Naddniestrze — kompendium wiedzy o Transnistrii, niezbędne przed przyjazdem do jednego z państw nieuznawanych

Facebooktwittergoogle_plus
Naddniesztrze
Naddniestrze to kolejne z państw nieuznawanych, jakie wyłoniło się po rozpadzie ZSRR
W dzisiejszym wpisie z majowego wyjazdu na Ukrainę oraz do Mołdawii i Naddniestrza zapoznam Was z podstawowymi i najważniejszymi zagadnieniami związanymi z kolejnym z tak zwanych państw nieuznawanych. Naddniestrze miałem okazję odwiedzić dwa razy.

 

Moja pierwsza wizyta w tym miejscu była w sierpniu 2017 roku. Zdecydowałem, że wtedy nic w tej dziedzinie nie napiszę, aby wrócić po raz kolejny. Zdobyć więcej informacji. Zweryfikować swoje odczucia z poprzednimi. Zastanowić się i przemyśleć to, co ujrzę teraz z tym, co widziałem wtedy. Nie było to moja pierwsza bytność na tego typu terytorium. Także w 2017 roku udaliśmy się na kilka dni do Abchazji. O naszych perypetiach z dostaniem się tam oraz przekraczaniem granicy poczytacie TUTAJ – KLIK. Myślałem też przez jakiś czas o tym, aby odwiedzić Górski Karabach, kiedy byłem parę razy w Armenii. Jednak perspektywa dożywotniego zakazu wjazdu do Azerbejdżanu zdrowo mnie do tego pomysłu zniechęciła. Zauważyłem, że w blogosferze polskiej jak i anglojęzycznej bardzo popularne są wyjazdy na tego typu terytoria. Tak samo jest pośród społeczności podróżniczej Fly4free, gdzie pobyt w Naddniestrzu jest prawie punktem obowiązkowym wyjazdu do Odessy i Mołdawii.

 

Czym jest Naddniestrze?

 

Naddniestrze, czyli Naddniestrzańska Republika Mołdawska (Приднестровская Молдавская Республика), zwana też Transnistrią, to nieuznawany przez żadne państwo na świecie, separatystyczny organizm polityczny utworzony w granicach republiki Mołdowy. Oficjalnie ten wąski pasek ziemi na wschód od Dniestru jest jej integralną częścią, praktycznie zaś stanowi osobny kraj z własnym parlamentem, prezydentem, siłami zbrojnymi i walutą. Oficjalnie mieszka tam 555.000 ludzi – w zasadzie w równych proporcjach po 30% Mołdawian, Rosjan i Ukraińców. Geograficznie rzecz biorąc, jest to pas ziemi o długości około 200 km i średniej szerokości około 12–15 km (najmniejsza szerokość 6 km, największa 38 km). Państwo jednostronnie oderwało się od Mołdawii 2 września 1990 deklarując, pozostanie w składzie Związku Radzieckiego, podczas gdy Mołdawia wystąpiła z niego 23 czerwca tego roku. Pełną niepodległość ogłosiło 5 grudnia 1990 roku.

 

Co to oznacza, że jest państwem nieuznawanym?

 

W wielu materiałach internetowych używa się zwrotu, że Naddniestrze jest państwem nieuznawanym, bądź państwem, które nie istnieje. Co te słowa oznaczają w teorii i praktyce? Czy udając się do Abchazji, Transnistrii, Górskiego Karabachu przekraczamy granice, które nie istnieją a my, znajdujemy się w próżni, miejscach których nie ma? I tak, i nie. Rozumowo, czyli empirycznie te terytoria jak najbardziej są rzeczywiste. Mają swoje władze, symbole państwowe (godło, flagi), stolice, posterunki graniczne, obywateli. Wydają także często własne paszporty. Wracając z jednego z nich, odnosimy wrażenie jakbyśmy, byli w kolejnym kraju. Turyści i podróżnicy szukający niestandardowych celów wyjazdu lubią tam zaglądać. Politycznie jednak są to para państwa. Organizmy, które nie zostały uznane na arenie międzynarodowej i w świetle prawa międzynarodowego, nie istnieją jako jedne z państw świata. Dlaczego świat nie rozeznaje ich politycznego bytu? Powodów jest wiele, dwa najważniejsze to chyba zagrożenie secesją i rozpadem dla wielu krajów świata (od Kanady przez Hiszpanię po Chiny) oraz naruszenie interesów ziem, od których się odłączyły. Często także sami sponsorzy i gwaranci ich bytu, także oficjalnie quasi-państw nie uznają. Naddniestrze nigdy nie zostało zaakceptowane jako państwo przez sponsorującą jego byt Rosję.

 

Jak dostać się do Naddniestrza i jak wyglądają formalności graniczne?

 

Możemy się do Transnistrii trafić zarówno od strony Ukrainy, jak i Mołdawii. Oba sposoby przerabiałem w praktyce. Pierwszy z nich w sierpniu 2017 roku z Odessy a drugi w maju 2019 roku z Kiszyniowa. Najprościej, najszybciej i najlepiej jest przyjechać tutaj ze stolicy Mołdawii. Marszrutki do Tyraspola kursują bardzo często (mniej więcej dwa razy na godzinę), odjeżdżają z dworca zlokalizowanego w centrum miasta, a cena za przejazd wynosiła 37 MDL (7,60). Podróż trwa około 1,5 godziny i w miesiącach letnich zaleca się umiejscowić pod daszkiem w busiku, aby uniknąć przegrzania w rozgrzanym jak piekarnik busiku. W drodze powrotnej ostatni transport mamy 18.45 z tyraspolskiego avtovokzalu. Dojazd z Ukrainy jest nieco bardziej skomplikowany. Z jednego z odeskich dworców możemy zaokrętować się na marszrutkę relacji Odessa-Kiszyniów przez Tyraspol. Taniej wyjdzie podjechać do granicy w Kuciurchanie, przekroczyć ją na piechotę, sprzedać hrywny i pojechać dalej. Sposób niedrogi, lecz czasochłonny a w upale męczący.

Formalności quasi-graniczne po wizycie w Abchazji były bardzo przyjemnym zaskoczeniem. Gdy zwiedzałem Naddniestrze pierwszym razem, od ukraińskiej strony, otrzymałem pozwolenie na wjazd na 24 godziny. Jest to malutki kawałek papieru, przypominający paragon fiskalny, który dostajemy na granicy od władz tyraspolskich. Od strony Mołdawii podobny kwit uzyskałem na 10 godzin. Jeżeli chcemy zostać dłużej, trzeba o tym powiedzieć i nie będzie problemu. Kilka lat temu na forach podróżniczych pojawiały się regularnie wieści o wymuszaniu łapówek, teraz jednak jest to przeszłość. Republika szuka pieniędzy a turyści, są jednym z ich źródeł. Zatem takie działanie ze strony służb granicznych jest obecnie wysoce niepożądane przez władze i nie ma go. Sama czynność przekraczania granicy jest łatwa, szybka i bezproblemowa. Minimalna znajomość rosyjskiego bardzo przydatna i mega mile widziana po drugiej stronie okienka.

 

Pociąg Kiszyniów – Tyraspol – Odessa

 

W świetle specyficznych warunków panujących latem w marszrutkach osobnej wzmianki wymaga jedyne połączenie kolejowe w Naddniestrzu. Jest to zarazem najlepszy sposób na dotarcie do tej separatystycznej republiki. Pociągiem nie miałem okazji się przejechać, jednak widziałem skład obsługujący to połączenie na dworcu w Kiszyniowie. Jest to coś w rodzaju mołdawskiego wielkiego szynobusu, jednak na moje oko całkiem wygodnego i posiadającego klimatyzację.

Najnowsze informacje o pociągu z Odessy do Kiszyniowa

Najnowsze informacje o pociągu Odessa – Kiszyniów przez Tyraspol znajdziecie w obszernym artykule o mołdawskich kolejach na kultowym blogu Kolej Na Podróż. W artykule macie zdjęcia składu, ceny i wszystkie uzupełniające wiadomości. Pamiętać należy o tym, że wjeżdżając w ten sposób do Mołdawii, trzeba kraj (ze względu na brak pieczątki wjazdowej) także tą samą drogą opuścić. Więcej na ten temat w artykule u Pana Dariusza, gdzie Autor bardziej rozwinął kwestię formalności paszportowo-granicznych.

Co najważniejsze, jego rozkład w tym roku, oraz w latach poprzednich, umożliwiał jednodniową wycieczkę do Tyraspola i Bender. Ceny za bilety także są bardzo przyjazne. Rozkład jazdy pojazdu przygotowałem dla Was i dla siebie w tabelce. Jeżeli przybywamy do Naddniestrza pociągiem, to bardzo ważne jest, abyśmy pociągiem też teren republiki opuścili. Po prostu drogą szynową nie dostajemy karteczki z pozwoleniem na wjazd, jaką mamy z drogowych posterunków granicznych. Kiedy przyjedziemy w ten sposób z Odessy do Kiszyniowa to, aby uniknąć kłopotów warto opuścić kraj dokładnie w ten sam sposób.

 

Odjazd/przyjazd z/do  Odjazd/przyjazd z/do 
Kiszyniowa7.09Odessy18.45
Bender-28.07-8.09Tyraspolu21.02-21.05
Tyraspolu8.24-8.27Bender-221.19-21.22
Odessy10.45Kiszyniowa22.20
UWAGIod 15 czerwca do końca wakacji kursuje codziennie, w pozostałych terminach w pt,sb i niedziele

 

Jak poruszać się po Naddniestrzu?

 

Pociągami po Naddniestrzu poruszać się nie będziemy, ale marszrutkami. Ku Waszemu (ale nie mojemu) zaskoczeniu zobaczycie, że po tym terytorium ilość rozkładowych pojazdów jest ogromna. Rozkłady jazdy marszrutek mogą przyprawić o zawrót głowy. Co ciekawe, bardzo podobnie było w Abchazji, gdzie komunikacja także była świetnie zorganizowana i bardzo częsta. Busiki są tanie, rozgrzane w lecie jak piekarnik, kursujące w miarę zgodnie z rozkładem. Na dwóch stacjach autobusowych, na jakich byłem (w Tyraspolu i Benderach), działały kasy biletowe. Tam także nabywamy bilety na przejazdy. Ciekawym pomysłem może być skorzystanie z drugiej, najdłuższej na świecie linii trolejbusowej, łączącej te dwa największe miasta Naddniestrza. Linia 19 kursuje w ciągu dnia mniej więcej co 10 minut, obsługują ją nowoczesne białoruskie trolejbusy BKM 321. Cena za przejazd to 3 ruble naddniestrzańskie (66 groszy). Pojazd jedzie bardzo wolno, dzięki czemu możemy podziwiać na spokojnie widoki z mostu na Dniestrze i wysiąść zaraz obok fortecy w Benderach.

 

 

Waluta Naddniestrza, czyli słynne ruble naddniestrzańskie

 

Naddniestrze posiada swoją własną, rzecz jasna także nieuznawaną, jednostkę monetarną. Walutą w tym miejscu na ziemi są ruble naddniestrzańskie. Pierwszy raz miałem okazje je ujrzeć dwa lata temu. Wtedy tak, jak każdemu bardzo spodobały mi się plastikowe monety w formie żetonów. W tym roku widziałem ich już znacznie mniej. Rubel naddniestrzański został wprowadzony jako oficjalna waluta republiki w 1994 roku. W związku ze statusem Naddniestrza, waluta nie posiada kodu ISO 4217, choć niektóre instytucje naddniestrzańskie  używają skrótu  PRB. Banknoty i monety, jakimi będziemy się posługiwać, pochodzą z czwartej serii. Ponieważ pieniądz jest niewymienialny, to możemy ją pozyskać tylko na miejscu.

Skandal z Polską w tle

Kilka lat temu produkcją naddniestrzańskiego rubla zajmowała się Mennica Polska, co wywołało niewielki skandal międzynarodowy. Tłumacząc się przed zarzutami zbulwersowanej Mołdawii, przedstawiciele mennicy informowali wówczas, że produkowali nie oficjalny środek płatniczy, a tylko żetony do gry. Ich transport zatrzymano we Lwowie, co spowodowało zgrzyty na tle dyplomatycznym między Polską, Mołdawią a Ukrainą.

Polskie karty płatnicze ani żadne zagraniczne w tutejszych bankomatach nie będą działać, zatem najlepszym wyjściem będzie skorzystanie z punktów wymiany już na miejscu. Je bez większych problemów zamieniłem mołdawskie leje i ukraińskie hrywny na miejscową walutę. Kurs był całkiem niezły. Jednak najbardziej opłaca się sprzedać dolary i euro.

Możemy także za niewielką prowizją wybrać z naszych kart w oddziale naddniestrzańskiego banku dolary, sprzedać je na ruble i w ten sposób uzyskać gotówkę. Tak zrobiłem pierwszy razem, na przejściu granicznym od strony Ukrainy. Nie miałem żadnej gotówki na wyjazd. Ku mojemu szczęściu i zaskoczeniu, w supermarkecie po drugiej stronie był taki punkt wymiany pieniędzy. Kurs rubla jest bardzo podobny do mołdawskiego leja i stosunkowo łatwo możemy przeliczać ceny w restauracjach i sklepach. 100 rubli to około 23 zł.

 

Ceny w Naddniestrzu

 

Jeżeli zastanawiacie się, czy w tej separatystycznej republice jest tanio, czy drogo to ja bym powiedział, że na nasze realia dość tanio. Nieco drożej niż w Mołdawii i na Ukrainie, ale nadal z polskimi portfelami niedrogo. Za wypasiony i bardzo dobry obiad w Tyraspolu dałem 100 rubli (23 złote). Magnesy na lodówkę były po 10 rubli (2,30 zł). 10-letni koniak firmowy pół litrowy w supermarkecie Sheriff 96 rubli (22 zł), słodkie wina kagor już za 40 rubli (niecałe 10 zł). Co ciekawe widziałem bardzo tanią wódkę, nawet po 20 rubli (4,60 zł) za pół litrową flaszkę. Najtańsza, marki russkaja, stoi po rubli 15 (więcej troszkę niż 3 zł). W sklepach jest pełno produktów z Rosji, Białorusi i Ukrainy. Jak sami widzicie, raczej nie zbankrutujemy i myślę, że Naddniestrze jest jednym z tańszych miejsc nawet w naszej części Europy.

 

Jedzenie w Naddniestrzu

 

 

Kuchnia w Naddniestrzu za każdym razem bardzo mi smakowała. Na terenie republiki mamy full wypas typowo wschodnich smaków, takich jak: kwas, pirożoki, czeburieki, pelmieni, warieniki, solianki, barszcz ukraiński. Ja te rzeczy bardzo lubię a za dobrą soliankę jestem w stanie dać się pokroić. Tutaj to wszystko wzbogacone będzie jeszcze mołdawskimi wpływami, zatem bryndzą, mamałygą i śmietaną. Co ciekawe, najlepszy w życiu kompot piłem wcale nie w słynnej, odeskiej restauracji o tej samej nazwie, ale w Tyraspolu. Polecam spróbować rzecz jasna kwasu z beczki, ale także zajrzeć na targowisko stołeczne. Tam czeka na Was prawdziwy festiwal smaku. Tu nadal wszystko jest całkowicie naturalne, pachnące i smaczne. Myślę, że nikt tu słowa eko nie zna, bo u baboszek wszystko takie jest. Spróbujcie masła, suszonych śliwek, tutejszych truskawek, domowego mleka, serów, suszonych ryb, pysznych pomidorów i innych specjałów. Ludzie jak prawie zawsze na Wschodzie, mimo że niewiele mają, są niezwykle serdeczni i dadzą Wam skosztować wszystkiego, czega Wasza dusza zapragnie.

Osobny akapit należy poświęcić najsławniejszym wyrobom, produkowanym tutaj. Alkohole KVINT to zupełnie inna bajka niż te destylowane w Polsce. Nie jestem smakoszem koniaków, wina lubię, ale bywam wybredny. Tamtejsze koniaki są pyszne i w bardzo dobry cenach, kagor także smaczny i tani. Za 20 złotych kupimy już markową buteleczkę trunku, a świetne winko za 10. Ja niestety z tych cen skorzystać nie mogłem. Wracałem samolotem ze Lwowa tylko z bagażem podręcznym. Jeżeli Wy będziecie mieć taką możliwość, to zajrzyjcie na zakupy do sklepu firmowego, lub jednego z supermarketów jedynie słusznej sieci Sheriff.

 

 

Czy Naddniestrze to skansen komunizmu a Lenin nadal jest tu wiecznie żywy? 

 

Zanim pierwszy raz zajrzałem do Transnistrii w wielu miejscach w sieci czytałem, że to prawdziwy skansen komunizmu. Ponieważ jedne z moich najwcześniejszych wspomnień i podróży są związane z wyjazdami z mamą do Moskwy, ówczesnej stolicy ZSRR, to miałem sporą nadzieję, że rzeczywiście tam tak będzie. Wtedy w 2017 roku, poza sowiecką symboliką jakoś nie poczułem się przeniesiony w czasie, nawet tylko do schyłkowych lat ZSRR. Klimat postradziecki oczywiście był wyczuwalny, ale podobnie jest na Ukrainie czy w Armenii. W tym roku miałem zdecydowanie więcej czasu i cóż, jeżeli szukacie miejsca, gdzie Lenin i Stalin wiecznie żyją, to nie jest to Naddniestrze. Symbolika jest obecna, ale tu wodzowie rewolucji a zaraz obok kantory, banki (gdzie można wymienić ohydne, burżuazyjne waluty), kapitalistyczne supermarkety, obrzydliwe reklamy, informacja turystyczna po angielsku, skierowana do imperialistów? Sierp i młot a obok visit Transnistria?

Nie dajcie się nabrać na głosy zidiociałych komercyjnych blogerów podróżniczych. To miejsce to zupełnie normalna część byłego ZSRR i naszej Wschodniej Europy. Ten komunizm, to tylko symbolika, odwołanie się do przeszłości, szacunek i pielęgnacja tamtych czasów. Naddniestrze wygląda zupełnie okej. Stolica, Tyraspol jest czysta, zadbana i całkiem nowoczesna. Ludzie przyjaźni i mili a komunizmu trzeba szukać na Kubie albo w Korei Północnej. Ten tutejszy jest tylko na obrazkach i na billboardach. Moje wrażenia były znacznie lepsze, niż pierwszym razem. Z chęcią do tego para-państwa jeszcze kiedyś wrócę.

 

Czy warto zajrzeć do Transnistrii?  

 

Z turystycznego punktu widzenia, nie ma tu zbyt wiele. Długi na 200 kilometrów skrawek ziemi nie nie jest pełny zabytków i atrakcji. Można zajrzeć do twierdzy w Benderach, spędzić jeden dzień w Tyraspolu. Jednak nie ma jak powiedzieć, że będziemy mieli tutaj co zwiedzać. Nie istniejący z punktu prawa międzynarodowego kraj jednak przyciąga turystów. Widać także otwarcie się na nich. Jeżeli szukacie żywego komunizmu, to także nie tutaj. W porównaniu do odwiedzonej przeze mnie  w 2017 roku Abchazji jest jednak dużo łatwiej Naddniestrze odwiedzić. To miejsce podobne do wielu postsowieckich rejonów świata. Z tą tylko różnicą, że formalnie nie istnieje. Zatem czy warto tu zajrzeć? Ja uważam, że szukający tego typu doznań, będą zadowoleni.

 

Jeżeli podobał Ci się nasz wpis oraz Transnistria a chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do wsparcia naszego bloga i  polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy 🙂 🙂 🙂

 

ZAPRASZAMY, POZNAJCIE LEPIEJ MOŁDAWIĘ I NADDNIESTRZE 🙂 🙂 🙂

 

 

 

Przejdź do komentarzy

Facebooktwittergoogle_plus