Marcin Gruzja, Kaukaz

Kutaisi, czyli czy jest tu coś więcej niż lotnisko i katedra Bagrati ?

Facebooktwittergoogle_plus
Kutaisi w marcu 2018 roku - katedra Bagrati w pięknym słońcu
Kutaisi w marcu 2018 roku – katedra Bagrati w pięknym słońcu
Po rocznej przerwie, na początku marca tego roku, wróciłem na 5 dni do Gruzji. Jak wiecie z wcześniejszych wpisów i relacji z Kaukazu, kraj ten nigdy nie został i raczej już nie zostanie moją miłością. Powodów tego stanu jest zapewne kilka, ale nie tylko wyłącznie uczucia do Bałkanów. Pamiętam do dziś dnia lipcowy wieczór 2017 roku, kiedy wylądowaliśmy w Kutaisi.

 

Szybka ewakuacja z lotniska, taksówka do miasta a po drodze szok, ponieważ zupełnie nie spodziewaliśmy się kraju tak biednego i tak zniszczonego kryzysem gospodarczym, spowodowanym rozpadem ZSRR. Fakt, Serbia, Macedonia, Czarnogóra i Albania bogate także nie są, ale takiej biedy na Bałkanach nigdzie jednak nie widziałem. Teoretycznie byliśmy dobrze przygotowani, ponieważ solidnie przeczytałem po kilka razy dwa przewodniki. Jednak jadąc nocą ulicami Kutaisi i oglądając tamtejsze widoki zza okien wozu, kotłowało mi się tylko w głowie: „Gdzie my k…wa jesteśmy”. Od tamtego czasu byłem w Gruzji pięciokrotnie i tyle, co mogę na ten czas powiedzieć to to, że trochę ją lubię. Rzecz jasna, milości z tego nie będzie, ale bardzo chętnie dwa, trzy razy do roku na Zakaukazie polecę. Moja ostatnia wizyta tam, była właściwie przed chwilą, bo od 7 do 12 marca. Przez ten czas postanowiłem zajrzeć tylko do miasta, którym dziś się zajmujemy oraz do Achalciche, gdzie spędziłem trzy w sumie dość udane dni.

Kutaisi, czyli stolica historycznej krainy Imeretia

Kutaisi dla bardzo wielu z Was, a dla wszystkich przylatujących na Kaukaz Wizzairem, będzie pierwszym miastem jakie ujrzycie na gruzińskiej ziemi. Jest ono stolicą regionu Gruzji o nazwie Imeretia. To kraina geograficzna w zachodniej części tego kraju, rozciągająca się między Wielkim a Małym Kaukazem. Dzięki subtropikalnemu klimatowi, żyznym glebom oraz dużej ilości wody stanowi ona spichlerz Gruzji. Panują tutaj także bardzo dobre warunki do uprawy winorośli. Tutejsi mieszkańcy tworzą własną grupę etniczną, posługującą się swoim dialektem, który różni się od literackiego języka gruzińskiego.

Podczas wspomnianego na samym początku pierwszego pobytu w Gruzji, nie zabawiliśmy w Kutaisi w ogóle. Rok później w marcu spędziliśmy tutaj dwa dni, by udać się potem do Batumi. Ciężko porównywać nawet atrakcje Las Vegas Morza Czarnego ze stolicą Imeretii, ale przez dwa, trzy dni będziecie mieli co robić.

Drugie co do wielkości miasto kraju od bardzo dawna stanowiło ważny ośrodek polityczno-kulturalny. Jest tak do dziś dnia, ale  ja bym powiedział, że najważniejsze po Tbilisi miejsce w kraju, to jednak Batumi. Wprawdzie tutaj przeniósł się w 2012 roku gruziński parlament, to jednak w porównaniu do tych dwóch miast wymienionych wyżej, tu jest atmoasfera prowincji, niewiele się dzieje a turyści zwykle po dniu czy dwóch uciekają dalej. My za każdym razem zwiedzaliśmy Kutaisi w następujący sposób:

 

Zwiedzanie Kutaisi — katedra Bagrati, czyli jak wylecieć z listy UNESCO

 

Katedra Bagrati uchodzi za najcenniejszą budowlę sakralną w Kutaisi. Jest także najpopularniejszym miejscem spacerów wśród nowo przybyłych do Gruzji Polaków. Za każdym razem także, kiedy i ja tutaj jestem, to tak się składa, że funduje sobie spacer przez rzekę Rioni, w kierunku majestatycznej bryły świątyni. Katedra Zaśnięcia Bogurodzicy leży na północnym brzegu tej rzeki, zajmując szczyt wzniesienia Ukimerioni. Jest to jeden z symboli państwa gruzińskiego. Nazywa się ją potocznie Bagrati, gdyż powstała za panowania króla Bagrata III, na początku XI wieku. W 1692 roku została wysadzona w powietrze przez wojska osmańskie i od tego czasu pozostawała w ruinie. Prace restauracyjne rozpoczęły się w 1952 roku a w 1994 roku ten kompleks architektoniczny, został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Po 2000 roku postanowiono ją całkowicie odbudować.

Monastyr Gelati

Podczas pobytu w Kutaisi warto ujrzeć kolejny gruziński obiekt sakralny z najwyższej półki. Monastyr Gelati, bo o nim mowa, ufundowany został przez Dawida IV Budowniczego i budowę ukończono w 1106 roku. Podobno król sam brał udział w budowie i nawet spadł z rusztowania i się zdrowo potłukł. W kolejnych stuleciach klasztor był centrum kulturalnym i religijnym kraju. Zwano go „drugą Jerozolimą” i do dziś dnia jest to symbol złotej ery w historii Gruzji. W XVI wieku został spalony przez Turków, ale jeszcze w tym samym wieku go odbudowano. O jego znaczeniu w dzisiejszych czasach świadczy fakt, iż w 2004 roku prezydent Saakaszwili wybrał go na miejsce swojej ceremonii inauguracyjnej. My tam nie dotarliśmy, ale poczytacie o nim u Polako-Gruzina.

Zrobiono to wbrew opinii UNESCO, które apelowało, aby nie naruszać historycznej autentyczności obiektu i pozostawić go w stanie niezmienionym jako ruinę. Obawiano się także, że budowa kopuły może naruszyć oryginalne fundamenty. Postęp prac budowlanych spowodował, że w 2010 roku UNESCO umieściło obiekt na Liście Dziedzictwa Zagrożonego. W 2012 rekonstrukcja katedry została ukończona.

Końcowym akordem było wykreślenie 10 lipca 2017 roku podczas posiedzenia komitetu UNESCO w Krakowie katedry z listy Światowego Dziedzictwa Kulturowego. Przyczyną takiej decyzji było odbudowanie kościoła w niezgodzie z realiami historycznymi, przy sprzeciwie organizacji, bez zachowania oryginalnego kształtu katedry oraz budowa nowej kopuły, która wpłynęła niekorzystnie na wiekowe fundamenty. Ciężko mi oceniać efekt obecny, ponieważ nie widziałem wcześniejszych ruin. Niewątpliwie Kutaisi zyskało błyskotkę turystyczną, jednak lepiej chyba byłoby zostawić malownicze i oryginalne pozostałości. Gdy już zwiedzimy byłe UNESCO, możemy udać się na dalsze oglądanie miasta.

 

Centrum miasta oraz park rozrywki

 

Centrum Kutaisi nie zrobiło nigdy na nas jakiegoś oszałamiającego wrażenia. Nie ma tego nawet co porównywać z Batumi czy Tbilisi, jednak widać wyraźnie, że prowadzone są prace rewitalizacyjne przy wielu budynkach oraz miasto żyje. Chwilami będąc pod McDonaldem, mam odczucie jakbym był w Polsce, zwłaszcza wiosną i w wakacje. Sercem tego rejonu miasta jest plac Dawida Agmaszenebelego. Został on w latach 2011-2012 zmodernizowany. Na jego centralnej części możemy podziwiać fontannę ze złoconymi figurami zwierząt, nawiązującymi do dawnej Kolchidy. Wieczorem jest podświetlona, lecz czyni jakiegoś oszałamiającego wrażenia. Z placem sąsiaduje dość ładny budynek teatru. W jego pobliżu znajduje się także Muzeum Historyczne – jedne z największych tego typu w kraju oraz Muzeum Sportu. Ono z kolei zgromadziło największą kolekcję przedmiotów związanych z sukcesami gruzińskich atletów. Tam chciałbym kolejnym razem zajrzeć. Podczas mojego obecnego pobytu w mieście, ostatniego dnia było aż 22 stopnie i tak jak wielu mieszkańców, odpoczywałem i wygrzewałem się w sąsiadującym z placem parku.

W Kutaisi urodziła się Katie Melua

We wrześniu 1994 roku w Kutaisi przyszła na świat Katevan Melua. Znana jest, także w Polsce, z radiowego hitu Nine Milion Bicycles. Piosenkarka mieszkała z rodzicami do 9 roku życia w Gruzji, następnie w Irlandii i Wielkiej Brytanii. Piosenkarka wielokrotnie występowała w rodzinnym kraju. W 2015 roku po wielkiej powodzi, która dotknęła Tbilisi, urządziła w Londynie koncert charytatywny, z którego dochody przeznaczono na usuwanie skutków kataklizmu.

Zaraz obok znajduje się miejscowe targowisko, gdzie tak jak na Ukrainie, znajdziemy prawie wszystko. Poszedłem pooglądać oraz kupić przyprawy, a zwłaszcza swańską sól, o którą zawsze mnie kilka osób prosi. Na targu handlarki już przyzwyczajone są do turystów i same wołają, aby pooglądać i spróbować ich towarów.

Po wyjściu z bazarku, udałem się do parku Andżaparidze, gdzie stację początkową ma kolejka linowa, prowadząca na wzgórze na drugim brzegu rzeki. Przejazd starusieńkim, ale fajnym wagonikiem kosztuje 1 GEL (1,5 zł) w 1 stronę. Na końcu jazdy czeka nas małe wesołe miasteczko, gdzie za naprawdę śmieszne pieniądze możemy wsiąść na niewielki diabelski młyn czy pojeździć samochodzikami. Latem czy późniejszą wiosną frajda z wizyty tutaj jest zapewne dużo większa. Ja udałem się z powrotem po jakiś 40 minutach na dół, do mojego pensjonatu i stwierdziłem, że wrócę na miasto wieczorem, porobić jakieś nocne zdjęcia i ujrzeć jak centrum prezentuje się po zmroku.

 

Wieczór w Kutaisi, czyli sztuczne ognie

 

Gruzini słyną z niesamowitego sposobu, w jaki potrafią nocą iluminować swoje miasta. Tbilisi oraz Batumi wieczorem to prawdziwy spektakl dla umysłu, oraz oczu. Kutaisi rzecz jasna nie jest tak spektakularnie podświetlane, ale tereny nad rzeką oraz oba mosty wieczorem prezentują się naprawdę bardzo przyjemnie. Ponieważ był to piątkowy koniec dnia, to knajpki były pełne młodzieży i zaraz po wyłączeniu oświetlenia diabelskiego młynu, miał miejsce mały pokaz sztucznych ogni. Moje kolejne marcowe dwa dni tutaj powoli dobiegały końca. Następnego dnia czekała mnie długa przeprawa do Achalciche. Moje zdanie o mieście nadal jest takie, że dwa dni na zwiedzanie jego samego oraz okolic w zupełności wystarczą. Potem możecie spokojnie udać się dalej poznawać Gruzję. Przed Wami jeszcze pakiet informacji praktycznych, filmik, panoramy oraz galeria zdjęć.

 

Kutaisi – informacje praktyczne

 

  • Lotnisko w Kutaisi tak naprawdę znajduje się kilkanaście kilometrów za miastem, przy głównej drodze prowadzącej w kierunku Batumi. Prawdopodobnie tutaj rozpocznie się Wasza przygoda z Gruzją. Port lotniczy jest mały, ale bardzo funkcjonalny. Kiedy przyleciałem pierwszym rejsem z Wrocławia, wszyscy dostaliśmy na powitanie małą buteleczkę wina;
  • Na lotnisku mamy darmowe Wi-Fi, dwa lub trzy bankomaty, stanowisko georgian bus oraz chmary taksówkarzy. W przypadku, gdy jesteśmy w pojedynkę, nie ma sensu tracić pieniędzy na taksówki. Georgian Bus dowiezie nas z portu lotniczego do Batumi i Tbilisi, a także pod wskazany adres w centrum Kutaisi. Cena takiej usługi to 5 GEL (7,5 zł) od osoby;
  • Jeżeli jesteśmy w kilka osób, to warto zastanowić się nad taksą. Cena, jaką Wam szoferzy podadzą będzie, zależała w jakim języku się zapytacie. Po rosyjsku normalna kwota to 20-25 GEL (30-37,5 zł) za transport do miasta. Po angielsku to 10 €.;
  • Gdy chcemy naprawdę zaoszczędzić bądź nam nie specjalnie się śpieszy, przed terminalem biegnie główna droga z Batumi do Tbilisi. Możemy próbować łapać którąś z dalekobieżnych marszrutek w obu tych kierunkach, bądź jeden z kursujących co 20 minut lokalnych pojazdów Samtredia-Kutaisi. Cena za przejazd do miasta to 2 GEL (3 zł);
  • Na lotnisko w Kutaisi za każdym razem udawałem się marszrutką z głównego dworca autobusowego. Są to lokalne kursy do Samtredii, kursują od 7.30 do 18 co dwadzieścia minut i cena za przejazd na aeroport to jak wcześniej wspomniałem, całe 2 GEL (3 zł);
  • Kontrole lotniskowe są niespecjalnie ostre, to nie Maroko czy Izrael. Lotnisko w Kutaisi nie akceptuje jeszcze mobilnych kart pokładowych, teoretycznie powinno się mieć je wydrukowane. Jednak i tak przechodzimy normalną odprawę przy stanowisku nadawania bagażu, gdzie dostajemy zwykły bilet lotniczy. Karta pokazana w telefonie przechodzi bez żadnego problemu na tym check inie. Należy pamiętać o tym, że zgodnie z gruzińskimi przepisami nie możemy, wyjeżdżając drogą lotniczą mieć więcej niż 5 litrów alkoholu na osobę w bagażu rejestrowanym;
  • Rozkład jazdy nielicznych pociągów ze stacji Kutaisi przygotowałem dla Was w tabelce. Główny dworzec kolejowy w mieście nosi nazwę Kutaisi I i obsługuje wszystkie połączenia z wyjątkiem lokalnych elektryczek do Tskaltubo. Dotrzemy tam łatwo na piechotę lub miejskim autobusem/marszrutką numer 1.
Odjazd z Kutaisi doGodziny odjazdówGodziny przyjazdów
Tbilisi04.50, 12.2510.20, 17.25
Batumi18.1022.10
Samtredii6.357.45
Zugdidi13.4517.05
UwagiCena za bilet do Tbilisi na 12.25 wynosi 8 GEL (12 zł) a do Batumi 3 GEL (4,5 zł). Informacje zbierane w marcu 2019 roku.
  • Dworzec autobusowy, czyli avtovokzał, oferuje rzecz jasna znacznie większą ilość możliwości transportowych. Znajduje się on na alei Chavchavadze 67, zaraz obok McDonalda, koło stacji kolejowej Kutaisi II. Dojedziemy tam autobusem miejskim/marszrutką numer 1. Wybór najważniejszych połączeń przygotowałem dla Was i dla siebie w tabelkach:
Odjazdy z Kutaisi do:GodzinyCena
Achalciche8.20, 13.0012 GEL (18 zł)
Bagdatiod 8 do 18 co godzinę2 GEL (3 zł)
Batumiod 7 do 19 co godzinę10 GEL (15 zł)
Borjomi8.20, 13.0012 GEL (18 zł)
Chiatura-Sachkhere12 połączeń od 7 do 176 GEL (9 zł)
Poti16 połączeń od 7 do 19.157 GEL (10,5 z)
Samtredia (LOTNISKO w Kopitnari)7.30 - 18 co 20 minut2 GEL (3 zł)
Tbilisiod 7 do 19 co godzinę10 GEL (15 zł)
Zestafoniod 8 do 18 co 30 minut2 GEL (3 zł)
UwagiInformacje zbierane w MARCU 2019 roku.

 

 

Kutaisi na filmie (PLAY)

 

 

Kutaisi w panoramach (KLIK)

 

 

Galeria zdjęć (KLIK)

 

 

Jeżeli podobał Ci się nasz wpis oraz Kutaisi a chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do wsparcia naszego bloga i  polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy 🙂 🙂 🙂 

 

ZAPRASZAMY, POZNAJCIE LEPIEJ GRUZJĘ 🙂 🙂 🙂

Przejdź do komentarzy

Facebooktwittergoogle_plus