Marcin Albania, Bałkany

Tirana stolica Albanii — czy warto w ogóle zajrzeć do największego miasta Krainy Orłów?

Facebooktwitter
Stolica Albanii Tirana
Stolica Albanii Tirana nie grzeszy rzecz jasna urodą
Tirana stolica Albanii jest jednych z tych miast, którym nie spodziewałem się poświęcić kiedykolwiek jakieś miejsce na blogu. O Podgoricy świadomie nigdy nic nie napisałem, no bo właściwie nie ma o czym. Jaka jest stolica Czarnogóry, każdy widzi. Belgrad z kolei ja i Romek bardzo lubimy, natomiast Bartek serbskiego głównego miasta szczerze nie znosi.

 

Myślę, że podobne odczucia może on wywoływać wśród naszych Czytelników. Najmłodsza stolica Europy, czyli Prisztina to też nic pięknego. Tak naprawdę na Bałkanach najpiękniejsze dla mnie było, jest i będzie Sarajewo. Kiedyś najbardziej jugosłowiańskie i wymieszane etnicznie z miast byłej unii południowych Słowian do dziś dnia ma unikalny klimat i potrafi zauroczyć właściwie każdego. Ja z kolei będąc już starym tetrykiem (prawie 40 na karku) coraz rzadziej odwiedzam duże miasta i stolice. Męczą mnie po prostu, tak samo zresztą, jak mój Wrocław. Dlatego w Belgradzie nie byłem już całe wieki a kiedyś mój ulubiony Budapeszt obecnie,  oglądam tylko i wyłącznie przesiadając się z pociągu do samolotu.

Lublana także jest piękna, jednak w słoweńskiej stolicy byłem prawie 15 lat temu i niewiele do dziś dnia pamiętam. Zamierzam Słowenię odwiedzić i poznać w nadchodzące wakacje. Zagrzeb z kolei w samej Chorwacji blednie w porównaniu do zabytkowego Dubrownika i Splitu. Tirana, kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem, zrobiła na mnie wrażenie, takie jak chyba na wszystkich. Przyjechaliśmy tam kilka lat temu z macedońskiego Ochrydu, by spróbować dostać się do Sarandy i Ksamilu. Nikt nie potrafił wskazać nam miejsca, skąd pojazdy nad Morze Jońskie miałyby jechać. Zdenerwowani, w upale próbowaliśmy sobie jakoś poradzić. W końcu starszy Albańczyk pokierował nas do jakiegoś autobusu miejskiego i kazał wysiąść koło ronda z czarnym orłem. Wtedy w albańskiej stolicy spędziliśmy kilka godzin, ale chęci powrotu nie miałem.

Rok później wróciliśmy razem z Bartkiem końcem kwietnia, aby przez tydzień poznać lepiej Krainę Orłów. Spodobało mi się wtedy na tutejszej ziemi bardzo. Przemierzyliśmy szmat kraju: od Szkodry i Jeziora Szkoderskiego na północy po Himare, Dhermi i Berat na południu. Mogę powiedzieć, że tamtej wiosny tak naprawdę dopiero zacząłem poznawać Albanię. Wprawdzie miłością mojego życie była, jest i będzie postjugosłowiańska część półwyspu, to jednak do Albanii od tej pory regularnie wracam. W tym roku w wakacje spełniłem jedno ze swoich bałkańskich marzeń: odwiedziłem Theth oraz Góry Północnoalbańskie. Następnie skierowałem się w kierunku rozpalonej jak piec hutniczy Tirany.

 

Zwiedzanie Tirany, czyli plac Skanderbega

 

Stolica Albanii, przez jednych niedoceniana (a dla niektórych wręcz odpychająca), według wielu prawdziwych miłośników regionu stanowi obowiązkowy punkt podróży po Bałkanach. Ja z tym zdaniem zgodzić się nie mogę, natomiast w lecie tego roku zdecydowałem się na dwudniowe odwiedziny tutaj po to, aby wyrobić sobie o niej własne zdanie. Tirana (Tirane) leży w centrum kraju, w kotlinie u stóp góry Dajti (1613 m n.p.m.) na wysokości 70-200 m n.p.m. Na obszarze 42 km² mieszka tu 375 tys. osób. Przez miasto przepływa rzeczka Lumi i Tiranes oraz potok Lane, wraz z pobliską rzeką Terkuze zasilające uchodzącą do Adriatyku rzekę Gjole. Zabudowa wielu dzielnic jest ciasna i nieco chaotyczna, natomiast centrum zaskoczyło mnie dużą ilością zieleni. Latem w Tiranie zawsze jest bardzo gorąco (nawet 40°C) i bezwietrznie. Miasto stanowi konglomerat kilku tradycji, kultur i religii (islam, prawosławie, katolicyzm). Panuje tu częściowo orientalny klimat, dużo bardziej wyczuwalny niż w odwiedzonym przeze mnie w kwietniu Kiszyniowie. Największe piętno na wyglądzie stolicy odcisnęły lata komunizmu.

Edi Rama i kolorowe bloki Tirany

Ważną postacią dla kształtowania współczesnego wizerunku Tirany był Edi Rama (obecnie premier Albanii, w latach 2000-11 burmistrz miasta, z wykształcenia malarz), który podjął radykalną walkę o upiększenie stolicy. W wyniku jego starań uporządkowano zaniedbane tereny zielone, wyczyszczono elewacje budynków publicznych w centrum, rozebrano niektóre samowolki budowlane, a także pomalowano wiele starych budynków w jaskrawe, kolorowe wzory. W ostatnich latach największą inwestycją przeprowadzoną w Tiranie była rewitalizacja placu Sakanderbega wraz z częścią okolicznych ulic. Przebudowa tego obszaru została w 2018 r. uhonorowana prestiżową nagrodą Prize for Urban Public Space. 

Tirana to najważniejszy ośrodek kulturalny, przemysłowy i administracyjny kraju. Jest to z pewnością główne miasto Albanii. Swoje siedziby mają tutaj najważniejsze instytucje państwowe, szkoły wyższe, firmy i przedstawicielstwa dyplomatyczne. Gród wraz z okolicami zamieszkuje ok. 30% ludności całego kraju. Ja zwiedzanie Tirany rozpocząłem od placu Skanderbega.

Sheshi Skenderbej to eklektyczny symbol albańskiej stolicy. Sąsiadują na nim m.in. stary osmański meczet Etham Beja, nowoczesna w formie katedra prawosławna, XIX-wieczna wieża zegarowa, socrealistyczne gmachy Muzeum Historycznego i Pałacu Kultury (Opery), reprezentująca włoski międzywojenny funkcjonalizm siedziba Banku Albanii. Przestrzeń tę (wraz z innymi urbanistycznymi dominantami w środku miasta) zaprojektowali włoscy architekci Armando Brasini i Florestano Di Fausto w latach 1928-32. Ostateczny wygląd nadali mu planiści radzieccy i albańscy, wznoszący budynki w stylu socrealistycznym. W centrum ładnie oświetlonego nocą placu stoi potężny pomnik Skanderbega (odsłonięty w 1968 r., w 500. rocznicę śmierci Jerzego Kastrioty, zastąpił pomnik Stalina), w tle zaś – za meczetem i wieżą zegarową – wznosi się wieżowiec The Plaza. Sam plac nawet mi się podobał, ale żadnego oszałamiającego wrażenia na mnie nie zrobił. Udałem się następnie zwiedzać Bunk’Art 2.

 

Bunk’Art 2, czyli piekło komunistycznej Albanii

 

Zwiedzając upalną Tiranę tak się złożyło, że na wiosnę tego roku przeczytałem fantastyczny reportaż pani Małgorzaty Rejmer „Błoto słodsze niż miód„. Książka jest piorunująca i odkrywa przed Czytelnikami zupełnie w Polsce nieznany fragment komunistycznej rzeczywistości naszej części Europy. Albania była prawie całkowicie odizolowana nie tylko od Zachodu, ale także od innych bratnich państw demokracji ludowej. Po lekturze głosów kumunistycznej Albanii tym bardziej chciałem zajrzeć do placówki muzealnej ukazującej  na żywo, jak wyglądało życie w tej stalinowskiej dyktaturze. Jesienią 2016 r. w bunkrze należącym do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych urządzono muzeum Bunk’Art 2. W czasach komunistycznych obiekt nazywał się Objekti Shtyla i obejmował 24 pomieszczenia (w tym pokój ministra spraw wewnętrznych) usytuowanych wzdłuż wąskiego tunelu. Zewnętrzna część bunkra została zwieńczona kopułą, której ściany mają ok. 240 cm grubości. Widzicie ją na zdjęciu.

Piekło komunistycznej Albanii

Zwiedzając Tiranę, namawiam Was abyście koniecznie zajrzeli do dwóch placówek muzealnych poświęconych stalinowskiej Albanii Envera Hodży. Bunk’Art 2 i Bunk’Art 1 przybliżą nam życie w komunistycznej Albanii. Natomiast jako lekturę absolutnie obowiązkową należy traktować książkę Pani Małgorzaty Rejmer, poświęconą tej tematyce. Przez 47 lat albańskie władze trzymały 34 135 więźniów politycznych. Z nakazu partii zamordowano 6027 osób. 984 osoby zmarły w więzieniach, 308 oszalało wskutek tortur. 59.000 zostało internowanych, a ponad 7.000 zginęło w obozach pracy albo na zesłaniu. „Błoto słodsze niż miód” pełne jest personalnych historii osób skrzywdzonych przez reżim Envera Hodży. Kiedyś każdy Albańczyk miał swój kraj wyryty na sobie. Zapadnięte policzki, zniszczone ręce, byle jaki ubiór, lata niedożywienia. Dzięki książce możemy wysłuchać głosów komunistycznej Albanii i zajrzeć do najbardziej izolowanego kraju w Europie.

W Bunk’Art 2 wystawa jest poświęcona głównie działaniom policji oraz tajnych służb. Widzimy jak bardzo strzeżone, były granice zewnętrzne, jakich metod używano do szpiegowania własnych obywateli. Jest nawet mapa więzień politycznych i obozów pracy, która jako żywo przypomina archipelag GUŁag w byłym ZSRR. Z kolei po drodze do kolejki na górę Dajti możemy zajrzeć do Bunk’Art 1.

Mieści się on w wybudowanym w 1978 r. największym w Albanii bunkrze przeciwatomowym. Miał on zapewnić normalne funkcjonowanie władzy w razie ataku nuklearnego. Ma pięć podziemnych poziomów oraz 106 pokoi. Od kwietnia 2016 r. jest udostępniony zwiedzającym. Wystawa koncentruje się na historii Albanii z czasów II wojny światowej oraz dyktatury Envera Hodży. Niestety, po wizycie na górze Dajti byłem już zbyt wykończony upałem, aby zajrzeć i tutaj. Planuję nadrobić to już w marcu przyszłego roku. Wizyta w placówce mieszczącej się na Placu Skanderbega w centrum była ciekawa i poruszająca. Na szczęście wystawa nie jest tak straszna, jak widziana przeze mnie miesiąc wcześniej, w Muzeum Wojny i Ludobójstwa w Sarajewie.

 

 

Narodowe Muzeum Historyczne i gmachy rządowe

 

Narodowe Muzeum Historyczne (Muzeu Historik Kombetar) zwraca uwagę zwiedzających Tiranę ogromną patriotyczną mozaiką nad rzędem kolumn. Budynek został ukończony w 1981 r. Parter zajmują zbiory poświęcone historii Ilirów, a także zabytki z okresu greckiego i rzymskiego. Na pierwszym piętrze znajduje się kolekcja z okresu otomańskiego oraz czasów komunistycznych. Na drugim piętrze zgromadzono pamiątki i fotografie z okresu walki o niepodległość, monarchii Zoga I oraz II wojny światowej. Na trawniku naprzeciwko muzeum do 1991 r. stał pomnik Envera Hodży o wysokości przeszło 17 m. Najważniejszym zabytkiem w tej okolicy jest stojący po przeciwnej stronie placu meczet Ethem Beja. Jego patron był mistycznym poetą żyjącym w latach 1783-1846. W styczniu 1991 r. pod meczetem odbyła się wielka 10-tysięczna manifestacja. Jej uczestnicy z narodowymi flagami wkroczyli do świątyni, domagając się prawa do wolności religijnej. Była to największa demonstracja w historii komunistycznej Albanii.

Obok meczetu stoi wysmukła, wybudowana w 1822 r. wieża zegarowa (Kulla e Sahatit), 100 lat później podwyższona do 35 m. Zainstalowano wówczas na niej działający do dziś niemiecki zegar. Możemy wspiąć się na najwyższe piętro wieży, by spojrzeć na centrum miasta. Przy placu wznosi się też Pałac Kultury (Pallati i Kultures) z charakterystyczną betonową kolumnadą. Jego budowę rozpoczęli Rosjanie, planując postawiać gmach zbliżony wyglądem do warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki. Po wystąpieniu Albanii z Układu Warszawskiego główny architekt wyjechał do Moskwy, zabierając wszystkie plany. Albańczykom pomogli chińscy specjaliści i ostatecznie obiekt jest dużo skromniejszy. Obecnie mieści się w nim opera i balet. Inny monumentalny budynek to Bank Narodowy, a południowe pierzeje placu zamykają gmachy rządowe w stylu neorenesansu włoskiego, zbudowane w latach międzywojennych z włoską pomocą.

Przy ul. Deshmoret e 4 Shkurtit wyłania się dzwonnica i ogromna kopuła zupełnie nowej katedry prawosławnej (Katedralja e re Ortodokse), ukończonej przed kilku laty. Idąc na południe bulwarem Deshmoret e Kombit w stronę Uniwersytetu dotarłem do dawnego hotelu turystycznego Dajti i Narodowej Galerii Sztuki (Galeria Kombetare a Arteve). Warto zajrzeć do środka, aby obejrzeć wspaniałą kolekcję ikon z okresu XVI-XIX w., w tym prace mistrza Onufriego, Johannesa Katro cz braci Zogafów. Najciekawsze jednak są zbiory sztuki socrealistycznej. Podążając dalej, nie mogłem już doczekać się, aby ujrzeć słynną szklaną piramidę. Znajduje się ona w dawnej dzielnicy komunistycznych notabli, rozciągającej się za wąskim i brudnym kanałem Lana.

 

Szklana Piramida, dawna dzielnica zamknięta i Góra Dajti

 

 

Ostatnimi miejscami, jakie zdołałem zwiedzić podczas niesamowitego wręcz upału w centrum Tirany, były szklana piramida i dawna dzielnica rządowych notabli. Szklana piramida została zbudowana kosztem 700 mln USD według projektu córki Envera Hodży, Pranvery. Dyktator chciał z tej budowli uczynić muzeum ku własnej czci. Po upadku komunizmu przez jakiś czas służyła jako centrum konferencyjne, a teraz popada w ruinę. Czytałem, że miały zacząć się jakieś prace renowacyjne, jednak w lecie tego roku nic takiego nie zauważyłem. Po samej piramidzie spodziewałem się jednak dużo więcej. Nie zrobiła na mnie absolutnie żadnego wrażenia. Poszedłem także dalej obejrzeć pozostałe budynki dawnej zakazanej dzielnicy, jednak okazało się, że nie jest to nic fajnego. Upał stawał się powoli właściwie niemożliwy do zniesienia i zdecydowałem, że pojadę się ochłodzić na Górę Dajti.

Gdy nie ma żaru to widzimy górujące nad miastem ciemne szczyty mające ponad 1600 m wysokości. Tu także jest Park Narodowy Dajti (Parku kombetar i Malit te Dajtit) o powierzchni 3 tys. hektarów. Góry są prośnięte lasami bukowymi, ale niestety nie można zdobyć ich najwyższego szczytu, bo zajmuje go wojsko. Atrakcją jest wjazd na górę kolejką linową (Dajti Ekspres). Wycieczka trwa 15 min – dolna stacja mieści się przy ul. Qemal Stafa, na przedmieściach Tirany. Kolejkę oddano do użytku w 2005 r., długość całej trasy to aż 4 km. Nie prowadzi ona na sam szczyt, a jedynie na tarasowate spłaszczenie wysoko na stoku gór, położone na wysokości ok. 1230 m n.p.m. Przy górnej stacji kolejki funkcjonuje duży i drogi hotel oraz restauracja Balkoni Dajtit. Można tam również wjechać samochodem malowniczą drogą przez las. Z góry rozpościera się ładny widok na miasto. Ja jednak chciałem przede wszystkim  odetchnąć od gorąca.

Tirana w lipcu zajęła mi dwa dni. To trochę mało, aby poznać klimat miasta i było także zdecydowanie za gorąco. Stolica Albanii piękna ewidentnie nie jest, jednak zdecydowanie lepsza niż Prisztina i Podgorica. Mnie także podobała się bardziej od Kiszyniowa. Ma jakiś fajny klimat, coś innego. Nie potrafię jeszcze za bardzo określić co, ale postaram się wrócić do największego miasta Krainy Orłów już w marcu. Wtedy zajrzę do kilku miejsc, których ze względu na zmęczenie gorącem nie odwiedziłem. Natomiast ocenę tego, czy Tirana jest warta wizyty, zostawiam Wam. Na pewno można zajrzeć i postarać się wyrobić własne zdanie. Rzecz jasna nie należy oczekiwać czegoś tak pięknego,  jak Sarajewo czy Lublana. Przed Wami jeszcze obszerny pakiet informacji praktycznych, filmik, panoramy oraz galeria zdjęć.

 

 

Tirana – informacje praktyczne

 

  • Tirana jest centralnym i najważniejszym miejscem na komunikacyjnej mapie Albanii. To także idealny punkt wypadowy do tego, aby wyruszyć na dalszą eksplorację kraju. Stolica Albanii była punktem, gdzie wielokrotnie przyjeżdżałem, przylatywałem i wyjeżdżałem dalej;
  • Przeszedłem całą drogę od zagubienia i poszukiwania autobusów do Sarandy wraz z ich miejscem odjazdu poprzez (obecnie) dobrą orientację w zawiłościach transportu publicznego w największym mieście Krainy Orłów. Tirana posiada także całkiem nieźle działającą komunikację miejską. Autobusy mają mniej lub bardziej sprawną klimatyzację, bilety kosztują 40 ALL (1,20 zł), kupujemy je wschodnim zwyczajem u konduktorów;
  • Ja w lipcu skorzystałem z usług tirańskiego mpk,  aby dojechać do kolejki na Górę Dajti. Zadanie było dużo prostsze, niż myślicie. Z Placu Skanderbega ujrzymy na postoju niebieskie przegubowe autobusy jadące na pętlę PorcelanZwykle kursy jadą pod sam Bunk’Art 1 a przystanek dalej należy wysiąść do stacji początkowej kolejki linowej. W przypadku, gdy kurs jest skrócony (tak było w moim wypadku), kierowcy pokierują nas do kolejnego pojazdu, gdzie bez następnego biletu dotrzemy gdzie trzeba;
  • Ceny za atrakcje, które zwiedzałem i oglądałem w lipcu tego roku, kształtowały się następująco: bilet do Bunk’Art 2 to 500 ALL (15 zł), tyle samo zresztą kosztuje wstęp do Bunk’Art 1. Nie jest to wygórowana kwota i zdecydowanie warto wydać te pieniądze. Wystawa podobała mi się bardzo. Bilet na autobus miejski na pętlę Porcelan to standardowe 40 ALL (1,20 zł). Opłata za przejazd kolejką Dajti Express to 800 ALL (24 zł) w obie strony. Wagoniki są nowe, jednak niestety już niemiłosiernie pomazane w środku. Widoki na miejscu, a także powiew rześkiego powietrza w czasie letniego upału są wystarczającą nagrodą po dotarciuna górę;
  • Nie polecam restauracji, która znajduje się na górnej stacji ekspresu linowego. Pierwszy raz w Albanii byłem rozczarowany posiłkiem: porcja była mała, frytki paskudne a danie główne w ogóle nie zjedliwe. Może źle trafiłem a może, warto wypić w tym miejscu tylko kawę;
  • Jeśli chodzi o punkty, z których jeżdża autobusy i furgony (busiki) w przeróżnych kierunkach to przygotowałem dla Czytelników i dla siebie rozpiskę stacji autobusowych i parkingów w tabelkach:

Dworzec w Tiranie:Połączenia międzynarodowePołączenia na południe i nad morzePołączenia na północ
Obsługiwane kierunki:Kosowo, Macedonia, Czarnogóra, GrecjaSaranda, Himara, Berat, Durres, Vlora, Gjirokastra i FierSzkodra, Kruja, Bajram Curri, Peshkopi
Lokalizacja:Centrum handlowe przy placu Zogu i ZiParking koło ronda z orłem, nazwa to Sheshi ShqiponjaParking na ulicy Dritan Hoxha, wcześniej niż parking autobusów na południe
Uwagi:

Dworzec w TiranieAutobusy na lotniskoPołudniowy wschód kraju
Obsługiwane kierunkiLOTNISKOElbasan, Pogradec, Korcza, Erseke, Leskovik
LokalizacjaCentrum miasta za operąFakulteti i Ekonomise, ulica Arben Broci
Uwagi

  • Przygotowałem także tabelaryczne rozkłady jazdy połaczeń międzynarodowych do/z Tirany w kierunku Czarnogóry, Macedonii, Kosowa. Tabelki wyglądają następująco:

Odjazdy GodzinyOdjazdyGodziny
Kotor06.45, 08.00, 10.40*Tirana08.00, 10.15*, 18.00,
Podgorica09.00, 10.00, 13.00*Podgorica12.00, 16.00*, 21.30,
Tirana12.15, 13.50, 17.45* Kotor14.00, 18.00*, 23.45
Uwagi
CenyPodgorica-Tirana 16 €
Kotor-Tirana 25 €
Tirana-Podgorica 16 €
Tirana-Kotor 25 €

miastogodzinymiastogodziny
Odj. Prisztina05.00, 11.00, 15.00, 16.00, 19.00, 21.00, 22.00Odj. Tirana06.00, 07.00, 12.00, 14.00, 14.30, 15.00, 16.00, 17.00, 18.00, 20.00
Przyj. Tirana09.00, 15.00, 19.00, 20.00, 23.00, 01.00, 02.00Przyj. Prisztina4 godziny później
Ceny10 € w 1 stronę,
15 € w 2 strony
Ceny10 € w 1 stronę,
15 € w 2 strony
UwagiUwagiodjazdy z ulicy Zogu i Zi

MiastaGodzinyMiastaGodziny
Odj. z Tirany06.00, 07.00, 09.00, 12.00, 16.00, 21.00Odj. ze Skopje09.00, 11.45, 18.10, 21.00
Przyj. do Skopje7,5 godz. póżniejPrzyj. do Tirany7,5 godz. póżniej
Ceny20 € w 1 stronę
30 € w 2 strony
Ceny20 € w 1 stronę
30 € w 2 strony
UwagiUwagi

  • Tabelki z rozkładami jazdy i cenami w najważniejszych turystycznie kierunkach  wewnętrznych przygotowałem dla Was i dla siebie w kolejnych trzech ujęciach tabelarycznych:

Z Tirany do:GjirokastryBeratuHimare
Odjazdy05.00, 06.30, 08.00, 09.00, 12.00, 13.00, 14.30, 18.30, 20.30od 5.40 do 17.00 co 30 min.5.30, 13.00
Czas jazdyok 4 godziny ok 3 godziny ok 5 godzin
Cena1000 ALL (32 zł)400 ALL (12 zł)1000 ALL (32 zł)
Odległość225 km122 km230 km

Z Tirany do: VloryDurresSarandy
Odjazdyod 5.00 do 17.30 co 30 minutod 6.30 do 19.30 co 30 minut05.30, 07.30, 08.30, 09.45, 11.30, 12.30, 16.00, 22.00
Czas jazdy3 godz.0.5 godz.5 godz.
Cena500 ALL (15 zł)150 ALL (4,50 zł)1300 ALL (45 zł)
Odległość150 km36 km282 km

Z Tirany do: SzkodryBajram CurriPogradeca
Odjazdy7-17.30 co godzinę6-14.00 co godzinę06.30, 08.30, 09.30, 12.30, 13.30, 14.30, 15.30
Czas jazdy2 godziny4 godziny2,5 godz.
Cena300 ALL (9 zł)1000 ALL (32 zł)450 ALL (15 zł)
Odległość93 km283 km125 km
Uwagikursy przez Kosowo

  • Dla tych, którzy przebrnęli przez cały artykuł i mega rozbudowany dział informacji praktycznych teraz niespodzianka. Wyszperany przeze mnie (a następnie skopiowany na wielu komercyjnych blogach podróżniczych) internetowy rozkład komunikacji samochodowej dla całej Albanii. Co ciekawe korzystałem z niego wielokrotnie i wprawdzie nie wszystkie połączenia są ujęte, to jednak jego zgodność z rzeczywistością oceniam na jakieś 90%;

 

 

Tirana na filmie (PLAY)

 

 

Tirana w panoramach (KLIK)

 

 

Galeria zdjęć (KLIK)

 

 

Jeżeli podobał Ci się wpis oraz stolica Albanii Tirana a chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do wsparcia bloga i  polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy 🙂 🙂 🙂

 

ZAPRASZAMY POZNAJCIE LEPIEJ KRAINĘ ORŁÓW 🙂 🙂 🙂

 

Przejdź do komentarzy

Facebooktwitter