Zdarzyło się wczoraj: Umro je drug Tito — zmarł towarzysz Tito

Facebooktwittergoogle_plus
śmierć Tito
Śmierć Tito oznaczała śmierć Jugosławii, źródło: youtube.com
Na moim blogu chciałbym Wam pokazać w jak najpełniejszy i najciekawszy sposób moje ukochane Bałkany. Nie tylko w ten turystyczny, ale kulturowy, historyczny i społeczny. Historia Bałkanów to dział, w którym będę Wam opowiadać o wybranych przeze mnie aspektach historii najpiękniejszego rejonu świata.

Wcześniej przedstawiłem Wam postać legendarnego przywódcy i założyciela Jugosławii –Marszałka Josipa Broz Tito a o samej Jugosławii też Wam opowiedziałem. Były to raczej wyczerpujące, trochę encyklopedyczne i długie artykuły. W tym cyklu będę Wam krócej trochę opowiadał o epizodach bałkańskiej historii. W pierwszym odcinku przenieśliśmy się na jeden dzień na olimpiadę w Sarajewie. Dziś udamy się w podróż  w czasie do dnia, kiedy zamarła cała Jugosławia. Do dnia, kiedy spiker wydusił z siebie słynne słowa: Umro je drug Tito ! Do dnia, kiedy nastąpiła śmierć Tito. 

 

Z Marszałkiem Tito, bohaterskim synem,
nawet piekło nas nie powstrzyma,
podnosimy nasze czoła, odważnie kroczymy
i zaciskamy nasze pięści…

 

 

„Uz Marsala Tita”, czyli „Z Marszałkiem Tito” to pieśń jugosłowiańskich partyzantów, która towarzyszyła radośnie wszystkim narodom federacji od początku istnienia Jugosławii. Tak jak oni, tak cały kraj pod Jego rządami radośnie kroczył poprzez drugą połowę XX wieku. Eksperyment zwany Socjalistyczną Federacyjną Republiką Jugosławii miał się dobrze. Socjalizm rynkowy, coś w stylu dzisiejszych Chin, dawał dobrobyt narodom SFRJ. Poziom życia był wyższy niż w wielu krajach Unii Europejskiej. Bestia nacjonalizmu, ujarzmiona żelazną ręką Towarzysza Tito, siedziała w ukryciu. Powiedziałeś w kafanie, że jugoslovensko jest be, następnego dnia mogłeś obudzić się w wiezieniu.  Potem spędzić w nim kolejne 10 lat. Albo zostać wysłany na roboty na wyspę Goli Otok. Przeciwników Jugosławii było niewielu, a na kraj z zazdrością spoglądali mieszkańcy innych demoludów. Przywódca i twórca tego eksperymentu cieszył się autentycznym szacunkiem, poparciem i miłością swoich narodów.

Postać górskiego partyzanta, lidera wielkiej podziemnej armii, stała się legendarna w trakcie II wojny światowej w Jugosławii i całej Europie. Jedną z gorszych decyzji Gestapo, było rozplakatowanie jego wizerunku w całym kraju. Ogłoszenia były zrywane i ze czcią przechowywane w domach. Było to pierwsze publiczne ukazanie wizerunku Tito, w dodatku nie najlepsze w wyborze zdjęcia – dumna twarz pasowała raczej do  bohatera niż  ściganego. Końcem wojny, w 1944 roku siły partyzanckie liczyły 800 tys. ludzi, lotnictwo i marynarkę. Wtedy  Tito poprosił Stalina o pomoc w wyzwoleniu Belgradu, którą dostał, jednak przyjęło się mówić, że wyzwolenie Jugosławii nastąpiło praktycznie bez ich pomocy. Do dziś dnia starsi ludzie w Bośni i Hercegowinie przechowują jego zdjęcia w Biblii. Teraz przenieśmy się do roku 1980.

 

Kłopoty ze zdrowiem 

 

Mamy rok 1980. Przywódca kraju wkroczył rok wcześniej w 87 wiosnę życia. Wiadomo było, że największy syn narodów Jugosławii, nie będzie żył wiecznie. Cieszył się przez lata znakomitym zdrowiem. Był także wielkim kobieciarzem, dzięki czemu jeszcze bardziej zyskiwał w oczach narodu. Śmierć Tito wydawała się odległa i nierealna. Zdrowie ukochanego przywódcy znacznie się pogorszyło w trakcie 1979 roku. Miał zator tętniczy w lewej nodze. Tito spędził wieczór noworoczny w swojej rezydencji w Karodjordżewie. Widzowie telewizji jugosłowiańskiej zwrócili uwagę, że nie mógł już wstawać. 3 stycznia 1980 roku został przyjęty do Szpitala Uniwersyteckiego w Ljubljanie. Wykonano testy na krążenie krwi w nodze. Dwa dni później, po wykonaniu angiografii, został zwolniony do domu, z dalszym zaleceniem intensywnego leczenia.

Badanie wykazało, że tętnica udowa i tętnica ścięgna Achillesa są niedrożne. Zebrało się konsylium lekarskie, składające się z 8 doktorów jugosłowiańskich, Amerykanina i Rosjanina. Ci dwaj ostatni zalecili, aby spróbować wykonać bypass tętniczy. Pierwsza operacja odbyła się nocą z 12 na 13 stycznia 1980 roku. Na początku, wszystko wskazywało, że zabieg zakończył się powodzeniem. Jednak poważne uszkodzenie tętnic, doprowadziło do przerw w krążeniu krwi w nodze oraz przyspieszyło procesy martwicze. Musiano przeprowadzić amputację kończyny 20 stycznia, w przeciwnym razie nastąpiłaby śmierć z powodu gangreny. Gdy marszałek dowiedział się, co Go czeka, wyraził zdecydowany sprzeciw wobec lekarskich planów. W końcu, po spotkaniu z synami, wyraził zgodę.

Po tym zabiegu zdrowie pacjenta uległo chwilowej poprawie. 28 stycznia został przeniesiony na zwykły oddział kardiologiczny. Jednak była to poprawa tylko chwilowa. Lekarze oraz kierownictwo partii zdawali sobie sprawę, że przywódca kraju stoi nad grobem. W tajemnicy rozpoczęto przygotowania do pogrzebu.

 

Śmierć Tito

 

Marszałek Josip Broz Tito zmarł na oddziale kardiochirurgii szpitala uniwersyteckiego w Ljubljanie. 4 maja 1980 roku o 15.05,  zatrzymało się serce największego syna narodów Jugosławii. Trzy dni przed swoimi 88 urodzinami. Zmarł w malutkim pokoiku, na 7 piętrze oddziału , który nadal istnieje i gdzie nadal leczeni są pacjenci. 

O 6 po południu zwołano nadzwyczajne posiedzenie Prezydencji Jugosławii oraz Komitetu Centralnego Ligii Komunistów Jugosławii. Wydano oświadczenie:

 

Do klasy robotniczej, wszystkich obywateli i robotników oraz wszystkich narodów i narodowośći Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii:

 

Umro je drug Tito – nie żyje towarzysz Tito

 

W dniu 4 maja 1980 roku w Ljubljanie, o 15.05, wielkie serce naszego Prezydenta Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii, Prezydenta Prezydencji Jugosławii oraz I sekretarza Ligii Komunistów Jugosławii, Marszałka Jugosławii, Głównodowodzącego Armii Jugosławii, Josipa Broz Tito, przestało bić. 

Wielki smutek i ból wstrząsnął klasą robotniczą, narodami i narodowościami naszego kraju, każdym obywatelem, robotnikiem, żołnierzem, weteranem wojennym, intelektualistą, twórcą, pionierem, dzieckiem i każdą kobietą i matką…

 

Nie żyje towarzysz Tito – komunikat telewizji:

 

 

Żałoba narodowa i pogrzeb

 

Było niedzielne popołudnie i wolny weekend w Jugosławii. Telewizory zrobiły się czarne na 30 sekund. Zwykle w ostatnim dniu tygodnia telewizja jugosłowiańska prowadziła transmisje meczów ligii jugosłowiańskiej. Transmitowano tej nocy mecz derbowy między Hajdukiem Split a FK Red Star. Nagle, w 41 minucie spotkania trzech mężczyzn wkroczyło na murawę i zasygnalizowało sędziemu, aby przerwać spotkanie. Przewodniczący klubu Hajduk wziął mikrofon i ogłosił śmierć Tito. Nastąpił wybuch żalu i płaczu, niektórzy piłkarze nawet zemdleli z przerażenia. Wszystko było na żywo transmitowane przez telewizję. Nastąpiła potem minuta ciszy. Gdy spiker wypowiedział słowa „Niech spoczywa w pokoju”, cała arena, wypełniona przez 50.000 ludzi, zaczęła spontanicznie śpiewać:

Towarzyszu Tito, przysięgamy Ci, że nigdy nie zejdziemy z drogi przez Ciebie obranej

Sceny z meczu zszokowały wszystkich Jugosłowian. Śmierć Tito ich przeraziła. Zdawali sobie sprawę, a wspomnienia II wojny były nadal żywe, że prędzej czy później nastąpi koniec Jugosławii. Niebieski pociąg marszałka wyruszył w swą ostatnią podróż. Po drodze trumnę (pustą, prawdziwe ciało zostało przewiezione helikopterem do Belgradu), żegnało miliony ludzi. Przez 35 lat rządził żelazną ręką krajem, który stworzył. Mimo to a może właśnie dlatego, był autentycznie kochany przez obywateli swoich 6 republik.

 

Największy pogrzeb w historii

 

Jugosławia w powojennym świecie miała pozycję absolutnie wyjątkową. Stanowiła języczek u wagi zimnowojennej rzeczywistości. Mimo że jako kraj niewielka, jej znaczenie w układzie sił między Wschodem a Zachodem było ogromne. Zmarły przed chwilą przywódca wybrał dla swojego kraju tzw. trzecią drogę i umiejętnie balansował między ZSRR a USA. Wiadomo było, że jego śmierć może naruszyć tą kruchą równowagę. Wyrazem pozycji i jego osobistego znaczenia dla świata był pogrzeb. Okazał się on największym pogrzebem jakiekolwiek męża stanu czy polityka w historii. Żegnało Go na ulicach Belgradu 700.000 ludzi. Ze świata przyjechało 209 delegacji państwowych ze 127 krajów, 4 królów, 5 księżnych, 6 przewodniczących parlamentów, 31 prezydentów, 22 premierów i 47 ministrów. Wśród oddających hołd, byli: Saddam Hussajn, Jaser Arafat, Leonid Breżniew, Margaret Thatcher i Helmut Schmidt. Był także nasz Edward Gierek, który zaprzyjaźniony z Tito, namówił na udział pozostałych genseków z innych demoludów. Tak odszedł największy syn narodów Jugosławii i jedna z największych postaci historii XX wieku. Tak zdarzyło się wczoraj i tak wyglądała śmierć Tito.

 

Nie będziemy płakać, kiedy przyjdzie śmierć, w górę do słońca, w górę do nieba, wznosimy nasze pięści wysoko

 

To zdarzyło się wczoraj i tak narodziła się historia

 

Jeżeli podobał Ci się ten wpis i historia byłej Jugosławii, a chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do wsparcia nas i  polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy 🙂 🙂 🙂 

 

 

ZAPRASZAMY TAKŻE DO POCZYTANIA I POZNANIA WIĘCEJ BYŁEJ JUGOSŁAWII 🙂 🙂 🙂

 

Przejdź do komentarzy

Facebooktwittergoogle_plus