Marcin Bałkany, Rumunia

Zamek Bran — największe rozczarowanie Transylwanii i całej Rumunii

Facebooktwitter
Zamek Bran
Zamek Bran to największe rozczarowanie Transylwanii
Zamek Bran uchodzi za najpopularniejsze miejsce całej Transylwanii a może i Rumunii w ogóle. Długo zastanawiałem się, czy jest sens go zwiedzać. Czytałem wcześniej sporo opinii w internecie oraz odpowiednie rozdziały przewodników. Zdania blogerów oraz internautów były podzielone. Część narzekała na mega komerchę, tłumy azjatyckich i nie tylko turystów, oraz klimat targów à la szwarc mydło i powidło. Niektórym się za to podobało.

 

Przewodniki natomiast prawie jednoznacznie negatywnie się o tym miejscu wypowiadały. Wioska Bran oraz sam zamek, miały być wg książek największym ośrodkiem rumuńskiego przemysłu turystycznego, opartego na podkręconej legendzie hrabiego Drakuli. Władze kraju zdecydowały się wykorzystać powieść irlandzkiego pisarza Brama Stokera dla własnych celów marketingowych i uczynić nieszczęsnego arystokratę kołem zamachowym turystyki, mającym za zadanie przyciągnąć tłumy turystów z Zachodu. Sama idea może nie była taka zła, ponieważ, jak wiadomo Amerykanie, nie należą do ludzi, powiedzmy to oględnie, o największej orientacji w świecie. Kiedy jeszcze z braku pieniędzy nocowałem w hostelach, zadziwiał mnie ich poziom ignorancji, głupoty i niewiedzy. Szokującym odkryciem było to, że dla nich Europa to jeden kraj. Po prostu: Europe. Więc być może tutejsze rządy wcale nie są takie niemądre, próbując promować kraj za pomocą plastikowych figurek hrabiego?

Kim był naprawdę Drakula

W fikcji literackiej stworzonej przez irlandzkiego pisarza, był to transylwański wampir-arystokrata. Uważa się, że historycznym pierwowzorem tej postaci był znany z okrucieństwa wołoski wojewoda Wład Palownik. Vlad Tepes, urodzony w Sighisoarze, żył w latach 1431-76. W Rumunii uważany jest za bohatera, który mądrze władał krajem i skutecznie odpierał tureckie ataki, oraz węgierską ekspansję. Praktyki w stylu nabijania na pal, torturowania i ciemiężenia możnych były w tamtym czasie na tym terenie powszechne. Zatem przypisywanie mu jakiegoś szczególnego okrucieństwa, także mija się z prawdą historyczną. Sam Vlad nigdy zamkiem Bran nie rządził, prawdopodobnie też nawet tu w ogóle nie przebywał.

Po wyjściu z autobusu, którym przyjechałem z Braszowa, przywitał mnie największy chyba w Rumunii jarmark pamiątek, magnesów, plastikowych draculin i wszystkiego, co dusza zapragnie. Były także dzikie tłumy Azjatów, Amerykanów, Rosjan oraz kilka wycieczek szkolnych. Zamek jest jednak (i muszę to przyznać) naprawdę spektakularnie położony. Posiada także tajemniczy wygląd, który powstał w wyniku dokonanej przebudowy w XIX wieku. Długo zastanawiałem się, czy warto wydać 40 lei (40 zł). Stwierdziłem jednak, że jak już tutaj jestem, to zobaczę największą, komercyjną atrakcję turystyczną kraju. Wprawdzie jakieś niejasne przeczucie mówiło mi, że to typowa pułapka na turystów, ale podjąłem decyzję.  Przede mną była w kolejce do kasy rumuńska wycieczka szkolna, po dzieciach kupiłem wejściówkę i rozpocząłem „zwiedzanie”. W tym roku widziałem już sporo zamków w Czechach, więc mam już także jakieś porównanie.

 

Zwiedzanie zamku

 

Niestety, zamek Bran zwiedza się bez przewodnika. Piszę niestety, ponieważ wycieczka odbywa się wytyczoną trasą. Za cenę, jaką zapłacimy, oczekiwałbym jednak pełnowartościowego oprowadzania. Sama forteca leży niemal dokładnie pośrodku wsi o tej samej nazwie. Została wzniesiona w latach 1377-82, na polecenie węgierskiego króla Ludwika I Andegaweńskiego. Miała strzec przełęczy Bran na szlaku prowadzącym przez Wołoszczyznę. Zamek następnie został wydzierżawiony przez mieszczan z Braszowa. W 1498 roku stał się ich własnością. Obecny kształt uzyskał podczas XV wiecznej przebudowy. Spalony po uderzeniu pioruna w 1619 roku, został następnie odbudowany. Pozostawał majątkiem Braszowa aż do XX wieku. W 1921 roku podarowano go żonie ówczesnego króla Rumunii, Ferdynanda – królowej Marii. Po II wojnie światowej był upaństwowiony, gdy nastąpił upadek komunistycznej dyktatury. W wyniku długich dyskusji, na początku bieżącego stulecia, został formalnie zwrócony spadkobiercom rodziny królewskiej, ale za jej zgodą pełni dotychczasową funkcję obiektu turystycznego.

W środku możemy oglądać ekspozycję poświęconą głównie samej królowej, a oprócz tego mamy także sale poświęcone historii zamku i okolic, siedmiogrodzkie sztandary, zbroje i stroje dworskie z XVI wieku. Sam obiekt jest zaskakująco malutki tak samo , jak zwiedzane pokoje. Nie byłoby w tym nic złego, lecz przy jego popularności, musimy się przeciskać w tłoku oraz trudno znaleźć nawet chwilę spokoju, aby zrobić porządne zdjęcia. Ja muszę jednak powiedzieć, że zamek bardzo mnie rozczarował. Wprawdzie już po wylądowaniu na parkingu mogłem się spodziewać, co mnie tutaj czeka. Miałem jednak nadzieję, że najdroższa wejściówka w całej Rumunii prowadzi może do czegoś pięknego. Tak niestety NIE JEST. Poza wspaniałym położeniem oraz ciekawym wyglądem zamek Bran nie ma wiele do zaoferowania. Sama budowla jest malutka, zwiedzamy bez przewodnika, wnętrza niczym specjalnym nie zachwycają.

Muszę powiedzieć, że wygląda to, jak typowa pułapka turystyczna i tak chyba w rzeczywistości jest. To maszynka do zarabiania pieniędzy przez przemysł turystyczny. Mogłem się tego, rzecz jasna, spodziewać i odpuścić zwiedzanie zamku. Chciałem jednak samemu się przekonać i wyrobić sobie opinię. Wybór, rzecz jasna, jak zawsze będzie należeć do Was. Oczywiście cały ten wpis to moja jak najbardziej subiektywna wersja tego, co tam znajdziecie. Na pewno jest wielu z Was, którym zamek się spodoba. Inni będą mieć odczucia podobne do mnie. Ja bym polecał obejrzeć warownię przez chwilę z zewnątrz i zwiać czym prędzej do nieodległego Rasnova. Sama Rumunia i Transylwania mają do zaoferowania znacznie więcej niż to miejsce.

 

Zamek Bran – informacje praktyczne

 

  • Zamek znajduje się prawie dokładnie pośrodku wsi, o tej samej nazwie. Dojazd do Branu zapewniają często kursujące autobusy relacji Braszów-Rasnov-Bran. Z Braszowa wyruszają one z dworca autobusowego Autogara 2;
  • Rozkład jazdy możecie sobie sprawdzić sami pod linkiem AUTOGARI RO. Pojazdy jadą na trasę średnio raz lub dwa razy na godzinę. Podane czasówki należy rzecz jasna traktować umownie. Gdy chciałem podjechać dalej do Rasnova jeden z autobusów po prostu nie przyjechał;
  • Przystanek autobusowy znajduje się zaraz u podnóża samego zamczyska; bilet to 7-9 lei (7-9 zł). Nie dajcie się nabrać na wielokrotnie droższe wycieczki namiętnie organizowane przez hostele i agencje turystyczne. Bran i Rasnov łatwo oraz za grosze zobaczycie sami i na własną rękę;
  • Ceny biletów oraz godziny otawarcia obiektu przygotowaliśmy dla Czytelników w tabelce:
Rodzaj zwiedzaniaCenyGodziny otwarcia zamku
Bilet podstawowy (obejmuje fotografowanie)Dorośli: 40 RON (40 zł); Seniorzy (+65): 30 RON (30 zł); Studenci 25 RON (25 zł); Uczniowie 10 RON (10 zł)1 IV - 30 IX: pon. 12-18, wt-ndz 9-18;
1 X - 31 III: pon. 12 - 16; Wt-ndz 9-16
  • W przeciwieństwie do Czech i Polski, nie ma rozróżnienia na trasy i rodzaje zwiedzania. Kupujemy jeden i podstawowy bilet, idziemy wytyczoną ścieżką;
  • Jak możecie się łatwo domyślać, w Bran jest drogo. Zwykła kiełbaska z rusztu 20 RON (20 zł), rzecz jasna nie tylko jak na Rumunię, to stanowczo za dużo. Do restauracji żadnej nawet nie zaglądałem, ale spodziewajcie się podobnych wariacji cenowych;
  • „Zwiedzanie” niestety trwa bardzo krótko zresztą ciężko, aby było inaczej. Przy potoku ludzi płynących trasą, trudno dłużej nawet na chwilę gdzieś przystanąć. Myślę, że dwie godziny w pełni sezonu turystycznego spokojnie Wam wystarczą;
  • U stóp zamku znajduje się, po lewej stronie od targowiska, skansen. Kiedyś wejście do niego było w ramach biletu zamkowego, teraz trzeba płacić osobno. To chyba już jednak duża przesada;

 

Bran na filmie

 

 

Zamek Bran na zdjęciach (KLIK)

 

 

Jeżeli podobał Ci się nasz wpis z zamku Bran a chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do wsparcia naszego bloga i  polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy 🙂 🙂 🙂 

 

ZAPRASZAMY DO INNYCH TWIERDZ I ZAMKÓW 🙂 🙂 🙂

Przejdź do komentarzy

Facebooktwitter