Marcin Albania, Bałkany

Himara czyli Himare – czy warto jechać na albańską riwierę dalej niż do Wlory?

Facebooktwittergoogle_plus
Himara w kwietniu jeszcze żyje głęboko przed sezonem
Himara w kwietniu jeszcze żyje głęboko przed sezonem

Po spędzeniu kilku dni na północy Albanii, gdzie zwiedzaliśmy Szkodrę, Twierdzę Rozafy oraz wybraliśmy się w rejs po Jeziorze Komani, wybraliśmy się na kolejne 3 dni, ujrzeć jak wygląda Himara. Miejscowość rozważałem już dwa lata temu (razem z Dhermi), jako jeden z możliwych, naszych wyborów na wakacje. Niestety, w 2016 roku wybraliśmy Ksamil oraz Sarandę. Nie chcę się rozpisywać ponownie na ten sam temat, ale o ile Morze Jońskie było piękne, to oba kurorty mnie rozczarowały. Będąc wtedy w tych miejscowościach, zastanawiałem się jakby było właśnie w Himare. Postanowiłem sprawdzić swoją ciekawość oraz chcieliśmy także po prostu odpocząć i nacieszyć się morzem. Pogoda nam cały czas sprzyjała. Trochę się obawiałem jak to będzie przedostać się tutejszym transportem publicznym na dość sporą odległość, bo przecież aż z północy kraju. Okazało się, że wszystko pod tym względem hula, aż miło. Poświęcimy temu zagadnieniu także osobny wpis.

Zatem wyruszyliśmy rano ze Szkodry. Do Tirany dotarliśmy po 11. Poprosiliśmy kierowcę (bardzo uczynnego jak wszyscy szoferzy w tym kraju), o wysadzenie nas przy stacji autobusów na południe kraju. Okazało się, że nasz pojazd wyruszy o 13. Był to najprawdziwszy duży autokar. Z dumnym napisem na przodzie „RIVIERA TOURS”Do odjazdu mieliśmy zdrowo ponad godzinę, więc albańskim zwyczajem, udaliśmy się na kawę. Świetne i pyszne capuccino postawiło nas na nogi. Zapowiadał się kolejny, gorący dzień i ciąg dalszy albańskiej wiosny, a raczej lata. Wróciliśmy na stację, wsiedliśmy do autokaru i przed nami była co najmniej 6-godzinna podróż. Himara leży już bardziej na południu kraju a trasa wiedzie autostradą do Durres, potem przez Fier i Wlorę. Mimo gorąca, we wnętrzu pojazdu dało się wytrzymać. Bartek podziwiał albańskie krajobrazy. Ja natomiast czytałem przewodnik i przeglądałem zdjęcia w aparacie.

Najbardziej emocjonujący i najpiękniejszy fragment  drogi wiódł przez przełęcz Llogara. Zbudowana w 1920 roku i odnowiona w 2009 roku droga przez przesmyk górski sięga aż do 1027 m n.p.m. i łączy albańskie wybrzeże Morza Adriatyckiego z terenami nad Morzem Jońskim. Niesamowite serpentyny wznoszą nas na tę wysokość. Droga jest wąska a nasz autokar pokonując każdy zakręt, wjeżdża na przeciwległy pas ruchu, jednocześnie o tym informując klaksonem. Fragment tej niesamowitej trasy ujrzycie w filmiku. Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że jest to jedno z najpiękniejszych przeżyć podczas moich wyjazdów do Albanii. Zjazd w dół jest także niesamowity. Na początku widzimy wijące się serpentyny pod nami a po prawej stronie odległy lazur morza. Stopniowo wszystko się zbliża i powiększa, aż zjedziemy na dół. Widok jest dokładnie tak samo spektakularny, jak przy zjeździe w dół do Budvy. Nie byłem przez chwilę w stanie powiedzieć czy mamy przed sobą niebo, morze albo jedną, wielką błękitną całość. Uważam, że jeżeli będziecie na wczasach we Wlorze a będzie Wam się chciało, to warto przejechać się busikiem, tylko po to, aby te wspaniałe rzeczy ujrzeć.

Himara czyli trochę Grecji oraz mnóstwo słońca

 

Himara przywitała mnie gorącym wieczorem. Zameldowaliśmy się w naszym pokoju. W kurorcie przed sezonowe pustki. Sami miejscowi, czyli to, co lubimy najbardziej. Okazało się, że najbliższe trzy noce spędzimy w części miasteczka położonej nieco bardziej w kierunku Sarandy. Muszę tutaj i chcę wspomnieć o fantastycznej gościnności starszej Pani, u której mieliśmy wynajęty pokój. Na każdym kroku oraz wszędzie gdzie byliśmy teraz jaki i dwa lata temu spotykała nas bezinteresowana chęć pomocy, oraz ogromna życzliwość. Dosłownie każdego, napotkanego Albańczyka. Wielu osobom zapewnie nie spodoba się to porównanie, ale jedynie mogę to zestawić z tym, czego za każdym razem doświadczam w Serbii.

W Himare prawie jak w Grecji

Goszcząca nasz przemiła starsza Pani była Greczynką. Okazało się, że Himare oraz Dhermi zamieszkuje mniejszość grecka. Język grecki jest powszechnie słyszany, kuchnia grecka króluje w tawernach a przeboje z półwyspu Peloponez, grają w barach i knajpach. Sam kurort został założony przez Greków podobno aż ponad 2 tys. lat temu.

Zostaliśmy przywitani pyszną herbatą miętową. Nasza Gospodyni rano nam zaparzyła kawę. Poinformowała gdzie dobrze zjemy. Niestety, nie mogliśmy więcej porozmawiać, ze względu na barierę językową. Poszliśmy spać a rankiem, mieliśmy fantastyczny widok na pustą plażę i piękne Morze Jońskie. Stwierdziłem, że szkoda marnować czas. Trzeba wstawać, obejrzeć miasto oraz nacieszyć się prawdziwą, śródziemnomorską wiosną. Pogoniłem Bartka, wyszedłem po chleb. Okazało się, że sprzedawczyni nie miała wydać, więc po prostu mi go dała. Oczywiście później przyszedłem uregulować należność. Sam chleb to osobna bajka, wspomnimy o nim oczywiście przy kulinarnym wpisie.

 

Plaża oraz deptak w Himare

 

Himara zapewne dla wielu z Was będzie celem wakacyjnego wypoczynku. Inni z kolei zastanawiają się, czy Ksamil, Wlora, Saranda a może coś innego. Zatem przechodzę do najbardziej interesujących Was rzeczy. Mianowicie do tego, jak wygląda samo miasteczko. Jakie zrobiło na mnie/nas wrażenie. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to właśnie zakończony remont lub budowa promenady. Wszystko jeszcze pachnie nowością. Widać trochę było w kwietniu nadal sporo budowlanej rozpierduchy. Nie mniej jednak moje wrażenie było dużo lepsze niż dwa lata temu w Ksamilu. Miejscowość wydaje się sporo mniejsza, dużo ładniejsza oraz nieco bardziej zadbana. Plaża w samym centrum jest mała, ale czysta. Oczywiście o tej porze roku świeciła pustkami.

Druga plaża ta, koło której mieszkaliśmy i którą widzicie na zdjęciu przewodnim wpisu, jest chyba nawet ładniejsza. Było na niej niestety w kwietniu jeszcze trochę śmieci, ale chyba oczywiste jest, że w sezonie znikną. Mój towarzysz podróży postanowił na niej zostać i korzystać ze słońca oraz wody. Co ciekawe, temperatura jej pod koniec kwietnia, była nadająca się do kąpieli. Ja zdecydowałem, że dokładnie przez cały dzień, aż do wieczora, obejdę osadę. Zacząłem od promenady. Zwróciłem uwagę na ładnie odremontowane domy na niej.

Potem udałem się w kierunku ładnych, bielonych wapnem domostw. Fotografowałem piękną wiosnę. Kwiaty oraz rośliny, takie jak gazanie złociste czy datury drzewiaste, u nas pieczołowicie hodowane, tu rosną dziko. Miłośnicy geografii oraz botaniki będą zadowoleni. Fajnym przeżyciem jest widzieć na żywo wszystko to, co wiele lat temu uczyłem się w podstawówce. Miasteczko wprawdzie nie posiada tak pięknej i zabytkowej zabudowy, jak nieodległe Dhermi. Jednak kwietniu  zrobiło na mnie dobre wrażenie. Wprawdzie widać już budowane apartamentowce i przygotowania do uczynienienia z Himare ośrodka turystyki masowej, to jednak nadal jest tu o niebo spokojniej niż w Sarandzie czy Ksamilu. Po obejściu miasta i odpoczynku zaplanowaliśmy spacer do ruin tutejszej twierdzy.

Zamek Himara

 

Na popołudnie zaplanowaliśmy wspinaczkę do ruin Zamku Himara (Kalaja e Himares). Nie wydawało się to aż tak daleko, ale dało nam mocno w kość. Żałuję, że nie złapaliśmy stopa, bo na pewno by nas ktoś podwiózł. Fragmenty murów obronnych pochodzą aż z czasów iliryjskich. Ruiny budynków z XIV do XVII wieku. Miejsce jest ciekawe nie tylko ze względów historycznych. Fortecę, a raczej to, co z niej zostało, cały czas zamieszkują ludzie.

Wspinaczka czy taksówka

Aby dostać się do Zamku Himara musimy odbyć solidną wspinaczkę. Gorąco aż tak nie było, a dostaliśmy w kość. Dlatego, naszym zdaniem, warto rozważyć skorzystanie z taksówki.

Bartkowi zamek spodobał się bardzo. Mnie zmęczenie już dawało się za bardzo we znaki, dlatego nie jestem w stanie powiedzieć nic więcej. Na pewno warto ujrzeć piękne widoki na Morze Jońskie. Na końcu fortecy czeka nas wyjątkowo klimatyczna, bo na wpół zrujnowana kapliczka. Wnętrza robią duże wrażenie. Następnego dnia udaliśmy się na cały dzień do wspomnianego wcześniej Dhermi. Himara mi się podobała. Może nie jest tak piękna, jak wcześniej sobie wyobrażałem, ale mogę z czystym sercem powiedzieć, że chcę tutaj wrócić. Gdy do Ksamilu i Sarandy nie chcę. Myślę, że i Wy w wakacje nie będziecie zawiedzeni. Jeżeli ja miałbym wybierać, to mógłbym spędzić tutaj urlop.

 

Himara – informacje praktyczne

 

  • jak dojechać do Himare? My dostaliśmy się tutaj z Tirany. Autobusy oraz busy Tirana-Himare odjeżdżają z albańskiej stolicy z parkingu/dworca znajdującego się przy ulicy Rruga Dritan HoxhaPunktem charakterystycznym jest rondo z wielkim, czarnym orłem. Przy tej samej drodze jest miejsce odjazdu/przyjazdu pojazdów w/z kierunku Szkodry;
  • cena za bilet wyniosła 1000 leków, czyli 30 zł;
  • rozkład jazdy w tabelce:
RelacjaTirana-HimareHimare-Tirana Himare-Vlore
Odjazdy5:30, 6:15, 13:00, 18:00, 21:006:00; 7:00; 9:00; 22:30*6:00, 7:00, 8:30, 9:00, 11:30,
Przyjazdyok. 5 godz. późniejok. 5 godz. późniejok. 2 godz. później
Cena1000 leków (30 zł)1000 leków (30 zł)400 leków (12 zł)
  • my jechaliśmy normalnej wielkości autokarem turystycznym. Nie miał wprawdzie klimatyzacji, ale podróż była bardzo przyjemna. Hitem trasy jest rzecz jasna wspomniany przez mnie przejazd przez przełęcz Llogara;
  • ważna informacja jest taka, że przez Himare jadą wszystkie busy i autobusy relacji Tirana/Vlora – Saranda udające się trasą SH8, czyli wybrzeżem Morza Jońskiego;
  • gdzie zjeść w Himarze? My z całym przekonaniem i sercem polecamy tylko jedno miejsce. Jest to Taverna Portokalli. Restauracja serwuje prostą, ale fantastyczną lokalną kuchnię. My byliśmy zachwyceni. Ryba, domowe frytki, tzatziki, musaka – wszystko to było prawdziwą ucztą dla podniebienia.
  • gdzie spać w Himarze? My nocowaliśmy trzy dni w Stone House. Gospodyni, starsza Pani, była dla nas przemiła. Widoki i poranki, ze spojrzeniem na wielki błękit fantastyczne. Pokój spory i poza sezonem płaciliśmy 8 € od osoby. Mógłbym z czystym sercem Wam miejsce polecić, gdyby nie to, że coś mnie tam pogryzło – oby nie pluskwy;
  • jak dzwonić do Polski za free? Zarówno na jednej, jak i drugiej plaży złapaliśmy zasięg greckich operatorów komórkowych. Bartek nawet miał internet. Jeżeli nie będziemy posiadali albańskiej karty, będzie to dla nas wyjście ratunkowe;
  • Himara ma już znaczniej więcej bankomatów, niż wspominają przewodniki. Na deptaku jest bezprowizyjna maszynka do wypłacania gotówki systemu płatniczego mastercard, z której korzystaliśmy;
  • jest także poczta, będziemy mieli skąd wysłać pocztówki;
  • jeżeli chodzi o ceny w Himarze to ja odniosłem wrażenie, że jest tu nieco taniej niż w Ksamilu i Sarandzie;

 

Himara na filmie

 

 

Panoramy

 

Zdjęcia z Himary

 

 

Jeżeli podobała Ci się Himara a chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do wsparcia naszego bloga i  polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy 🙂 🙂 🙂 

 

ZAPRASZAMY NA WAKACJE DO ALBANII I MACEDONII 🙂 🙂 🙂

Przejdź do komentarzy

Facebooktwittergoogle_plus