Marcin Bałkany, Rumunia

RASNOV i ZAMEK W RASNOVIE — piękne transylwańskie miasteczko i kolejny chłopski zamek

Facebooktwitter
Rasnov oraz zamek chłopski w Rasnovie
Rasnov oraz zamek chłopski w Rasnovie były dobrą ewakuacją z Branu

Dziś, w moim pierwszym wpisie z czerwcowej wyprawy do Rumunii pokażę Wam Rasnov oraz znajdujący się tam tzw. chłopski zamek. Miasteczko, trochę uprzedzając fakty, powiem, że było moim miejscem ewakuacji z Branu i tzw. Zamku Drakuli.

Nasze wpisy z Rumunii oraz Transylwanii miałem właśnie zacząć od tego nieszczęsnego miejsca, ale zostawię je sobie oraz Wam na kolejną opowieść. Jak zapewne pamiętacie (lub nie), bo ja sam prawie o tym już zapomniałem, po kwietniowym  pobycie w Albanii, w maju balowałem na Kaukazie — w Gruzji oraz Armenii. Czerwiec, a właściwie 8 dni podczas tego najpiękniejszego miesiąca w roku spędziłem, zwiedzając, poznając oraz na nowo odkrywając Transylwanię. Był to mój powrót do Rumunii po bardzo długim czasie. Kraj odwiedziłem już wcześniej dwukrotnie, ale wieki temu, bo w 2006 i 2007 roku. Później  miłość do byłej Jugosławii sprawiła, że podróżowałem właściwie tylko tam. Come back do kraju Drakuli sprowokował wizzair, który w zeszłym roku uruchomił loty z Warszawy do Bukaresztu. Na początek pofrunęliśmy w styczniu na 3 dni. Ten ponowny rekonesans okazał się dość udany, zatem szybko znalazłem bilety za 100 zł w obie strony na czerwiec i voila!

Czy wiedzieliście, że…

Węgierski przewoźnik niskokosztowy WIZZAR.COM postanowił bodajże 1,5 roku temu uruchomić w ramach eksperymentu loty z Warszawy do Bukaresztu. Sam prezes Jozsef Varadi wypowiadał się, iż nie wie, czy ten pomysł wypali. Sądząc po frekwencji zarówno w grudniu oraz czerwcu, pomysł eksplodował. A Wy możecie bardzo tanio i w 1,5 godziny udać się do Rumunii i zacząć poznawać ten kraj.

Mój plan zakładał skupienie się przede wszystkim na Siedmiogrodzie, jako najpiękniejszej i najciekawszej części kraju. Wymyśliłem trzy dni w Braszowie, z wycieczkami do Branu, Rasnova i jednego z kościołów warownych z listy UNESCO. Następnie dwa dni w Sighisoarze z małym przystankiem w Medias. Potem kolejne trzy doby w Sybinie z wycieczką do jednej z wsi tzw. saksonii siedmiogrodzkiej. Mój wybór padł na Biertan, o którym Wam oraz sobie także opowiem. Jednym z katalizatorów wyprawy tutaj była także lektura przewodnika Bezdroży „Transylwania-Travelbook”. Wprawdzie nie są to bardzo wyczerpujące dzieła, ale zimowymi wieczorami czytając oraz oglądając strony tej książki, coraz bardziej nabierałem przekonania, że chcę tutaj się znaleźć. Nigdy wcześniej Rumunii na poważnie nie brałem pod uwagę konstruując urzeczywistnienie swoich podróżniczych marzeń, ale ta lektura, a następnie kilku kolejnych pozycji przewodnikowych, uświadomiła mi, że prawdopodobnie mam zaraz pod nosem region i miejsce w Europie o wyjątkowych własnościach turystycznych i krajoznawczych. Trochę jak mój Dolny Śląsk, o którym także będę pisać w niedalekiej już przyszłości. Zatem koniec tego ględzenia starego Tetryka: Rasnov i Transylwania czekają.

 

Rasnov czyli tam, gdzie Drakula nie zagląda

 

Rasnov, gdy uciekłem przed legendą Drakuli z Branu (i hordami zachodnich turystów), powitał mnie czerwcowym upałem, pięknym położeniem, widocznym już z daleka zamkiem oraz pięknie odnowionym i prezentującym się kościołem w u podnóża zamczyska. Sama osada została założona w 1225 roku przez Krzyżaków. Zanim doszedłem do zamku, uwagę moją zwróciła piękna świątynia ewangelicka. Została wybudowana końcem XV wieku. Wcześniej nim udałem się w kierunku fortecy, dokładnie obszedłem podzamcze. Widać już efekty prac renowacyjnych oraz inwestycje turystyczne. Na szczęście turyści szturmujący Bran tutaj mniej zaglądają i nadal można rozkoszować się atmosferą siedmiogrodzkiej sielanki. Jednak tym, co mnie tutaj przyciągnęło, był zamek.

Zamki Chłopskie

Zamek w Rasnovie należy do unikalnych na skalę europejską tzw. zamków chłopskich. Nigdzie indziej na naszym kontynencie nie powstawały zamczyska budowane przez sam lud. Na wieść o nadchodzącym niebezpieczeństwie, mieszkańcy okolicznych wsi wraz z dobytkiem uciekali, szukając w tych zamkach schronienia.

Na razie tego nie widzicie na zdjęciu, ale perspektywa wspinaczki na wzgórze, na którym siedzi zamczysko, nie bardzo mi się uśmiechała. Wprawdzie anglojęzyczne źródła internetowe wspominały o jakieś mitycznej kolejce, która miała nigdy nie działać, to nie bardzo im dowierzałem. Rzeczywiście, po zbliżeniu się do podnóża fortecy, okazało się, że jest coś, co można nazwać w ten sposób. Widzałem takie cudo pierwszy raz, ale została mi oszczędzona mozolna wspinaczka w czerwcowym upale. Po wylądowaniu na górze najpierw, na co zwróciłem uwagę, to wspaniała panorama masywu Postavar.  Ten piękny i majestatyczny fragment Karpat Wschodnich, wznoszący się w oddali, nadaje niezwykłego klimatu krajobrazowi podziwianemu ze wzgórza zamkowego. Chłodny wiatr od szczytów górskich, ciemne, kłębiące się chmury na horyzoncie oraz kropiący deszcz, zwiastowały rychłą burzę. Zatem czym prędzej udałem się ścieżką do ruin zamczyska.

 

Zamek w Rasnovie

 

Jak już wcześniej wspomniałem, zamek w Rasnovie wybudowali Krzyżacy. Po ich wygnaniu został przejęty przez okoliczne gminy chłopskie. Był rozbudowywany i umacniany przez wieki. Chłopi obronili się w 1335 roku przed Tatarami, a w 1421 r. przed Turkami. Forteca została zdobyta dopiero po raz pierwszy w 1612 roku przez księcia siedmiogrodzkiego, Gabriela Batorego. Udało się to tylko, ponieważ oblegający odcięli załogę i mieszkańców zamku od źródła wody pitnej, które znajdowało się poza murami. Oczywiście po tym doświadczeniu, chłopstwo rozpoczęło kopanie studni wewnątrz obwarowań. Dzieło to zakończono po 17 latach, docierając do głębokości 143 metrów. W obrębie murów znajdowała się szkoła, kaplica z plebanią, ogród warzywny oraz owocowy. W 1658 roku mieszkańcy musieli schronić się w zamku aż na trzy lata, a ostatnie oblężenie fort przeżył w 1690 roku. I tym razem Turkom nie udało się go zdobyć. W 1718 roku fortecę nawiedził pożar a dzieła zniszczenia, dokonało trzęsienie ziemi w 1802 roku. Od tego czasu aż do lat 90 zeszłego stulecia była to zaniedbana ruina.

Wspaniałe panoramy

Gdy wejdziemy po drewnianym pomoście na szczyt murów po zachodniej stronie zamczyska, możemy podziwiać piękny widok na miasteczko u jego stóp, Kotlinę Braszowską, skalny fragment gór Piata Craiului oraz z najwyższego punktu twierdzy ujrzymy stoki Gór Bucegi. Wraz ze zbierającą się burzą mogłem to wszystko w czerwcu oglądać.

W środku obecnie część, ale niewielka, zabudowań została odrestaurowana. Mamy sporo kramów z pamiątkami oraz okolicznym rękodziełem. Turystów także, jak na czerwiec, nie było zbyt wielu. Muszę przyznać, że mimo iż, zamek w Rasnovie to nadal w sumie ruina, to bardzo mi się podobał i robi ogromne wrażenie. Gdy ja go zwiedzałem w czerwcu tego roku, w środku kilku chłopów grało tradycyjną muzykę ludową i ekipa rosyjskich filmowców kręciła jakąś produkcję w obrębie dolnego zamku. Chciałem dłużej nacieszyć się widokami górskich szczytów, lecz coraz bardziej wzmagający się chłodny wiatr zwiastował rychłe opady deszczu, a być może nawet i burzę. Gdy schodziłem w dół stromą ścieżką do miasteczka, złapał mnie ciepły deszcz. Na szczęście nie było wyładowań atmosferycznych. Sama wędrówka z góry była dość trudna, więc tym bardziej nie wyobrażam sobie wspinaczki w górę. Dotarłem na główny placyk osady i udałem się na stację kolejową, aby powrócić pociągiem do Braszowa. Dzień był bardzo udany a ja Wam Rasnov polecam zdecydowanie bardziej niż przereklamowany Bran, o którym także napiszemy już niedługo. Przed Wami jeszcze informacje praktyczne, filmik, panoramy i galeria zdjęć.

 

 

Rasnov zamek i miasteczko – informacje praktyczne

 

  • Rasnov położony jest jakieś 20 kilometrów od centrum Braszowa, u zachodnich podnóży masywu Postavaru;
  • Dojazd do miasteczka zapewniają kursujące raz do dwóch razy na godzinę autobusy kursujące w relacji Braszów-Rasnov-Bran i z powrotem. Tabor to zdezelowane pojazdy z zachodniego demobilu, często przypominające rozgrzaną puszkę w środku;
  • Z Braszowa autokary wyruszają z dworca Autogara 2 Brasov, operatorem jest przewoźnik Transbus Coderanu. Wymieniony wyżej dworzec klimatem, wyglądem oraz stopniem zniszczenia i dewastacji przypomina najlepsze ukraińskie lub gruzińskie wzorce, ale jest bezpiecznie i nie ma się czego bać. Bilet w relacji Braszów-Rasnov kosztuje 4-5 lei (4-5 zł);
  • Szczegółowy rozkład jazdy autobusów znajdziecie sobie na stronie AUTOGARI RO.
  • Jeżeli udajemy się tylko tutaj, to dużo lepszym pomysłem, zwłaszcza w upalny dzień, będzie podróż pociągiem. Składy na lokalnej trasie kolejowej do Zarnesti kursują od 6.50 do 22.33 mniej więcej co dwie godziny. Rozkład jazdy obejrzycie sobie TUTAJ – KLIKPodróż jest dużo przyjemniejsza niż autobusem, a bilet kosztuje tylko kilka lei. Sprzed dworca kolejowego w Rasnovie mamy także piękne widoki;
  • Bilet wstępu na zamek to 10 lei dla osoby dorosłej i 5 dla studentów oraz dzieci. Ponieważ rumuńskie leje przeliczamy w zasadzie tak samo, jak złotówki, więc  można uznać, że jest to 5 oraz 10 zł.
  • Kolejka na wzgórze gdzie jest forteca to koszt 12 lei, czyli 12 złotych. Warto wydać te pieniądze, ponieważ miejsce, na którym usadowiło się zamczysko, mimo iż z daleka tak nie wygląda, będzie wymagać od nas solidnej wspinaczki;
  • Zamek oraz sam Rasnov są bardzo dobrym miejscem, nawet na całodniowy wypad z Braszowa. Mnie podobało się tutaj bardzo.

 

Rasnov na filmie (PLAY)

 

 

Panoramy (KLIK)

 

 

Galeria zdjęć (KLIK)

 

 


Jeżeli podobał Ci się Rasnov oraz nasz wpis a chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do wsparcia naszego niekomercyjnego bloga i  polubienia NASZEGO FEJSBOOKA. Dziękujemy 🙂 🙂 🙂 


 

ZAPRASZAMY PO WIĘCEJ RUMUNII I TRANSYLWANII 🙂 🙂 🙂

Przejdź do komentarzy

Facebooktwitter