Marcin Relacje

Podsumowanie roku 2016 część I

Facebooktwittergoogle_plus
Ksamil, Albania lipiec 2016

Powoli przyszła pora, aby podsumować mijający rok. Podróżowałem dużo, ale nie tak wiele jakbym chciał. Byłem po raz pierwszy w Albanii, Kosowie i na Ukrainie. Z wyjazdu na Kaukaz niestety znowu nic nie wyszło, ale co się odwlecze to nie uciecze:)

Rok zaczął się nieszczęśliwie, ponieważ wracając z Ukrainy końcem stycznia poślizgnąłem się na przejściu granicznym w Medyce i przez następne kilka tygodni miałem skręconą kostkę. A następne pare miesięcy to odczuwałem. Zimy tradycyjnie nie lubię więc z niecierpliwością czekałem aż się skończy i zacznie wiosna, jednocześnie przygotowując plany i pomysły na wiosnę, lato i jesień.

Styczeń:

  • Wybrałem się w połowie stycznia na trzy dni do Lwowa. Jak to w piosence – nie ma jak Lwów. Było zimno, mroźno i śnieżnie ale fajnie. Wracając niestety stało się nieszczęście – ale jakimś cudem wina w plecaku się nie potłukły.

Luty:

  • Zimy nie lubię, ale siedzieć w miejscu też nie lubię a że z Wrocławia zarówno do Czech jak i w góry rzut beretem to wybrałem się na jednodniowy wypad do Harrachova i Szklarskiej Poręby.

 Marzec:

  • Koniec zimy nastąpił i wiosna zbliżała się szybkimi krokami. Uwielbiam Czechy więc szybki wypad do Liberca na knedliki i kofolę:)

Kwiecień:

  • To już wiosna w pełni więc czas zacząć sezon całą parą. Najładniejsza pora roku przyszła szybko, świat się zazielenił, można było zacząć podróżować na całego i robić piękne zdjęcia. Najpierw udało mi się namówić Bartka na weekendowy wypad do Lwowa i narodził się pomysł założenia bloga Stacja Bałkany. 
  • Ukraina bardzo mi się spodobała, i postanowiłem zobaczyć jej więcej. Więc jeszcze w kwietniu udałem się na Zakarpacie do Mukaczewa i Użhorodu, gdzie miałem okazję wypić najlepsze wino w życiu – a sporo ich już piłem.
  • Następnie nie marnując czasu ani miesiąca wypad do Nachodu i po drodze spacer na starówce w Kłodzku

Maj:

  • Na majówkę wybrałem się do Czech. Nie do Pragi, wiecznie zadeptanej przez turystów, ale do pięknego i spokojnego Ołomuńca oraz Trutnova. Bardzo mi się podobało i zrobiłem sporo ładnych zdjęć.
  • Korzystając z pięknej pogody udałem się także na trekking w Karkonosze. Było przepięknie. A że to jedyne dwie godziny z Wrocławia to trzeba tam być!

 

  • Mam szczęście mieszkać w najpiękniejszym rejonie Polski – na Dolnym Śląsku, można tu pół życia spędzić i nie widzieć wszystkiego, co warto. Wybór padł tym razem na Międzygórze i Bystrzycę Kłodzką.

Czerwiec:

  • Końcem maja i początkiem czerwca zaplanowaliśmy, tym razem we dwoje i jak się okazało przyszłą ekipą tego bloga, 10 dniowy wyjazd na Ukrainę. Ponieważ w perspektywie w lipcu mieliśmy Bałkany, a trzeba było jakoś ograniczyć koszty to wybór padł na naszego wschodniego sąsiada. Mimo obaw naszych rodzin o bezpieczeństwo, to było fantastycznie. No i straciliśmy po 700 zł na niczym nie oszczędzając. Najpierw byliśmy w legendarnej stolicy Bukowiny – Czerniowcach
  • Potem udaliśmy się do legendarnego Kamieńca Podolskiego, w którym podobało nam się jeszcze bardziej niż w Czerniowcach. Stamtąd  udaliśmy się dalej, w Karpaty Ukraińskie, czym napiszę dla Was w drugiej części podsumowania mijającego roku.

Zapraszam:)

 

Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy:)

 

Zapraszamy także do naszych innych wpisów z  Bośni i Hercegowiny ,  Serbii i Czarnogóry oraz Macedonii:

 

 Dziękujemy za uwagę

 

 

Przejdź do komentarzy

Facebooktwittergoogle_plus