze wiadomości każdego dnia transmitowały relacje z pola wojny: a to zbombardowano Belgrad, a to mosty w Nowym Sadzie, a to pociąg. Źli i paskudni Serbowie nie chcą się poddać. Kolejną moją uwagą wstępną do tekstu będzie to, że do dziś dnia w naszej świadomości społecznej mamy zakodowane pewne rzeczy na temat tego, co wydarzyło się na Bałkanach po rozpadzie państwa Tito.

Jedną z takich prawd, przekazanych do naszych umysłów przez media, jest aksjomat o absolutnej winie Serbii i narodu serbskiego. Prawda o wojnach na Bałkanach jest jednak dużo bardziej skomplikowana. Bośniaccy Serbowie są odpowiedzialni za zbrodnie na Sarajewie, straszne ludobójstwo w Srebrenicy oraz piekło w Bośni i Hercegowinie. Natomiast druga strona medalu jest taka, że potworności dopuszczały się wszystkie strony konfliktu. W naszej świadomości fakt ten jest cały czas przemilczany.

Ponieważ jest to wątek poboczny tego artykułu, to nie będę się bardziej w niego zgłębiać. Zainteresowanych odsyłam do świetnego reportażu opisującego makabryczne zbrodnie Chorwatów podczas konfliktu w Bośni i  Hercegowinie. Udokumentował je w swoich raportach nasz Tadeusz Mazowiecki. Z 18 rozdziałów o mordach w czasie wojny w Bośni i Hercegowinie aż 5 jest całkowicie poświęconych Chorwatom. Zapraszam TUTAJ.

 

Tło interwencji NATO w Serbii

 

Wprawdzie w 1999 roku jeszcze mnie na Bałkanach nigdy nie było, ale już byłem nastolatkiem. Intensywnie interesowałem się polityką, historią najnowszą oraz geografią. Pamiętam doskonale zarówno wcześniejsze oblężenie Sarajewa jak i wydarzenia w Serbii w tamtym roku. Przypominam sobie także, że powodem wojny (oficjalnym), była chęć zmuszenia Serbów do zaprzestania czystek etnicznych na Albańczykach w Kosowie. Wspomnienia rysują mi także obraz wielkiego poparcia dla nalotów przez Polskę, która wtedy została świeżym członkiem NATO i te działania poniekąd także sankcjonowała. Dzięki Bogu nie wzięliśmy w akcji bezpośrednio udziału.

Bombardowania Serbii w 1999 roku były spowodowane sytuacją w Kosowie. Samo Kosowo w tamtym czasie było integralną częścią Serbii. W latach marszałka Tito otrzymało wprawdzie status tzw. specjalnego regionu autonomicznego (tak samo, jak Wojwodina), jednak nigdy nie było republiką federacyjną. Tylko one miały prawo opuścić Jugosławię. U przyczyn interwencji leżały dobre intencje, ale dobrymi chęciami jest wybrukowane piekło. W Kosowie od lat 80 XX wieku stopniowo nakręcała się spirala przemocy i nienawiści etnicznej. Działania serbskiej policji przeciwko terrorystom i bojownikom z UCK (Armii Wyzwolenia Kosowa) napędzały brutalne odwety i czystki na serbskich cywilach, a to powodowało kolejne czystki sił porządkowych.

Czy interwencja byłaby dziś możliwa

Naloty NATO na Serbię były możliwe tylko dlatego, że Rosja oraz Chiny, były zdecydowanie za słabe w tamtym czasie. Ponadto niewydaje mi się, aby w dzisiejszym świecie tego typu agresja na suwerenne państwo w środku Europy byłaby w ogóle możliwa.

W pewnym momencie sytuacja przyjęła taki obrót, że musiała zająć się nią społeczność międzynarodowa. Wszystko zmierzało do humanitarnej katastrofy, a może i ludobójstwa takiego, jak podczas wojny w Bośni i Hercegowinie kilka lat wcześniej. Cały czas rosła liczba ofiar po obu stronach konfliktu. Mocarstwa zachodnie próbowały wypracować porozumienie pokojowe, które zakładało wkroczenie na terytorium Kosowa wojsk NATO. Na takie warunki z kolei nie zgodziła się Serbia. Państwa paktu podjęły decyzję o militarnym wymuszeniu wycofania serbskich sił z Kosowa. Przywódcy tacy jak Bill Clinton czy Tony Blair doskonale pamiętali, że ich tchórzostwo i bezczynność doprowadziło do tragedii Sarajewa i ludobójstwa w Srebrenicy. Jeżeli uznamy, że cała interwencja była w jakiś sposób uzasadniona, to sposób jej przeprowadzenia oraz, de facto, podjęcie agresji wobec niepodległego państwa w ładzie powojennym w Europie było rzeczą niespotykaną. Bombardowania Serbii w Moskwie bacznie obserwował przyszły lokator Kremla – premier Władimir Putin.

 

Naloty NATO na Serbię

 

Bezpośrednim powodem rozpoczęcia nalotów NATO na Serbię była tzw. masakra w Racaku. 15 stycznia 1999 roku serbska policja przypuściła atak na jedno z największych gniazd terrorystów z UCK. Zabito podczas walki 40 bojowników. Ze względu na zbliżające się ciemności, serbskie siły bezpieczeństwa wycofały się. W nocy UCK założyło zabitym cywilne ubrania. Następnego dnia szef misji weryfikacyjnej OBWE w Serbii, Amerykanin William Walker, oznajmił po wejściu do Račaka, że zostało tam z zimną krwią rozstrzelanych czterdziestu albańskich cywilów. Jednocześnie zachodnie środki masowego przekazu informowały o rzekomej masakrze, dokonanej przez serbskich policjantów. Fakt umiejętnego spreparowania zbrodni potwierdził emerytowany kanadyjski generał Lewis McKenzie w 2008 roku.

 

Propagandowy grunt pod rozpoczęcie interwencji, która okazała się agresją, został przygotowany. Fakt wysłania międzynarodowej komisji do zbadania tej rzekomej zbrodni pod przewodnictwem fińskiej lekarki Heleny Ranta już nie miał żadnego znaczenia. Odrzuciła ona poprzedni wynik sekcji zwłok, sporządzonej przez serbskich fachowców, jako nieodpowiedni ze względu na „złą metodę”, choć jej patolodzy wspólnie z serbskimi podpisali wcześniej wszystkie protokoły  oględzin ciał zabitych terrorystów. Zaraz potem rozpoczęto rokowania pokojowe. Tzn., mówiąc wprost, spróbowano narzucić serbskim władzom porozumienie, na mocy którego do Kosowa miało wejść 28.000 żołnierzy NATO. Mieliby oni możliwość swobodnego poruszania się po terytorium całego kraju. Było jasne, że Milosević się na to nie zgodzi. Odrzucił warunki 18 marca 1999 roku, a sześć dni później rozpoczęły się naloty paktu na Serbię. Były one pierwszą akcją zbrojną w historii tej organizacji oraz w dziejach powojennej Europy, na którą zgody NIE WYRAZIŁA Rada Bezpieczeństwa ONZ.

NATO rozpoczęło akcję przy użyciu ponad 450 samolotów, a pod koniec działań w bombardowaniach brało udział około 1.200 maszyn. Była to ogromna przewaga wojskowa wobec jednego z najbiedniejszych państw na kontynencie europejskim. Gdyby rzeczywiście chodziło tylko i wyłącznie o Kosowo, wystarczyłyby zrzuty bomb na pozycje serbskie w tym rejonie. Sparaliżowałyby skutecznie wszelkie działania Serbów. Na początku naprawdę koncentrowano się na celach wojskowych. W dowództwie Amerykanie uważali, że kraj skapituluje w ciągu kilku dni. Wobec przedłużającego się oporu zdecydowano zaatakować cele cywilne. Zniszczenie mostów w Nowym Sadzie i Belgradzie położonych kilkaset kilometrów od Kosowa mogło w pewnym stopniu utrudnić transport dla wojsk w zbuntowanej prowincji, jednak przypomina to naloty dywanowe z czasów II wojny światowej. Mające na celu sterroryzować i zastraszyć ludność cywilną.

Bombardowania Serbii rozszerzyły się bardzo szybko na inne cele cywilne. Nie osiągając zamierzonego efektu, NATO zwiększyło liczbę samolotów i ilość ataków w celu zniszczenia  wojska i zdemoralizowania mieszkańców. Przedłużający się opór sprawił, że pod koniec bombardowań nasiliły się „przypadkowe” ataki na bezbronnych ludzi, nazywane przez oficjeli struktur sojuszu, skutkami ubocznymi. Najwięcej cywilów zginęło w nalotach na miasteczko Aleksinac, na pociąg przejeżdżający przez wąwóz Grdelica (ponad trzydziestu), na kolumnę uchodźców (siedemdziesięciu), na budynek serbskiej TV, na miasteczko Surdulica, na autobus koło miasteczka Lužani. Bombardowano ciepłownie i stacje wodociągowe. Bomby leciały na obiekty przemysłowe, energetyczne, mosty, drogi, linie kolejowe i lotniska. Po stronie serbskiej zginęło około tysiąc żołnierzy i policjantów. Straty w ludności cywilnej wyniosły około 2.000 zabitych (w tym prawie 90 dzieci) i  6.000 rannych.

W gruzach legło ponad 7500 domów, uszkodzono dwieście szkół, pięćdziesiąt szpitali, kilkadziesiąt cerkwi, zrównano z ziemią kilkaset fabryk, pozbawiając w jednej chwili pracy tysiące ludzi. Szkody materialne wyrządzone bombardowaniami wynoszą około 30 miliardów dolarów. Równolegle przeciw Serbii prowadzona była ogromna kampania propagandowa, w której ofiary przedstawiano jako „skutki uboczne”.

Agresja militarna czy humanitarna interwencja według oficjalnej nomenklatury z udziałem 19 państw NATO trwała 78 dni – do 10 czerwca 1999 roku.

Pociski nuklearne ze zubożonym uranem oraz bomby kasetowe

 

W maju 1999 roku ONZ ukrył przed opinią publiczną raport Senegalczyka Bakary Kante, szefa pierwszej misji UNEP, zajmującej się skutkami bombardowań Serbii dla środowiska naturalnego. Tekst ten nigdy nie został opublikowany w całości, ale jego fragmenty dotarły do prasy dzięki staraniom amerykańskiego niezależnego dziennikarza. Rozdział ósmy tego dokumentu zajmuje się użyciem przez wojska NATO pocisków ze zubożonym uranem. Izotop ten powstaje jako odpad przemysłowy podczas wzbogacania tego pierwiastka. Okazało się, że tego rodzaju broni użyto podczas bombardowań przede wszystkim na terenie południowej Serbii oraz Kosowa.

Pociski nuklearne ze zubożonym uranem powodują długotrwałe skażenie żywności, wody oraz gleby. Jak wyliczała w raporcie agenda ONZ, w czasie bombardowania Serbii, zrzucono na ten kraj 9,5 tony odpadu jądrowego. Okres pół rozpadu zubożonego uranu wynosi 4,5 miliarda lat. NATO na początku zaprzeczało użycia tej broni, a o całej sprawie zrobiło się głośno dopiero w 2001 roku, kiedy na białaczkę zaczęli umierać pierwsi żołnierze sojuszu z kontyngentu w Kosowie. Do 2007 roku zmarło 45 Włochów, wcześniej tam stacjonujących. Obecnie mamy w Serbii prawdziwą epidemię raka, spowodowaną tą bronią. Po zakończeniu konfiktu, do dziś dnia, notuje się ogromny wzrost zachorowań na nowotwory złośliwe: na raka prostaty u mężczyzn o 60,3%, na raka pęcherza moczowego o 36,6%, jelita grubego o 28,6%, raka płuc o 15,5%.

W 2014 roku liczba zachorowań wzrosła do 40.000 przypadków, a w po 2020 szacuje się, że osiągnie 70.000 zachorowań rocznie. Z czego 40.000 chorych umrze pomimo leczenia. Warto przypomnieć, że NATO już kilka lat przed 1999 roku wykorzystywało amunicję ze zubożonym uranem na Bałkanach. Zbombardowano w ten sposób wieś Hadżici w Bośni i Hercegowinie. Z 3500 mieszkańców, w ciągu 5 lat zmarło ponad 1000. Idiotyzmem Amerykanów okazało się użycie największej ilości tych pocisków w Kosowie, w którego imieniu prowadzono tę wojnę. Z 10 ton uranu aż 9 ton spadło właśnie na Kosowo a 1 tona na południową Serbię. W tej byłej serbskiej prowincji nikt statystyk zachorowań i śmierci na nowotwory spowodowane tymi pociskami nie prowadzi. Według badaczy tam właśnie skutki mają być najtragiczniejsze.

Bombardowania Serbii, prowadzone za pomocą tych pocisków, można uznać za zbrodnię. Amunicja ze zubożonego uranu należy do broni jądrowej. Ta, wraz z bronią chemiczną i biologiczną, jest zakazana przez Konwencję Haską i Genewską. Największy paradoks polega na tym, że najtragiczniejsze skutki jej użycia będą widoczne dla tych, dla których ocalenia ją użyto. Czyli mieszkańcy Kosowa będą jeszcze przez dziesiątki lat umierać na nowotwory złośliwe na skażonym jądrowo terenie.

 Skutki dla Europy i Świata

 

  • pierwsza, wymuszona siłą w powojennej Europie rewizja granic, to nie jakby chciały nasze prozachodnie media, oderwanie Krymu od Ukrainy. To oderwanie Kosowa od Serbii. Przykład dla Władimira Putina, że zwycięzców nikt nie sądzi a siłą można wszystko, dały właśnie naloty NATO na Serbię. Rosja była zszokowana swoją bezsilnością a nowy premier, którym właśnie wtedy został Putin, wielokrotnie się na temat tej akcji wypowiadał;
  • bombardowania Serbii uczyniły ją krajem zrujnowanym. Zniszczono przemysł, gospodarkę, infrastrukturę oraz dokonano (świadomego), ogromnego skażenia środowiska naturalnego. Przed agresją poniżej progu ubóstwa żyło 4% Serbów, rok później 44% obywateli;
  • wepchnięcie Serbii prosto w ramiona Rosji. Serbię i Rosję łączy wprawdzie wielowiekowa przyjaźń a oba narody szczególna więź, ale w obecnej sytuacji geopolitycznej, w serbskim interesie byłaby integracja ze strukturami zachodnioeuropejskimi. Bombardowania Serbii zostawiły ogromny uraz w serbskim społeczeństwie do USA i Zachodu. Dziś, kiedy coraz silniejsza i agresywniejsza Rosja dąży do unicestwienia Ukrainy, odbudowy swojego imperium, Serbia Europie bardzo by się przydała. Nic z tego. Idiotyzmem jest „zapraszanie” Serbii teraz do NATO (wtf?). Poparcie dla wejścia do Unii Europejskiej w kraju wynosi ledwie 50% a do Sojuszu Północnoatlantyckiego – 10%.
  • mamy niepodległe Kosowo, które jednak nie jest uznane międzynarodowo na forum ONZ i jako takie nadal pozostaje terytorium spornym. Mniej więcej połowa państw świata uznaje jego niepodległość (w tym Polska) a druga nie. Oczywistym jest, że jeżeli tylko nadarzy się okazja, Serbia przy pomocy Rosji, odzyska siłą to, co straciła;

 

Polecamy świeny wideoreportaż na ten temat (Amerykanki), niestety po angielsku. Agnieszka, dziękuję za link.

 

„Zamierzamy postawić przed sądem państwa NATO, uczestników agresji przeciwko Jugosławii, czyli w sumie 20 krajów, które bezpośrednio lub pośrednio uczestniczyły w tej agresji. Pozwy zostaną przygotowane przeciwko każdemu państwu”  – epilog z Belgradu. 

 

To zdarzyło się wczoraj i tak narodziła się historia. Ocenę tych wydarzeń pozostawiamy WAM. 

 

Jeżeli podobał Ci się ten wpis i kolejna odsłona historii Bałkanów, a chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do wsparcia nas i  polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy 🙂 🙂 🙂 

 

ZAPRASZAMY ABYŚCIE POZNALI LEPIEJ HISTORIĘ BYŁEJ JUGOSŁAWII

 

 

Przejdź do komentarzy

Facebooktwittergoogle_plus