Kiszyniów stolica Mołdawii — przewodnik po stolicy najrzadziej odwiedzanego państwa w Europie

Facebooktwittergoogle_plus
Kiszyniów
Stolica Mołdawii raczej  nie grzeszy urodą
Stolica Mołdawii Kiszyniów była miejscem, gdzie spędziłem ostatnie 4 dni majowego wyjazdu na Ukrainę, Podole i właśnie Mołdawię. Miasto od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie. W sierpniu 2017 roku miałem zamiar wybrać się tutaj z Odessy. Jednak podróż do Tyraspola marszrutkami tak mnie wykończyła, że wtedy już do Kiszyniowa nie zajrzałem.

 

W tym roku postanowiłem zrobić sobie z niego bazę wypadową pierwszego wyjazdu do dawnej Besarabii. Miasto uchodzi za jedną z najbrzydszych i najnudniejszych stolic na naszym kontynencie.  Wciśnięta między Ukrainę a Rumunię Mołdawia jest najbiedniejszym krajem Europy. Najrzadziej odwiedzanym przez obcokrajowców i chyba najbardziej w Europie zapomnianym. Życie jest tam ciężkie. Mołdawianie masowo za pracą wyjeżdżają za granicę. W szkołach bez jednego z rodziców wychowuje się połowa dzieci. Kraj jest przeżarty korupcją. Drastyczne różnice między powszechną biedą a ogromnym bogactwem nielicznych widać na każdym kroku. W szpitalach, szkołach, na uniwersytetach daje się 10, 20, 50 euro. Im wyżej, tym więcej. Kilka lat temu ukradziono z systemu bankowego ponad miliard euro.

Jakiś czas temu kraj zaczął reklamować się i promować u polskich sprzedajnych blogerów podróżniczych i na portalach poświęconych taniemu lataniu. Tam rzecz jasna o mołdawskiej rzeczywistości nie poczytamy. O aspekcie turystycznym kraju w  odrobinę, chociaż obiektywny sposób, także nie. Są to po prostu artykuły reklamy, pisane za grube pieniądze i nieadekwatne do rzeczywistości. Zatem jak wygląda Kiszyniów spoza sponsorowanej optyki? Tego dowiecie się z mojego wpisu i jego dalszej części. Miasto miałem okazję odwiedzić w najlepszej chyba porze roku, czyli na wiosnę, konkretnie rzecz biorąc w maju.

 

Pierwsze chwile w Kiszyniowie

 

Do stolicy Mołdawii przyjechałem bezpośrednią marszrutką z Kamieńca Podolskiego. Podróż należy do tych, które chciałbym zapomnieć. Mimo dość umiarkowanej temperatury na zewnątrz (jakieś 25 stopni) w środku było niemiłosiernie gorąco. Kierowca praktycznie co kilkanaście minut robił sobie postoje w każdej mijanej wiosce i każdym napotkanym miasteczku. Kiszyniów po sześciu godzinach jazdy przywitał mnie słonecznym i ciepłym popołudniem. Chwilami bałkański luz to było za mało na to zabójcze tempo. Miasto liczy 780 tys. mieszkańców. W czasie II wojny światowej zostało zniszczone w wyniku nalotów w 78%. Odbudowane po wojnie trudno je uznać za perełkę architektury. Jednak relacje na forach internetowych były dość przyjazne dla niego. Podróżnicy podkreślali jego sowiecki charakter połączony jednak ze specyficznym południowo-orientalnym smakiem.

Kiszyniów na kartach dziejów

Pierwsze wzmianki o osadzie istniejącej na miejscu dzisiejszej stolicy Mołdawii pojawiają się w 1436 roku. Jednak znacznie pewniejsze są zapisy w statutach hospodara Stefana Wielkiego (Stefan cel Mare), który w 1466 roku podarował wieś Chisinau swojemu wujowi – bojarowi Vlaicu. Kiszyniów będący od 1641 roku własnością kościelną był wielokrotnie niszczony przez najazdy tatarskie i tureckie. W 1812 roku – jak w swych pamiętnikach pisze Józef Ignacy Kraszewski – „miał tylko siedem tysięcy mieszkańców, a składał się z nędznych domków grecko-mołdawskich i kramików krytych strzechą„. Kiedy Mołdawia została zaanektowana przez Rosję, rozważano lokalizację stolicy Besarabii w Benderach lub Orhei. Wybrano jednak Kiszyniów. W 1834 roku zatwierdzono generalny plan rozwoju miasta. Pod koniec XIX wieku stolica Mołdawii liczyła już ponad 100 tys. mieszkańców, przybyłych nieraz z bardzo odległych zakątków carskiej Rosji.

Wysiadłem na północnym dworcu autobusowym, wybrałem pierwsze mołdawskie leje i udałem się trolejbusem w kierunku centrum miasta. Jego serce stanowi bulwar Stefan cel Mare si Sfant (Stefana Wielkiego Świętego) rozciągający się na długości 3,8 km. Do końca drugiej wojny światowej ozdabiały go piękne, reprezentacyjne budynki zaprojektowane przez petersburskiego architekta Aleksandra Bernardarazzi.

W czasie ostatniej wojny światowej stary Kiszyniów zniknął. Jego pozostałości wyburzono i otoczono wielkimi blokowiskami. Gdy zameldowałem się w hostelu, wziąłem prysznic i trochę odpocząłem, wybrałem się na popołudniowe zwiedzanie Kiszyniowa. Spacer po mieście rozpocząłem od katedry prawosławnej, Łuku Triumfalnego oraz Parku Katedralnego. Szczęśliwym trafem i moim własnym wyborem miejsce noclegu znajdowało się kilkadziesiąt metrów od tego ostatniego miejsca. Samo serce miasta. Zatem zacznijmy spacer po Kiszyniowie.

 

 

Zwiedzanie Kiszyniowa – katedra oraz Łuk Triumfalny

 

 

Katedra Prawosławna została zaprojektowana w stylu neoklasycznym przez Abrahama Melnikova – profesora Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu. Dzwonnica jest budynkiem wolnostojącym na osi katedry. Decyzją komunistycznych władz oryginalna dzwonnica została w 1962 roku wysadzona w powietrze. Wkrótce potem kościół zamieniono na salę wystawienniczą. Jego sakralną funkcję przywrócono w 1996 roku. Dzwonnicę odbudowano a katedrę, odnowiono. Dookoła rozciąga się Park Katedralny o promienistym założeniu. W jego pobliżu znajduje się najbardziej charakterystyczny obiekt Kiszyniowa – Łuk Triumfalny. Pierwotnie nazywany był Świętymi Wrotami, powstał dla uczczenia zwycięstwa Armii Rosyjskiej nad Turkami w 1812 roku. Na prośbę generała Woroncowa, uczestnika tej bitwy, car Mikołaj I podarował zdobyczne działa na odlanie dzwonów do kiszyniowskiej katedry. Jeden z nich okazał się za wielki, żeby zmieścił się w katedralnej dzwonnicy. Dlatego postanowiono postawić łuk, pod którym można by dzwon zawiesić.

Po przeciwnej stronie Łuku Triumfalnego, po drugiej stronie Piata Marii Adunari Nationale (placu Wielkiego Narodowego Spotkania), na którym Mołdawianie gromadzą się podczas różnych świąt, znajduje się siedziba mołdawskiego rządu. Pudełkowaty budynek został wzniesiony w latach 60. Nieopodal, na rogu bulwaru Stefan cel Mare i ulicy Mitropolit Gabriel Banulescu, stoi pomnik Stefana Wielkiego, największego mołdawskiego hospodara. Rzeźba, wykonana w 1928 roku, dwukrotnie wywożona była do Rumunii, jednak zawsze wracała na swoje miejsce. Pomnik stoi u wejścia do Parku Stefana cel Mare – najpopularniejszego w Kiszyniowie miejsca spotkań i spacerów. Główną jego oś stanowi Aleja Klasyków Mołdawskiej i Rumuńskiej Literatury, pośród których swoje miejsce ma także Aleksander Puszkin.

Idąc dalej głównym bulwarem miasta w kierunku zachodnim, po prawej stronie minąłem wzniesiony w latach 80 budynek Opery Narodowej i Baletu. Nieco dalej uwagę może przykuć nowoczesna bryła Pałacu Prezydenckiego przypominającego szklany zamek z czterema narożnymi basztami. Vis-a-vis pałacu, po drugiej stronie bulwaru, wznosi się betonowe gmaszysko z lat 70 – mołdawski Parlament. Za skrzyżowaniem z ulicą Sfatul Tarii znajdziemy jedną z niewielu pozostałości starego Kiszyniowa – dom Vladimira Herta. Wybudowano go w stylu wiedeńskiego baroku. Posiada bogatą ornamentykę i niezliczone płaskorzeźby. Wracając pod Łuk Triumfalny i spacerując w kierunku przeciwnym, w stronę Piata Libertatii i dworca kolejowego, natkniemy się na kolejne budynki.

 

Dalsze zabytki i atrakcje Kiszyniowa

 

 

Najpierw ujrzymy miejski ratusz, z którego wieży co godzinę rozlega się stołeczny hejnał. Dokładnie po przeciwnej stronie znajduje się budynek Poczty Głównej, natomiast na tej samej pierzei co ratusz – za skrzyżowaniem z ulicą Vlaicu Parclab – wznosi się mały gmach Sali Organowej. Jest to jeden z najładniejszych ocalałych przedwojennych zabytków, jakie ma Kiszyniów. Pierwotnie był siedzibą banku miejskiego, stąd główne wejście do niedawna wieńczył posąg boga handlu i zysku – Merkurego. Nieopodal znajduje się kolejny neoklasycystyczny budynek, w którym mieści się Teatr Narodowy im. Michała Eminescu. Poza przedstawieniami teatralnymi odbywa się tu większość okazjonalnych koncertów. Podążając dalej bulwarem Stefana cel Mare, w kierunku dworca kolejowego, miniemy po prawej stronie dawną dzielnicę ormiańską. Na początku XIX wieku zamieszkiwało ją 113 ormiańskich rodzin.

Po drugiej stronie bulwaru, przy równoległej do niego ulicy Mitropolit Varlaam, znajduje się rozległy plac targowy – Piata Centrala. Jest to najgłośniejsze i najbardziej ruchliwe miejsce w całym Kiszyniowie. Polecam wizytę tam, miłośnicy wschodnich bazarków będą naprawdę zachwyceni. Za placem targowym znajduje się główny dworzec autobusowyAutogara Centrala. Stąd dojedziemy do opisanego w poprzednim wpisie Starego Orchei. Pomiędzy placem a Parkiem Katedralnym, wznosi się mołdawska filharmonia. Kontynuując spacer głównym bulwarem, zauważymy, że szybko zmienia on swój charakter. Pojawia się coraz więcej wysokich budynków z lat 70 i 80, z których najbardziej charakterystyczne są wieżowiec Modelcomu i przeszklony gmach Petrolbanku. Bulwar od strony południowo-wschodniej zamyka Piata Libertatii (plac Wolności) z monumentalnym pomnikiem poświęconym żołnierzom radzieckim. Za nim znajduje się widoczny na zdjęciu głównym wpisu charakterystyczny budynek hotelu Chisinau.

 

 

Dworzec kolejowy i katedra św. Tirona Męczennika

 

 

Ponieważ zawsze i wszędzie staram się odwiedzać dworce kolejowe to i Kiszyniów bez takiej wizyty nie mógł się obejść. Idąc bulwarem Gagarina, dotarłem do stołecznej stacji kolejowej. Pierwszy dworzec został całkowicie zniszczony podczas działań wojennych, obecny powstał w 1948 roku. Pięknie odnowiony budynek jest nieskazitelnie czysty i robi wspaniałe wrażenie. Warto, abyście tu zajrzeli. Pociągów odjeżdża bardzo mało, przydatnych turystom jeszcze mniej. Jednak zadziwiające jest jak tak biedny kraj może w tak wspaniały sposób utrzymywać swój stołeczny vokzal. Ja byłem tutaj co wieczór, popatrzeć jak w czasach mieleckiego dzieciństwa na pociągi i sfilmować skład do Moskwy i mołdawski szynobus kursujący do Odessy przez Tyraspol. Więcej na temat udogodnień dla podróżnych na tej stacji znajdziecie w informacjach praktycznych w dalszej części wpisu.

Nie daleko dworca, poza ścisłym centrum wyznaczonym przez bulwar Stefana cel Mare, znajduje się malutka niebieska cerkiewka – katedra św. Tirona Męczennika (Catedrala Sf. Mare Mucenic Tiron). Powstała w 1856 roku z fundacji bogatego kupca Teodora Ciufli. Wnętrze odzyskało blask po remoncie w 2004 roku. Kilkaset metrów za świątynią, znajdziemy pozostałości polsko-ormiańskiego cmentarza. Kościół św. Pantelejmona, niby według przewodników uważany za najładniejszą świątynię miasta, nie zrobił na mnie absolutnie żadnego wrażenia. Przecznicę dalej, za rogiem, położony jest kościół św.św. Teodora i Teodory z Sihla. W czasach komunistycznych został zamieniony na muzeum ateizmu. Pierwotną funkcję odzyskał w 1991 roku. W jego pobliżu znajduje się Narodowe Muzeum Sztuk Pięknych. Obok niego jest teatr lalkowy Licurici. Za teatrem, przy tej samej ulicy, w pięknym budynku z 1888 roku, ma siedzibę Muzeum Narodowe Archeologii i Historii Mołdowy. Ekspozycji nie widziałem, ponieważ podczas tego wyjazdu skupiłem się na zbieraniu informacji o Mołdawii i Kiszyniowie.

Kiszyniów był moją bazą wypadową i spędziłem w nim cztery noce i pięć dni. Do muzeów nie miałem tym razem ochoty zaglądać, jednak jedno miejsce poza ścisłym centrum bardzo mi się podobało. Mam na myśli mianowicie Park Doliny Młynów (Parcul Valea Morilor), którego sercem jest duże jezioro Lacul Valea Morilor. Dookoła akwenu biegnie 2,5-kilometrowa alejka. Po przeciwnej stronie akwenu znajdują się plaża, kąpieliska, obiekty sportowe i rekreacyjne. Ja bardzo przyjemnie spędziłam tuta dwa upalne popołudnia. Na północ od tego miejsca jest z kolei Park Dendrologiczny (Parcul Dendrologic), a w zachodniej części miasta rozpościera się największy z kiszyniowskich parków – Parcul La Izvor, w którym atrakcją jest kolejka linowa oraz rozległe jezioro. Stolica Mołdawii zresztą słynie z ogromnej ilości zieleni i właśnie rozległych parków. Znana jest także z tzw. kiszyniowskich wrót – bramy do miasta utworzonej przez dwa charakterystyczne wieżowce.

 

 

Kiszyniów  — warto czy nie warto ?

 

Zatem czy warto odwiedzić Kiszyniów? Stolica Mołdawii na pewno nie jest piękna, co więcej chwilami może robić przygnębiające wrażenie. Turystów rzeczywiście jest mało. Mój hostel, najlepszy w mieście, zlokalizowany w samym sercu ośrodka, po weekendzie świecił pustkami. Moje zdanie jest takie: jeżeli chcecie tu przyjechać tylko dla samej stolicy, to pomyślcie dwa razy. Wprawdzie wrażenie stolica Mołdawii robi jednak lepsze niż Podgorica, czy Tirana, to ja po kilku dniach się jednak nudziłem. Natomiast zwiedzając dawną Besarabię do miasta i tak pewnie zajrzycie. Może być ono dobrą bazą wypadową do poznania tego najbardziej zapomnianego państwa w Europie. Ja tutaj wrócę, ale po to, aby zwiedzić słynne winnice i dla naprawdę dobrego, mołdawskiego jedzenia. Przed Wami jeszcze pakiet informacji praktycznych, filmik, panoramy i zdjęcia z Kiszyniowa. Zapraszam do dalszej części wpisu.

 

Kiszyniów – informacje praktyczne

 

  • Stolica Mołdawii jest osiągalna połączeniami naszego narodowego przewoźnika PLL LOT z Warszawy. Czasami można upolować okazje w szalonej środzie i polecieć z Warszawy tam i z powrotem za mniej więcej 500 zł, co jest dobrą ceną;
  • Inne sposoby, jakie mogą wykorzystać budżetowi podróżnicy, aby dotrzeć do Chisinau to tanie loty wizzaira z Berlina. Bilety można znaleźć już od 12-15 euro w jedną stronę i dla osób mieszkających w zachodniej Polsce jest to najlepszy i najtańszy sposób,  aby do Besarabii dotrzeć;
  • Drogą lądową najłatwiej przyjechać do Mołdawii chyba przez Ukrainę. Od lata 2019 roku ryanair i wizzair uruchomili połączenia z Katowic, Wrocławia i Krakowa do Odessy. Z morskiej stolicy Ukrainy mamy do Kiszyniowa pociąg relacji Odessa – Tyraspol – Kiszyniów oraz marszrutki jadące właściwie co godzinę:
  • Połączenie szynowe jest zdecydowanie polecaną opcją, ze względu na niemiłosierne gorąco i duchotę w trakcie lata w busikach. Rozkład jazdy tego składu przygotowałem dla siebie i dla Czytelników w tabelce:
Odjazd/przyjazd z/do  Odjazd/przyjazd z/do 
Kiszyniowa7.09Odessy18.45
Bender-28.07-8.09Tyraspolu21.02-21.05
Tyraspolu8.24-8.27Bender-221.19-21.22
Odessy10.45Kiszyniowa22.20
UWAGIod 15 czerwca do końca wakacji kursuje codziennie, w pozostałych terminach w pt,sb i niedziele
  • Dworzec kolejowy robi bardzo dobre wrażenie. Budynek stacyjny jest pięknie odremontowany, nieskazitelnie czysty oraz zadbany. Niestety, połączeń przydatnych z punktu widzenia turysty oferuje bardzo mało. Mołdawska kolej nie stoi najlepiej, co widać gołym okiem na rozkładzie jazdy. Na stacji znajdziemy toalety, bankomat, kasy biletowe oraz przechowalnię bagażu. Przed dworcem po naszej lewej stronie jest przystanek trolejbusów i do centrum dojedziemy każdą linią, która przebiega przez bulwar Stefana Wielkiego. Bilet to 2 lei, czyli jakieś 40 groszy. Kupujemy wschodnim zwyczajem o konduktorki w środku pojazdu;
  • Więcej na temat mołdawskiej kolei i poruszaniu się pociągami po kraju znajdziecie w artykule jej poświęconym na najwyżej notowanym niekomercyjnym blogu podróżniczym w Polsce Kolej Na Podróż TUTAJ – KLIK. Artykuł został zaktualizowany przed wakacjami i oferuje najświeższe informacje w tym zakresie w polskim internecie;
  • Sam Kiszyniów spokojnie zwiedzimy na piechotę, natomiast jeżeli już będą nas bolały nogi i będziemy chcieli sobie zaoszczędzić wysiłku, to miasta oplata zaskakująco dobra sieć trolejbusowa. Pojazdy kursują bardzo często, niektóre wozy są nowe – spotkać ZIU jest naprawdę trudno, czasami w godzinach szczytu bywają jednak niemiłosiernie zatłoczone. Trajtki docierają także na kiszyniowskie lotnisko, łączy je z centrum miasta linia 30. Kursuje mniej więcej 2-3 razy na godzinę a cena biletu to także 2 MDL (40 groszy). Nie ma sensu zatem brać taksówki;
  • Miasto posiada dwa główne dworce autobusowe. Ten położony w sercu miasta przypomina trochę wielkie targowisko, z niego odjeżdżają marszrutki w kierunku Tyraspola i Bender oraz do Orheiul Vechi. Dworzec Gara du Nord obsługuje inne połączenia międzynarodowe, między innymi do Odessy, Czerniowców, Lwowa oraz dalekie kursy w obrębie Mołdawii. Obie stacje posiadają wyremontowane budynki, na dworcu północnym mamy także bankomat oraz działające darmowe Wi-Fi. Szczegółowe informacje na temat rozkładów jazdy i połączeń przedstawię we wpisie poświęconym komunikacji i poruszaniu się po kraju;
  • Jeżeli zastanawiacie się gdzie i co zjeść w Kiszyniowie to ja polecam najbardziej jedno miejsce. La Placinte to wprawdzie sieciówka, ale z fantastycznym, mołdawskim jedzeniem. W innych miejscach może być taniej, ale jednak jakość też była znacznie gorsza. Tutaj za około 150 lei (30 zł) naprawdę sobie pojemy. Więcej o mołdawskiej kuchni będzie w następnym wpisie;
  • Polecam zajrzeć także a może przede wszystkim na stołeczne targowisko. Znajdziecie tam pyszne domowe wina w niesamowitych cenach, ogromny wybór owoców i warzyw, wspaniałe produkty nabiałowe oraz bardzo ciekawy dział mięsny. Wszystko rzecz jasna dużo taniej niż w Polsce a przede wszystkim w o wiele lepszym smaku;

 

Kiszyniów na filmie (PLAY)

 

 

Kiszyniów w panoramach (KLIK)

 

 

Galeria zdjęć (KLIK)

 

 

Jeżeli podobał Ci się nasz wpis oraz Kiszyniów a chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do wsparcia naszego bloga i  polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy 🙂 🙂 🙂

 

 

ZAPRASZAMY POZNAJCIE LEPIEJ MOŁDAWIĘ I NADDNIESTRZE 🙂 🙂 🙂

 

Przejdź do komentarzy

Facebooktwittergoogle_plus