Bośniacka Tuzla — tutaj umieramy po to, abyśmy mogli żyć

Facebooktwitter
Bośniacka Tuzla
Bośniacka Tuzla upalnego czerwcowego wieczoru tętniła życiem
„Nie żyjemy tutaj po to, żeby żyć. Nie żyjemy tutaj po to, żeby umierać. Tutaj umieramy, po to, aby żyć”. Dziś w moim pierwszym wpisie z czerwcowego wyjazdu do Bośni i Hercegowiny zabiorę Was do Tuzli. Będzie to podróż nie tylko geograficzno-krajoznawcza, ale także a może i przede wszystkim, wędrówka przez moje własne uczucia i emocje związane z tym miastem.

 

Sama Tuzla najprawdopodobniej kojarzy się tylko i wyłącznie naszym Czytelnikom z lotniskiem, gdzie lądują samoloty wizzaira. Tak też i ja tam zawitałem dwa lata temu, gdy wracałem z ponad tygodniowego wyjazdu i poznawania Bośni. Tamtego czerwca 2017 roku mój ostatni dzień na tutejszej ziemi był deszczowy i burzowy. Po zameldowaniu się w miejscu noclegu udałem się piechotą do serca miasta. Solny gród zrobił wtedy na mnie przygnębiające wrażenie. Brzydkiego, przemysłowego i nadal bardzo biednego i zniszczonego ośrodka. Przespacerowałem się po historycznym centrum, zjadłem średnio smaczny obiad, przekąsiłem tri lece i myślałem, że nigdy tutaj nie wrócę.

W dodatku omijanego przez turystów, zwiedzających Bałkany. Miałem także wrażenie, że Ci, którzy kraj zwiedzają, uciekają stąd jak najszybciej do Sarajewa, Travnika, Mostaru, Jajce i Trebinje. Moje odczucia były dokładnie takie, jak tych wyruszających stąd natychmiast po wylądowaniu na malutkim lotnisku dalej. Jednak jeden moment tego deszczowego, czerwcowego dnia sprawił, że zdecydowałem, iż kiedyś do Tuzli wrócę. Mianowicie na tuzlańskim rynku trafiłem na pomnik poświęcony 71 młodym ludziom, zabitym podczas artyleryjskiego ostrzału miasta 25 maja 1995 roku przez armię bośniackich Serbów. Czytając to, co tam na pomniku było napisane zdecydowałem, że do Tuzli zajrzę ponownie. Napiszę o mieście i samym wydarzeniu, zwanym masakrą na Kapiji ponieważ moment, w którym zobaczyłem pomnik i przeczytałem o masakrze, zasmucił mnie wtedy do łez. Chcę, abyście i Wy poznali to miasto i tę historię.

Blog Stacja Bałkany stał się w tym roku jednym z najpopularniejszych blogów piszących o podróżach w polskim internecie, najczęściej czytanym na temat Bałkanów i szeroko pojętego Wschodu. Rok temu odwiedziło nas 929.000 Czytelników, w tym roku było Was już tutaj 1.300.000. Programy analityczne twierdzą, że jeśli chodzi o ilość odsłon,  jesteśmy bardzo wysoko w Polsce. Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ chciałbym, abyście czytali nie tylko o najpopularniejszych tematach. Mam zamiar zwrócić Waszą uwagę i przedstawić Wam rzeczy takie właśnie jak Tuzla i historia, która się tu wydarzyła w 1995 roku. W jednym z kolejnych wpisów razem z panią Joanną Stovrag przeżyjemy także „Chwilę na miłość” w Sarajewie, w kolejnych pojawi się porządny przewodnik „Moje i Wasze Sarajewo” a w następnych zajrzymy do Jablanicy, Mostaru, Stolaca, by potem udać się do Czarnogóry ponownie.

 

Upalna Tuzla, czyli czy warto tu w ogóle zajrzeć?

 

 

Drugi wyjazd do Tuzli rozpoczął się dla mnie na lotnisku Berlin Schonefeld ponad godzinnym spóźnieniem i tak już wieczornego lotu ze stolicy Niemiec do Bośni i Hercegowiny. Prognozy pogody po najbardziej deszczowym maju w historii meteorologii na Bałkanach zapowiadały prawdziwą falę gorąca. Rzeczywiście, gdy wyszedłem wreszcie z samolotu na płycie tuzlańskiego lotniska, uderzyło mnie ciepłe powietrze. Niestety za taksówkę do centrum musiałem dać 20 € i żaden z taksówkarzy nie chciał zejść niżej. W tym sezonie wizzair przylatuje tutaj o beznadziejnej godzinie i nie ma już wtedy możliwości dotarcia do centrum autobusem. Koniec końców dopiero po północy byłem w łóżku. Następnego dnia planowałem zwiedzać Tuzlę cały dzień. Oczywiście na tyle, jak bardzo temperatury wynoszące 35 stopni w cieniu mi pozwoliły.

Tuzla to najstarsze w Europie miejsce wydobycia soli

Miasto znane było z eksploatacji tego surowca już w czasach starożytnych i osmańskich. Sama nazwa ośrodka pochodzi od tureckiego słowa oznaczającego sól. Region ten był długo terenem spornym między państwem bośniackim i średniowieczną Serbią. Ostatecznie około 1512 roku okolice obecnej Tuzli znalazły się pod kontrolą imperium osmańskiego. Podczas rządów austro-węgierskich (od 1878 roku) wydobycie soli zostało zmodernizowane. W pejzażu okolicy pojawiły się drewniane wieże i szyby solne. Szkody górnicze zaistniały już na początku XX wieku. Głębokość uskoków sięgała 13 metrów a 15 tysięcy osób musiało, opuścić swe domy.

Tuzla to trzecie co do wielkości miasto Bośni i Hercegowiny, liczące około 80 tysięcy mieszkańców. Położone jest w zachodniej części gór Majevica, nad rzeką Jalą. Administracyjnie należy do Federacji Bośni i Hercegowiny i stanowi centrum najważniejszego regionu przemysłowego kraju. Wielkie fabryki szpecą przedmieścia grodu, zbocza wzgórz na południe od miasta zryte są robotami górniczymi wielkiej kopalni odkrywkowej.

Rzeczywiście wysiadając na autobuskej stanicy czy dworcu kolejowym od razu czuć, że jest to miejscowość przemysłowa. Co ciekawe w latach 90 Tuzla była jedynym miastem ówczesnej Bośni i Hercegowiny, gdzie władzy nie przejęli nacjonaliści. Było ono oblegane przez bośniackich Serbów,  obecnie  jest zamieszkałe głównie przez tutejszych Muzułmanów.

 

 

Zwiedzanie Tuzli — kilka zbytków i bałkański wieczór

 

Zwiedzanie Tuzli rozpocząłem od zajrzenia na chwilę na dworzec kolejowy i znajdujący się zaraz obok autobusowy. Stacja pociągowa robi przygnębiające wrażenie miejsca zagubionego w czasie i opuszczonego przez kolej i ludzi. Pociągi pasażerskie jednak tu nadal kursują w smutnej liczbie trzech par na dobę udających się do Doboja. Dworzec komunikacji samochodowej jest czysty, nowy i całkiem ładny. Następnie udałem się do starej części miasta, gdzie zachowało się kilka budowli z czasów osmańskich. Jedną z nich jest meczet Kolorowy (Sarena dżamija), pochodzący z XVIII wieku. Stary meczet został zniszczony przez pożar w 1871 roku a wzniesiony od nowa w 1888 roku. Budynek powstał w stylu pseudomauretańskim. Świątynia znajduje się niedaleko głównej arterii śródmieścia i na początku pieszej ulicy Gradskiej. Prowadzi ona do dużego placu Slobode, za którym zaczyna się bardzo niewielka, stara dzielnica bazarowa.

Kolejny meczet wznosi się w jej obrębie, dlatego też zwany jest meczetem Bazarowym (Carsijska dzamija). Wznosi się on bezpośrednio za stojącą na placu Wolności charakterystyczną fontanną, naśladującą dawną, znamienną dla miast tureckich na Bałkanach czeszmę. Wodotrysk jest chyba najbardziej znanym punktem miasta, wielokrotnie pokazywanym w folderach reklamowych z Tuzli. Sama świątynia powstała pierwotnie w 1548 roku, ale obecna budowla pojawiła się po pożarze, który zniszczył centrum miasta w 1871 roku. Niedaleko od tych dwóch punktów położony jest plac Solny (Solni trg), będący historycznym centrum grodu. Znajdowało się tutaj jedno ze źródeł solankowych, które w 1476 roku przekształcono w studnię ze słoną wodą. W 2004 roku plac ze studnią został odnowiony.

Nieco dalej znajduje się Kapija (niegdysiejsza brama miasta), dziś będąca częścią promenady i popularnym miejscem spotkań młodzieży. Na deptaku stoją pomniki dedykowane dwóm największym bośniackim artystom urodzonym w Tuzli: pisarzowi Mesy Selimoviciowi i malarzowi Ismetowi Mujezinoviciowi. Niedaleko wznosi się budynek Teatru Narodowego z 1898 roku. W mieście znajduje się także nowy kościół katolicki, poprzedni w 1987 roku uległ zniszczeniu w wyniku zapadania się soli. Ja potem obejrzałem znajdującą się na zdjęciu cerkiew Zaśnięcia Matki Boskiej. Następnie widziałem z zewnątrz jezioro Panonsko. Obecnie jest to wielki kompleks basenów rekreacyjnych ze słoną wodą. Wcześniej stały tutaj domy, jakie w wyniku zapadania się wyrobisk po soli uległy zniszczeniu. W pobliżu kompleksu znajduje się pomnik poświęcony ofiarom II wojny światowej i cmentarz, na którym spoczywa młodzież zabita na Kapiji w 1995 roku. Teraz Wam o tym więcej opowiem.

 

 

Masakra na Kapiji

 

 

Jak już wcześniej wspomniałem, w Tuzli w wyborach w 1990 roku jako jedynym mieście w kraju nie wygrała żadna partia o nastawieniu nacjonalistycznym. Mimo szybkiego okrążenia miasta przez oddziały serbskie to w przeciwieństwie do Sarajewa, pozostawało ono raczej spokojne a działania zbrojne, miały tutaj charakter marginalny. Dopiero w roku 1995 nastąpiła znaczna eskalacja walk. 25 maja 1995 roku oblegające miasto oddziały bośniackich Serbów dokonały niewielkiego ostrzału artyleryjskiego. Jeden pocisk wystrzelony o godzinie 20:55 z działa o kalibrze 130 mm trafił w Kapiję zabijając 71 osób i raniąc kolejne 240. Na pamiątkę tego wydarzenia znanego jako masakra na Kapiji postawiono pomnik, który widzicie na zdjęciu.

Co wyjątkowo mnie poruszyło w 2017 roku, oglądając memoriał tej zbrodni to to, że 25 maja nie był przypadkowy. Jest to data urodzin Josipa Broz Tity obchodzona w Jugosławii jako Dzień Młodości. Ofiarami ataku padła młodzież, która w tym dniu bawiła się, świętując i bawiąc się. Ostrzał artyleryjski był w tamtym czasie powszechny, lecz mieszkańcy wiedzieli, kiedy się go spodziewać. Nikt nie myślał, że najważniejsze święto Jugosławii okaże się dniem bomb. Średnia wieku ofiar wyniosła 23 lata. Bezpośrednio odpowiedzialnym za zbrodnię jest generał Novak Djukic, wtedy dowódca Grupy Taktycznej Ozren Armii Bośniackich Serbów. Został skazany na 20 lat w więzieniu przez sąd Bośniacki, jednak nie pojawił się, aby wyrok odbyć. 

Zbrodnia po latach wstrząsnęła nie tylko mną, ale i grupą młodych Serbów. W ramach upamiętnienia 20 rocznicy masakry, 25 maja 2015 roku kilkoro serbskich aktywistów działających pod hasłem zbyt młodzi, by pamiętać, zdeterminowani, aby nigdy nie zapomnieć przekazało burmistrzowi Tuzli księgę kondolencyjną ze wpisami zebranymi przez nich w największych miastach Serbii. Młodzi ludzie przez tydzień wcześniej prosili w ich centrach swoich rodaków w imieniu ofiar zabitych na Kapiji o słowa upamiętniające ofiary tamtego Dnia Młodości. Serbowie składali kondolencje, ale było także sporo wrogości wobec tego pomysłu. Inicjatorzy byli nazywani zdrajcami, Serbofobami i oskarżani o brak pamięci o zbrodniach na narodzie serbskim. Jeżeli będziecie kiedyś w Tuzli, zajrzyjcie pod ten pomnik, abyście mogli i Wy przeczytać  słowa ze zdjęcia.

 

 

Tuzla – informacje praktyczne

 

  • Miasto leży 120 kilometrów na północny-wschód od Sarajewa i jest jednym  z najważniejszych ośrodków w kraju. Jest także świetnie skomunikowane z całą Bośnią i Hercegowiną siecią połączeń autobusowych;
  • Lotnisko w Tuzli stało się w ostatnich latach jedną z baz operacyjnych wizzaira, który dzięki lotom wykonywanym z tego portu lotniczego połączył tanio Bośnię i Hercegowinę z Niemcami, Austrią, Szwecją, Holandią i Francją;
  • Szczególnie popularne są loty z Berlina Schonefeld, które umożliwiają mieszkańcom zachodniej Polski tanią i szybką podróż do Bośni. Ja w ten sposób odwiedzałem Tuzlę i kraj dwukrotnie;
  • Tuzlański aerodrom znajduje się 13 kilometrów od miasta, niestety nie posiada żadnej dedykowanej sobie komunikacji publicznej. Jednak dojazd jest tam możliwy podmiejskimi autobusami GIPSTK Tuzla. Linia numer 11 relacji AS Kalesija – Dubrave – Tuzla AS Istok. Niestety, w obecnym rozkładzie lotów wizzair z Berlina przylatuje zbyt późno, aby załapać się na ostatni autobus do miasta.
  • Na lotnisku pojawił się już bankomat, lecz gdy byłem tam w czerwcu tego roku, nie działał. Jeżeli nie chce nam się czekać na autobus, to za taksówkę niestety zapłacimy co najmniej 15 € (30 KM). Nocą żaden z taksówkarzy nie chciał się zgodzić na kurs do miasta za mniej niż 20 €;
  • Dworzec autobusowy oferuje bardzo dużą ilość połączeń właściwie w każdym kierunku. Ceny oraz rozkład jazdy do najważniejszych i najatrakcyjniejszych turystycznie miast znajdziecie na stronie internetowej przewoźnika Transturist Tuzla. Jeszcze jakiś czas temu wyszukiwarka działała  zupełnie dobrze. Teraz nie wiem, dlaczego pokazuje tylko połączenia do Sarajewa. TUTAJ – KLIK jest link do niej;
  • Podróż koleją jak to często na Bałkanach bywa, nie jest właściwie żadną alternatywą. Zagubiony w czasie i przestrzeni dworzec kolejowy w Tuzli oferuje tylko trzy pary lokalnych pociągów w relacji Tuzla – Doboj. Sam miałem chęć się przejechać, ale brakło mi już na to czasu. Wiekowe szynobusy wyruszają ze stanicy o 4.52, 10.10 i 17.09 by po 1,5 godziny dotrzeć na miejsce. Powroty z Doboja mamy o 7.30, 15.26 i 19.32. Cena za przejazd to 6.90 KM (15 zł);
  • Niestety żadnego miejsca, w którym w mieście jadłem nie mogę polecić z czystym sercem, więc pozostaje to jeszcze dla mnie lub dla Was do odnalezienia. Byłem w kilku restauracjach, lecz było wszędzie co najwyżej OK i nic więcej.

 

Tuzla na filmie (PLAY)

 

 

Tuzla w panoramach (KLIK)

 

 

Galeria zdjęć (KLIK)

 

 

Jeżeli podobał Ci się wpis oraz Tuzla a chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do wsparcia bloga i  polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy 🙂 🙂 🙂

 

 

ZAPRASZAMY POZNAJCIE LEPIEJ BOŚNIĘ I HERCEGOWINĘ 🙂 🙂 🙂

Przejdź do komentarzy

Facebooktwitter