Odessa, czarnomorska stolica Ukrainy czyli nie dajcie się okraść w tramwaju

Facebooktwittergoogle_plus
Wakacyjna Odessa
Wakacyjna Odessa i najsłynniejszy budynek w mieście – Opera

Odessa i Naddniestrze, były miejscami, które zdecydowaliśmy się, tym razem w dwuosobowym składzie, odwiedzić w sierpniu 2017 roku. Ja bardziej chciałem pojechać ponownie w Karpaty ukraińskie, jednak druga część ekipy zdecydowanie optowała za miejscem nad morzem. Cały pomysł na wyjazd nad Morze Czarne wpadł nam do głowy po zarezerwowaniu lotów z Wrocławia do Lwowa, za 54 zł za osobę w jedną stronę. Jeżeli Was interesuje sam Lwów, to zapraszamy do naszego wpisu weekend we LwowieMy tym razem zdecydowaliśmy, że Lwów będzie tylko przystankiem po drodze do Odessy. Korzystając z tego, że ceny na Ukrainie są w tej chwili niewiarygodnie niskie, Odessa zdawała nam się fantastycznym miejscem na spędzenie gorących, sierpniowych 5 dni końcówki lata.

Zatem kiedy wróciliśmy z lipcowej wyprawy na Kaukaz, gdzie spędziliśmy 21 dni,  eksplorując Gruzję, Armenię i Abchazjęnadszedł czas na kolejną wyprawę do kraju byłego ZSRR czyli na Ukrainę. Więc pewnego sierpniowego popołudnia udaliśmy się na wrocławskie lotnisko Strachowice. Niestety, nasz port lotniczy jest trochę oddalony od centrum miasta. Odlot był zaplanowany na 19 sierpnia, o godzinie 12. Za bezpośredni lot do Lwowa zapłaciliśmy dokładnie po 58 zł 60 groszy. Wrocławski aerodrom jest jednym z moich ulubionych aeroportów w Europie. Szybko, sprawnie, przyjemnie a sam terminal jest powodem do dumy dla Wrocławia i wrocławian. Lot minął nam bardzo przyjemnie i po godzinie, o 14.15 w sobotę lokalnego czasu wylądowaliśmy we Lwowie. Nie będę tu o nim więcej pisał, ale jak chcecie, możecie obejrzeć zdjęcia ze Lwowa wiosną. Postanowiliśmy bardzo przyjemnie spędzić całe popołudnie i wieczór, a następnie udać się nocnym pociągiem Lwów-Odessa.

 

Nocnym pociągiem  Lwów – Odessa

 

Nasza wyprawa, której celem była Odessa, zaczęła się tak naprawdę we Lwowie. Tu mieliśmy kupione, ponad miesiąc wcześniej, bilety na podróż nocnym pociągiem do Odessy. Nie zdecydowaliśmy się na płackartę, a o miejsce w coupe, trzeba było się zatroszczyć już w Gruzji. Bilety na nocne pociągi na Ukrainie w popularnych relacjach rozchodzą się w tempie ekspresowym, dlatego, jeżeli jesteście zainteresowani dotarciem do Odessy w ten sposób a określenia: coupe, płackarta i proces kupna biletów nic Wam nie mówi, to zapraszamy Was do naszego przewodnika kolej na Ukrainie.  Dla kogoś mało obeznanego z realiami podróżowania na Wschodzie na długie dystanse, podróż ukraińskim nocnym pociągiem, będzie niezapomnianym przeżyciem. Dla nas – a mój Tato pracował kilka lat w Moskwie a Romka Mama, pochodzi z Rosji, to swego rodzaju sentymentalna podróż do czasów dzieciństwa.

Wielowagonowy skład podstawił się już kilkadziesiąt minut wcześniej na perony pięknego, lwowskiego dworca kolejowego. Nasz wagon było dość solidnie rozgrzany, na szczęście dużo mniej niż wagon nieszczęsnego pociągu z Tbilisi do Zugdidi, którym udaliśmy się miesiąc wcześniej w kierunku Abchazji. Z początku trudno było w nim wytrzymać, potem zrobiło się trochę znośniej. Cała noc jednak minęła nam całkiem dobrze a za ogromną odległość, jaką pokonaliśmy, zapłaciliśmy cale 200 hrywien – 30 zł, co razem z biletem na samolot do Lwowa, dało oszałamiającą sumę 80 zł:)

 

Wakacyjna Odessa 

 

Przed wyjazdem zastanawialiśmy się, czy wakacje akurat w Odessie, to dobry pomysł. Niestety, na Krym już dotrzeć nie możemy, tak samo, jak Ukraińcy. W zaistniałej sytuacji, wszyscy, których nie stać, aby wyjechać za granicę, ciągną do Odessy. Widać to niestety zarówno po ilości ludzi w mieście oraz po cenach. Ceny w Odessie należą do najwyższych na całej Ukrainie. Zatem wysiedliśmy upalnego poranka i poszliśmy z dworca kolejowego w kierunku centrum. Zapowiadała się piękna, gorąca niedziela.

Już na pierwszy rzut oka, zdecydowanie widać, że miasto ma zupełnie inny klimat, niż Lwów. Idąc ulicami, zwróciliśmy uwagę także na to, że jest jednak bardzo zaniedbane. Piękna, XIX wieczna zabudowa, sypie się wręcz na naszych oczach. Gdzieniegdzie jeszcze kursujące tramwaje, także wyglądają tak, jakby na naszych oczach zmierzały ku zagładzie. Nie mogę powiedzieć, że nie ma to klimatu, jednak trochę żal na to było nam patrzeć. W ścisłym centrum jest trochę lepiej -deptak, czyli ulica Deribasowska, może się podobać, zwłaszcza po zmroku. Sporo luksusowych aut  i ewidentnie bogatych turystów. Trochę to kontrastuje z otaczającą nas na Ukrainie jednak biedą. Pierwszy dzień, który tam spędziliśmy, był chyba najlepszy, ponieważ była piękna, upalna pogoda. Następnego dnia miało nastąpić załamanie aury i rzeczywiście tak się stało. Miałem także zostać okradzionym w tramwaju, o czym opowiem Wam w kolejnym akapicie.

 

Tramwaje w Odessie czyli uważajcie na złodziei

 

Kolejnego dnia zamierzaliśmy zwiedzać miasto lub udać się na plażę. Niestety, zapowiadane wcześniej pogorszenie pogody, sprawdziło się. Niebo zrobiło się czarne, wiał wiatr, zaczął padać deszcz i tak już miało zostać przez następne 4 dni. Chcąc nie chcąc musieliśmy zmienić nasze plany. Zdecydowaliśmy, że udamy się rozklekotanym, odeskim tramwajem na plażę. Dzień wcześniej popołudniem, udaliśmy się bardzo fajną kolejką gondolową na publiczną plażę. Jednak było to popołudnie, zmierzające ku wieczorowi i zbyt długo tam nie byliśmy. Druga rzecz, że było tam naprawdę średnio – malutki skrawek piasku, otoczony wszędzie płatnymi i odgrodzonymi plażami, należącymi do hoteli. W piasku na części bezpłatnej pełno było śmieci oraz petów z papierosów. Wrażenie mieliśmy raczej średnie.

Następnego dnia chcieliśmy udać się do Arkadii. Uchodzi ona za imprezowe centrum Odessy, a także plaże miały być tutaj już o wiele czystsze. Gdy wsiedliśmy to tramwaju, tłok w środku był ogromny. Kupiłem bilet i dosłownie po chwili zorientowałem się, że nie mam już telefonu. Wcześniej czytałem, że w Odessie działa nadal słynna szkoła kieszonkowców. Telefon po prostu mi ukradziono. Byłem na początku w szoku, gdyż miałem tam zapisane wszystkie ważne i potrzebne rzeczy. Na szczęście szybko zadzwoniłem zablokować numer i bankowość elektroniczną. Dobrze o tyle, że portfel był w drugiej kieszeni. Po początkowym szoku straciłem ochotę na dalsze zwiedzanie imprezowego hubu i wróciliśmy do hostelu. Was za to OSTRZEGAM, abyście  uważali na swoje rzeczy, gdyż tramwaje w Odessie uchodzą za miejsce, gdzie łatwo możecie stracić portfel czy telefon. Podobnie złą sławą cieszy się targowisko koło dworca kolejowego. Może nie byłbym tak zszokowany, gdyby nie, iż po 11 latach podróży, taki wypadek zdarzył mi się pierwszy raz.

 

Zwiedzanie, zabytki i atrakcje Odessy

 

Mająca nieco ponad milion mieszkańców Odessa, jest w tej  chwili trzecim co do wielkości miastem Ukrainy i jednym z najważniejszych w kraju. Ma zupełnie inny charakter niż Lwów a, także jest odmienna niż Kijów. Miasto posiada bardzo krótką historię, bo zostało założone dopiero w 1794 roku, decyzją carycy Katarzyny Wielkiej. W związku, z czym nie ma tu zabytków starszych niż 200 lat. Nie oznacza to, że Odessa nie ma czym się chwalić. Wręcz przeciwnie – XIX wieczna zabudowa jest naprawdę piękna, zaułki i ulice robią naprawdę wrażenie i są bardzo klimatyczne. Rzuca się jednak w oczy straszne zaniedbanie oraz kontrasty pomiędzy niekiedy już zrujnowanymi i pięknymi kamieniczkami a apartamentowcami dla bogatych. Misję zbudowania miasta caryca, mająca rzecz jasna w Odessie swój pomnik, powierzyła Hiszpanowi Jose de Ribasowi. Od jego nazwiska bierze imię deptak Odeski – ulica DeribasowskaNajważniejsze zabytki Odessy, to:

 

Schody Potiomkinowskie

 

Wybudowane ogromnym kosztem, słynne schody potiomkinowskie, są obecnie symbolem miasta i razem z ulicą Deribasowską i operą, najpopularniejszymi miejscami, jakie ma Odessa. Na nas nie zrobiły aż takiego ogromnego wrażenia, jak się spodziewaliśmy. Może dlatego, że za dużo wcześniej się na ich temat naczytaliśmy i spodziewaliśmy się jakiegoś wielkiego WOW. Schody jak schody, widok z nich rzeczywiście był fajny, można wykonać bardzo fajne ujęcia, ale nam zdecydowanie bardziej podobała się opera, o której za chwilę, oraz wspomniany wcześniej deptak. O schodach, uwiecznionych w słynnym filmie „Pancernik Potiomkin” warto nadmienić jeszcze tyle, że masakra ukazana w obrazie, tak naprawdę miała miejsce nie na nich a na bocznych ulicach. Gdy skończyliśmy podziwianie widoków i robienie zdjęć, udaliśmy się dalej, aby ujrzeć kolejne atrakcje Odessy:)

 

Opera w Odessie czyli Teatr Opery i Baletu

 

Wolnym krokiem, korzystając, jak się potem okazało z jedynego dnia słońca, udaliśmy się w kierunku kolejnego symbolu miasta – Opery. Teatr Opery i Baletu, bo taka jest jej właściwa nazwa, uchodzi za najpiękniejszą operę na Ukrainie oraz za jedną z piękniejszych na świecie. Na nas, w przeciwieństwie do schodów, rzeczywiście zrobił takie wrażenie. Myśleliśmy, że Lwowska Opera czy nasza wrocławska jest bardzo piękna, ale jednak opera w Odessie jest piękniejsza. Pochodzący z 1887 roku budynek, prezentuje się naprawdę wyśmienicie. Świetna elewacja komponuje się z parkiem i fontannami wokół. W mojej opinii to najpiękniejsze miejsce w mieście i najpiękniejsza opera, jaką w ogóle widziałem. Oglądając, robiąc zdjęcia oraz spacerując wokół, można bardzo przyjemnie spędzić czas. Ludzi było także sporo, ale na szczęście nie były to tłumy. Piękne fontanny oraz rzeźby cieszą oko, a możliwość tak fajnego spędzenia czasu, przyciąga wiele rodzin z dziećmi i turystów.

 Dworzec kolejowy czyli vokzał

 

Piękny dworzec kolejowy w Odessie jest chyba, zaraz po Operze, drugim tak spektakularnym budynkiem w mieście. Czytając przewodnik oraz relacje w internecie, wyobrażałem sobie, że gdy wysiądziemy rano na stacji, od razu poczuję się jak nad morzem.  Tak dokładnie się stało! Razem z nami przyjechały jeszcze dwa inne pociągi, razem kilkadziesiąt wagonów sypialnych z najdalszych końców Ukrainy. Wysiedliśmy i od razu oślepiło nas słońce! Super! Udaliśmy się do przechowalni bagażu, a następnie obejrzeć budynek stacyjny. Dworzec jak wiele dworców kolejowych na Ukrainie i krajach byłego ZSRR, to budynek bardzo reprezentacyjny. W środku może nie prezentuje się tak pięknie, jak kijowski, ale zdecydowanie lepiej niż lwowski. Piękne marmurowe  posadzki, wspaniały szklany sufit oraz poczekalnie. Wszystko przypomina o dawnej świetności radzieckiego imperium.

 

Ulica Deribasowska

 

Jedno z najbardziej znanych i lubianych miejsc miasta. Ulica a właściwie deptak, wzięła swoją nazwę od architekta, który na zlecenie carycy Katarzyny, zbudował miasto. Jest to najbardziej reprezentacyjne miejsce nad Morzem Czarnym na całej Ukrainie. Wieczorem pięknie prezentuje się podświetleniem w kształcie motyli. Uliczni artyści i piosenkarze, pozwalają nam się przenieść w czasy Sojuza. Tutaj też znajduje się nasza ulubiona odeska restauracja Kompot, o której napiszemy więcej w informacjach praktycznych. Tutaj znajduje się dom, w którym mieszkał Adam Mickiewicz. Sama część ulicy, która jest zamknięta dla ruchu, jest dość krótka. Jednak Odessa bez tej ulicy to nie byłaby Odessa.

Inne zabytki i atrakcje Odessy to:

  • Sobór Przemienienia Pańskiego;
  • Filharmonia;
  • Bulwar Nadmorski;
  • Ratusz miejski;
  • Belweder i Hotel Pasaż

 

Czy Odessa to dobre miejsce na wakacje?

 

Zmierzam właśnie do odpowiedzi na pytanie, czy Odessa to miejsce na wakacje, które zapewne wiele osób sobie zadaje. Moja odpowiedź jest taka: Odessa to świetne miasto to zwiedzenia i poznania. Natomiast nie jest to super miejsce na wakacje. Z kilku powodów, które zaraz wymienię. Przede wszystkim po utracie przez Ukrainę Krymu, jest to główne miejsce wakacyjnego wypoczynku naszych sąsiadów, więc jest tłoczno. Jest to także chyba najdroższe miasto Ukrainy. W samym ośrodku morskim możemy poczuć się zbyt przygnieceni tymi tłumami. Kolejna rzecz to taka, że aby znaleźć naprawdę piękne plaże, trzeba jechać za miasto. Z miejsc, które widzieliśmy nad Morzem Czarnym rok temu, najbardziej polecamy piękny Nowy Aton w Abchazji lub Batumi w Gruzji. Odessę polecam zwiedzić, na wakacje możemy znaleźć inne miejsca, obok Odessy. Dobrym rozwiązaniem, dla spragnionych wakacji w Odessie, jest zakotwiczenie np. w miejscowości Zatoka, gdzie są piękne, piaszczyste plaże. Ewentualnie w jakieś mieścince po drodze elektryczki na wąskim przesmyku do Białogrodu Dniestrowskiego.

 

 Odessa – informacje praktyczne

 

  • jak dojechać z Polski do Odessy? Możemy dotrzeć samolotem, bezpośrednie loty uruchamia z Warszawy nasz narodowy przewoźnik PLL LOT, jednak cena jest mało zachęcająca;
  • pewnym rozwiązaniem jest skorzystanie z tanich lotów WIZZAIR.COM i przylot do Lwowa lub Kijowa i dalsza podróż do kurortu jednym z wielu nocnych pociągów kolei ukraińskich;
  • my skorzystaliśmy z tej opcji i możemy ją pochwalić. Wprawdzie ukraińskie wagony sypialne mają już najlepsze lata za sobą, ale za 200 hrywien (wtedy 30 zł), pokonaliśmy wieleset kilometrów ze Lwowa do Odessy. Cała podróż w ten sposób w jedną stronę zamknęła nam się za 84 złote z Wrocławia. SUPER!;
  • w nowym rozkładzie jazdy kolej ukraińska postanowiła pójść za ciosem i uruchomiła bezpośredni pociąg relacji Przemyśl-Odessa. Rozkład jazdy oraz ceny w tabelce:
RelacjaPrzemyśl-OdessaOdessa-Przemyśł
Odj.18.0918.26
Przyj.11.159.45
Ceny34,20 € wagon coupe34,20 € wagon coupe
Uwagi
  • oferta jest fajna, ale cena jednak trochę wzięta z księżyca, jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że ze Lwowa damy mniej więcej 200 hrywien, czyli 24 zł po obecnym (luty 2018) kursie. Więc bardziej opłacać się będzie dojechać do Lwowa i tam kontynuować podróż;
  • bilety na połączenia kolejowe do Odessy wyprzedają się w tempie błyskawicznym, dlatego musimy je kupić jak najszybciej. My zrobiliśmy to przez internet na stronie Ukraińskich Kolei PaństwowychJak funkcjonuje ukraińska kolej i jak kupić bilety w naszym przewodniku kolej na Ukrainie. 
  • gdzie jeść w Odessie? Wybór lokali gastronomicznych jest ogromny, w każdej klasie i cenie. Jak już wcześniej zaznaczyłem, Odessa to najdroższe miejsce na Ukrainie więc ceny będą wyższe niż we Lwowie, ale nadal nie są zabójcze. NIE POLECAMY Puzatej Chaty, w Odessie – jest okropna. Zauważyłem, że ich standard różni się od miasta – w Kijowie koło dworca jedzenie było OK, we Lwowie takie sobie a nad Morzem Czarnym skończyliśmy tylko na oglądaniu;
  • POLECAMY za to, aby zjeść w Odessie w pysznej RESTAURACJI KOMPOT. Kiedyś najlepszy adres w mieście, dzisiaj nadal jeden z polecanych. Trafiliśmy tam z polecenia i nie żałujemy. Jedzenie jest świetne, ceny wprawdzie trochę wyższe, ale nadal 200 hrywien (24 zł) za obiad takiej jakości to jest mała cena.
  • Odessa jest także świetną bazą wypadową, aby zobaczyć Naddniestrze. Ja udałem się na jednodniową wycieczkę do kolejnego z państw, które nie istnieją. Aby dotrzeć do Naddniestrza, musimy udać się na stację autobusową Odessa Privokzalna i złapać autobus do posterunku granicznego Kuciurchan. Bilet to jakieś 40 UAH (4,80 zł). Przechodzimy oba posterunki graniczne i lądujemy w Naddniestrzu. Walutę ruble naddniestrzańskie zdobędziemy zaraz za szlabanem. Z posterunku i wsi Pierwomajskoje marszrutki do Tiraspola jeżdżą co 20 minut. Powrót w ten sam sposób. Wszystko jest łatwe i bezproplemowe i w niczym nie przypomina drogi przez mękę do Abchazji.
  • lotnisko w Odessie. Jeżeli jednak dotrzecie do miasta samolotem, to do i na lotnisko w Odessie dotrzecie marszrutką numer 117. Cena za przejazd w sierpniu 2017 wynosiła 5 hrywien (60 groszy). Pojazdy jeżdżą kilka razy na godzinę. Z aeroportu odjeżdżają spod terminala, do aeroprtu z bocznej uliczki, ulokowanej pomiędzy stacją kolejową a dworcem autobusowym. Koszt UBERA to około 100 hrywien, taxi podobno 200 UAH, ale można się targować.

 

Zdjęcia z Odessy

 

 

Jeżeli podobał Ci się ten wpis oraz Odessa a chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do wsparcia naszego serwisu i polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy 🙂 🙂 🙂 

 

 

ZAPRASZAMY ABYŚCIE POZNALI LEPIEJ PIĘKNĄ UKRAINĘ 🙂 🙂 🙂

Przejdź do komentarzy

Facebooktwittergoogle_plus