Marcin Armenia, Kaukaz

Erywań — to miasto nie na 1 dzień, czyli to co ma najlepszego stolica Armenii

Facebooktwittergoogle_plus
Widok na Erywań latem 2017 roku z Kaskady
Widok na Erywań latem 2017 roku z Kaskady
Dziś poznacie razem z nami legendarny Erywań, stolicę Armenii. Najmniejsza ze stolic na Zakaukaziu jest też chyba naszą ulubioną. Pierwszy raz do Erywania dotarliśmy w lipcu 2017 roku, międzynarodowym pociągiem pospiesznym relacji Batumi – Erywań. Podróż odbyliśmy w wagonie kupiejnym, pięknie pomalowanym w barwy ormiańskiej kolei.

Nigdy nie zapomnę, kiedy ocknąłem się rano a za oknem, a za nim majaczyły krajobrazy Armenii. Zaraz potem przyszła do nas prowadnica (konduktorka) i z wyczuwalną dumą w głosie oznajmiła: Yerevan!  Po dwóch tygodniach spędzonych w Gruzji i Abchazji czekał nas ostatni akord tamtej podróży, czyli 6 dni w kraju Araratu, wina i granatów. Sam byłem bardzo ciekawy, jak wygląda stolica najstarszego, chrześcijańskiego państwa na świecie. Ponadto lektura internetów oraz przewodników dawała nadzieję na to, że odpoczniemy od mas turystów, które spotkaliśmy w Gruzji. Internauci i blogerzy opisywali kraj jako niemalże równie piękny, jak Gruzja a dużo mnie znany i popularny. Po wyjściu z wagonu stacja kolejowa w Erywaniu zaskoczyła nas dość dobrym poziomem utrzymania, działającym bankomatem i pobliskim metrem. W naszym wpisie przedstawimy to, co ma moim zdaniem najlepszego Erywań i nie będzie to przewodnik w stylu „w jeden dzień”, których na polskich blogach podróżniczych nie cierpię.

Skąd się wzięła nazwa Erywań?

Stolica Armenii swoją nazwę prawdopodobnie wzięła od starożytnej osady Erebunii, choć istnieje także inne wersja. Ta, która mi osobiście najbardziej się podoba, mówi, że wywodzi się ona od Noego. Ponoć,  gdy wody potopu opadły, miał on ujrzeć z Araratu miasto i wydać okrzyk „Jerewac!” (Objawiło się!).

Blogi podróżnicze bezmyślnie kopiują blogi amerykańskie i także ten pomysł został Amerykanom przez naszych blogerów ukradziony. Amerykanie urlopu posiadają mało, jeśli w ogóle go mają, gdy już przylecą do Europy, to chcą zobaczyć jak najwięcej. Stąd tworzą artykuły w stylu Split, Belgrad, Praga, Budapeszt itp. w jeden dzień. Blogerzy poszli ich śladem. Ja jestem absolutnie przeciwny takim wpisom, ponieważ każdy ma swoje indywidualne tempo zwiedzania. Jednemu dzień w Erywaniu wystarczy, ktoś inny będzie wolał na spokojnie spędzić sobie tutaj cały tydzień, delektując się miastem i zwiedzając je na spokojnie, delikatnie i dokładnie. Nowi blogerzy bezrefleksyjnie kopiują ten kretynizm (Lublin w jeden dzień) i w ten sposób mamy wysyp przewodników „w jeden dzień”. Zastanówcie się, co można zwiedzić i ujrzeć w tak krótkim czasie. Dlatego też nasz artykuł nie będzie o zwiedzaniu Erywania w jedną dobę, tylko o tym, co stolica Armenii ma najfajniejszego, a to czy Wam wystarczy tam jeden dzień, czy tydzień, to już Wasze prawo i Wasza decyzja. Zaczynajmy zatem, bo Erywań czeka.

Kaskada i widoki na Erywań

 

W pierwszym akapicie naszego przewodnika po Erywaniu zabieramy Was w najbardziej nietypowy element panoramy miasta. Kaskada jest to podwójny ciąg schodów wspinających się na wzgórze na północ od centrum. Nazwa wywodzi się od fontann, które spływają po progach na kształt kaskady. Obiekt pięknie prezentował się w maju, kiedy tarasy były ukwiecone. Zaczęto go wznosić w latach 70 XX wieku dla uczczenia 50-lecia radzieckiej Armenii (tej rocznicy jest poświęcony pomnik na górze). Po dwóch dekadach prace przerwano z braku funduszy, miejsce stało się prowizoryczną sceną muzyczną. W 2001 roku budowę przejął żyjący w USA ormiański milioner Gerard Cafesijan i przekształcił całość w muzeum. Sale wystawowe otwartego w 2009 roku Muzeum Sztuki Cafesijana znajdują się pod schodami. Wewnątrz zgromadzono liczne dzieła sztuki ormiańskiej oraz ciekawą kolekcję przedmiotów ze szkła. Górna część obiektu wychodzi na park Zwycięstwa. Nazwany został on tak dla upamiętnienia wkładu republiki w zwycięstwo w II wojnie światowej.

Zwiedzanie Erywania

Erywań to miasto zupełnie różne od Tbilisi, stolicy Gruzji. Miasto nie posiada starówki, a ulice w ścisłym centrum powstały na planie szachownicy. Zabudowa stolicy rozciąga się w dolinie niewielkiej rzeki Hrazdan oraz na otaczających ją wzgórzach. Za środek Erywania można uznać pl. Republiki. Główna ulica miasta to biegnąca o kilka przecznic na północ od placu ulica Mesropa Masztoca. Centrum otacza prawie idealny owal obwodnic.  Zwiedzanie Erywania latem utrudniają ogromne upały (kiedy my byliśmy tutaj w lipcu, mieliśmy 40 stopni w cieniu) a zimą z kolei chłody i śniegi. Najlepiej chyba wybrać się do Erywania w maju i czerwcu lub wrześniu i październiku.

Szczyt schodów to świetny punkt widokowy na centrum miasta i śnieżny stożek Araratu, który przy sprzyjającej pogodzie stąd ujrzymy. Kaskady cieszą się sporą popularnością wśród turystów i miejscowych, szykowne i niezbyt tanie kawiarnie zachęcają do delektowania się tym miejscem. Mnie na początku wydały się trochę kiczowate, natomiast dla samych doznań widokowych, warto się tu wybrać.

Na szczęście nie musimy wdrapywać się na sam szczyt na piechotę. W środku są schody ruchome. Sama ekspozycja sztuki nowoczesnej także mnie jakoś specjalnie nie zachwyciła, ale dwukrotnie spędziłem tu bardzo leniwe i przyjemne popołudnie. Stąd możemy udać się w dół w kierunki Opery i Alei Mesropa Masztoca, gdzie Was zabieramy w następnym akapicie naszego tekstu.

 

Opera i Aleja Mesropa Masztoca

 

Jeżeli wracamy z Kaskady, to najlepiej teraz będzie udać się nam na Plac Wolności, znany również jako Plac Opery. Centralną jego część zajmuje budynek Opery – jeden z najbardziej charakterystycznych gmachów Erywania. Jego owalną bryłę zaprojektował Aleksander Tamanian, ponoć wzorując się na charakterystycznej, zwężającej się ku górze skale nad miastem Alawerdi w północnej części kraju. Otwarcie nastąpiło w 1933 roku. Obiekt rozbudowano w 1940 r. i w 1953 r., nadając mu dzisiejszy kształt. Wnętrze Opery kryje dwie sale: koncertową (im. Chaczaturiana) oraz operowo-baletową.

Radio Erewań

W czasach demokracji ludowej w całym Związku Radzieckim popularne były dowcipy o Radiu Erewań jako źródle propagandowych informacji. Najczęściej miały one formę „słuchacze pytają, Radio Erewań odpowiada„. Jednym z najsłynniejszych jest następujący kawał: „Chińczycy zaatakowali pracujący w polu radziecki traktor. Traktor odpowiedział celnym ogniem rakietowym, po czym odleciał w kierunku Moskwy„. Kilka innych –  słuchacze pytają: „Czy to prawda, że poeta Majakowski popełnił samobójstwo?” Radio Erewań odpowiada: „Nie wiadomo, ale jego ostatnie słowa brzmiały „Nie strzelajcie towarzysze„. Słuchacze pytają „Czy to prawda, że pluskwy mogą zrobić rewolucję?” Radio Erewań odpowiada ” Tak, ponieważ płynie w nich krew robotnicza i chłopska”. W Erywaniu, w przeciwieństwie do innych stolic republik radzieckich, nie istniała wówczas stacja radiowa.

Na Alei Masztoca możemy podziwiać efekty przebudowy, zafundowanej miastu przez sowieckich architektów. Sowiecki Erywań został zbudowany z rozmachem i dziś stanowi prawdziwą perłę architektury tamtych czasów. Armeńska stolica bywa niekiedy nazywana „różowym miastem” ze względu na kolor tufu wulkanicznego, który został użyty przy jej rozbudowie.

Wspaniały układ  urbanistyczny miasta – z parkami, obwodnicami i szerokimi alejami obsadzonymi drzewami – zaprojektował architekt Aleksander Tamannian w latach 20. i 30. XX wieku dla dwustutysięcznej populacji. Obecnie widać niestety, że trochę budynków jest zaniedbanych a chaos i kryzys lat 90, odcisnął swe piętno na Erywaniu. W pierwszej połowie tego dziesięciolecia przerwy w dostawach prądu i bieżącej wody były na porządku dziennym. Gdy skończymy spacer tą aleją, możemy zajrzeć do kościoła św. Zorawora. Jest to jeden z najstarszych kościołów w mieście. W latach 1632-35 wybudowano tutaj kompleks klasztorny, którego część stanowiła kaplica św. Ananiasza z Damaszku. Monaster został jednak zniszczony podczas trzęsienia ziemi w 1679 roku a na jego miejscu powstała w 1693 roku aktualna świątynia. Gdy już zakończymy spacer po Alei Masztoca i jej okolicach, proponuję udać się do serca miasta, czyli na:

Plac Republiki, czyli serce Erywania

 

Za główny punkt Erywania można uznać Plac Republiki, oddalony o pół kilometra na południe od Placu Wolności. Plac został zaprojektowany przez Aleksandra Tamaniana podczas wspomnianej wcześniej przebudowy i powstał w latach 1924-29 (w latach 50 XX wieku go przebudowano). Pierwotnie nosił nazwę  Placu Lenina – w południowej jego części stała ogromna statua wodza rewolucji. Plac otacza siedem wielkich budynków z różowego tufu wulkanicznego, mieszczących m.in. siedziby kilku ministerstw, pocztę główną oraz hotel Mariott Armenia. Na budynku rządowym (od północnego wschodu) widnieje wykonany w Moskwie zegar, który przewieziono tutaj w 1941 roku. Ma on średnicę 4 metry i wskazówki o długości 188 i 170 cm.  Plac jest przykładem sowieckiego planowania urbanistycznego a w oczy rzucają się przede wszystkim ogromna przestrzeń oraz monumentalna zabudowa w stylu neoklasycystycznym.

Narodowe Muzeum Historii i Galeria Narodowa

Przy Placu Republiki mamy dwa najważniejsze muzea Armenii. Narodowe Muzeum Historii prezentuje kolekcje: archeologiczną, etnograficzną, numizmatyczną oraz dotyczącą współczesnej historii Armenii. W tym samym budynku znajduje się Galeria Narodowa. Ukazuje bogatą kolekcję obrazów, rzeźb oraz grafik twórców armeńskich, rosyjskich i europejskich. Szczególny nacisk położony jest rzecz jasna na rodzimych artystów.

W lecie działają tu ogromne tańczące fontanny i w lipcu 2017 roku przez 4 dni codziennie przychodziliśmy na ich pokazy. Miejsce jest wtedy popularnym punktem wieczornego relaksu dla turystów i mieszkańców Erywania. W maju 2018 roku z kolei byłem świadkiem kulminacji aksamitnej rewolucji i zwycięstwa opozycji, pod wodzą Nikoli Paszyniana. Miałem trochę obaw, co do jej przebiegu, jednak same wydarzenia były bardzo pokojowe i Ormianie urządzili sobie z rewolucji fiestę oraz kilkudniowe święto. Ludzie, zwłaszcza młodzi, z początku protestowali przeciwko próbie zdominowania władzy przez Serżę Sarkisjana, prezydenta prawie dekadę, który następnie chciał się umościć w fotelu premiera. Po jego dymisji protesty trwały, tym razem domagano się wyboru lidera opozycji. Paszyniana właśnie. We współczesnej Armenii żyje się trudno, a kraj jest biedny, więc trzymam kciuki za poprawę losu mieszkańców i ormiańskiej gospodarki. Podróżując po nim na pewno  zwrócicie uwagę, że jeszcze chyba nie wyszedł z zapaści ekonomicznej, która go nawiedziła po upadku ZSRR.

 

Katedra św. Grzegorza Oświeciciela i inne miejsca

 

Na południe od placu Republiki, przy stacji metra Zorawar Andranik wyróżnia się bryła stołecznej katedry. Jest to współczesna świątynia, którą z wielką pompą otwarto w 2001 roku, z okazji 1700 rocznicy przyjęcia przez Armenię chrześcijaństwa jako religii państwowej.  Jest to największa budowa sakralna w kraju, nosząca wezwanie św. Grzegorza Oświeciciela. W środku mamy ławki dla 1700 wiernych. Architektura świątyni komponuje się z centrum Erywania, bo również powstała z tufu wulkanicznego. Wkrótce po jej konsekracji przybył tu z wizytą papież Jan Paweł II. Budowla ma wysokość 54 metrów, co czyni z niej największy ormiańki kościół na świecie. Jak to często w Armenii bywa, niemal cały zespół katedralny został ufundowany przez prywatnych sponsorów.

Fabryka koniaku Ararat

Erywań, tak jak już wcześniej napisałem, to zdecydowanie nie jest miasto na kolejny idiotyczny przewodnik z serii w jeden dzień. My byliśmy pierwszym razem cztery dni, kolejnym byłem sam także cztery doby i jeszcze wszystkiego nie zobaczyłem. Z miejsc, gdzie warto zajrzeć, chciałbym jeszcze wymienić fabrykę koniaku Ararat. Ja ją widziałem tylko z zewnątrz a zbierający się ulewny deszcz, nie pozwolił mi spędzić tam więcej czasu. Ormiański koniak znany jest na całym świecie. Tutejsza receptura o kilkaset lat wyprzedziła francuską (!). Fabryka w Erywaniu powstała w 1887 roku. Jednym z wielkich wielbicieli ormiańskiej brandy był Winston Churchill, który otrzymał podczas konferencji w Jałcie jego butelkę w prezencie od Stalina. Z produkcją koniaku możemy się zapoznać podczas wycieczki z przewodnikiem. Jednym z jej punktów jest  także degustacja.

Jednak najważniejszym miejscem ormiańskiej stolicy z tych, gdzie jeszcze nie dotarłem, jest zdecydowanie Muzeum Ludobójstwa. Upamiętnia ono jedną z największych zbrodni w historii ludzkości – dokonaną przez Turków masakrę Ormian w 1915 roku. Otwarto je dopiero w 80 lat po tych strasznych wydarzeniach. Najpierw w 1967 roku powstał pomnik.

Obecnie monument składa się z trzech części, z których najbardziej rozpoznawalny jest widoczny z daleka obelisk. Obok stoi krąg 12 pochylonych bloków, upamiętniających 12 utraconych prowincji w zachodniej Armenii. Otaczają one wiecznie płonący ogień.

Trzeci element to stumetrowej długości ściana pamięci z nazwami spacyfikowanych miejscowości oraz nazwiskami znanych osób protestujących przeciwko masakrze. Samo muzeum ulokowane jest wewnątrz masywnego bunkra. Z relacji internetowych wynika, że liczne fotografie oraz obrazy dokumentujące rzeź wywierają na zwiedzających przejmujące wrażenie. Swego rodzaju przypomnieniem, jest widoczny stąd na horyzoncie Ararat, który Armenia utraciła po podpisaniu przez Ataturka i Lenina porozumienia granicznego po I wojnie światowej. Jeżeli jesteście zainteresowani historią Armenii, to jest to miejsce obowiązkowe. Ja także chciałbym wreszcie je zwiedzić, kiedy będę w Armenii ponownie w październiku tego roku.

 

Stolica Armenii nocą

 

Jednym z naszych najprzyjemniejszych doznań podczas pobytu w stolicy Armenii w lipcu 2017 roku, był nocny spektakl fontann multimedialnych na Placu Republiki. Przychodziliśmy tutaj co wieczór odetchnąć nieco od 40-stopniowych upałów i spędzić bardzo przyjemnie czas. Myślę, że także i dla Was po intensywnym zwiedzaniu wieczór tutaj będzie przyjemnym zakończeniem dnia. W podsumowaniu chciałbym napisać, iż stolica Armenii jest miastem, które naprawdę może się podobać. Kiedy miałem przyjechać tutaj pierwszym razem, nie spodziewałem się zbyt wiele. Erywań jest zupełnie różny od Tbilisi, które obiektywnie rzecz biorąc można uznać za atrakcyjniejsze, jednak posiada niesamowity klimat Paryża Wschodu i warto ujrzeć go na własne oczy i wyrobić sobie swoje zdanie. Przed Wami jeszcze filmik, panoramy oraz galeria zdjęć.

 

 

Erywań na filmie (PLAY)

 

 

Stolica Armenii w panoramach (KLIK)

 

 

Galeria zdjęć (KLIK)

 

 

Jeżeli podobał Ci się nasz wpis oraz stolica Armenii a chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do wsparcia naszego bloga i  polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy 🙂 🙂 🙂 

 

ZAPRASZAMY, POZNAJCIE LEPIEJ ARMENIĘ 🙂 🙂 🙂

 

Przejdź do komentarzy

Facebooktwittergoogle_plus