Zimowa Wojwodina — relacja z podróży część I

Facebooktwitter
Katedra w Nowym Sadzie w lodowaty wieczór
Zapraszam Was na pierwszą relację z zimowej podróży do Serbii. Piszę do Was z kafejki internetowej w Somborze. W czwartek wieczorem wyjechałem z Wrocławia do Krakowa. Tam o 23.50 miałem mieć autokar linii lux express do Budapesztu. Niestety, otrzymałem sms informujący o opóźnieniu, mającym wynieść ok. 20 minut. Finalnie autobus przybył godzinę po czasie. Czekanie na tęgim mrozie w stolicy Małopolski nie było przyjemne 🙂 Tym sposobem w stolicy Węgier wylądowałem o 7 rano.

O 8 miałem pociąg do Nowego Sadu. Udało mi się sprawnie przemieścić na dworzec Keleti. Odebrałem w automacie wcześniej zakupiony bilet Backa Specijal. Koszt do stolicy Wojwodiny to 20 euro w obie strony. Zmartwiły mnie trochę prognozy pogody, które przewidywały kilkunastostopniowe mrozy.

Po około 3 godzinach na żelaznym szlaku byliśmy już na granicy w Suboticy. Pociąg poranny to Ivo Andric. Posiada tylko 3 stare serbskie wagony. Bardzo wygodne i cieplutkie. Postój na stacji granicznej trwa pół godziny. Kontrola węgierska miła, szybka i sprawna.

Następnie udajemy się już na stronę serbską. Posterunkiem granicznym jest Subotica. Nasz voz zatrzymuje się przed peronami. Serbskie służby prowadzą odprawę także bardzo sprawnie. Stempelek ląduje w paszporcie 🙂

Udaje mi się bez większych przeszkód dotrzeć do Nowego Sadu. Okazało się, że w ten dzień przypada akurat wigilia prawosławnego Bożego Narodzenia. Przybyłem do City Hostel. Szybko zrobił się wieczór, w dodatku pojawił się lodowaty wiatr. Pochodziłem chwile po Starym Mieście.

Bardzo fajne wrażenie robi wieczorem – zwłaszcza piękna iluminacja świąteczna. Miał miejsce także jarmark bożonarodzeniowy. Jednak ze względu na Wigilię, prawie wszystkie stoiska były zamknięte. Udało mi się napić grzanego wina. Było przepyszne. Cena 100 dinarów czyli 3,50 zł. Hostel okazał się fajny. Ostatnio nie przepadam za noclegami w hostelach, ale czasami niestety muszę. Wieczorem, mimo syberyjskiego wiatru, wybrałem się w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia.

Trafiłem do restauracji stylizowanej na serbską chatę z okolic Zlatego Boru. Leciały piękne, prawosławne kolędy. Niestety, mimo że jagnięca, biała zupa z cytryną była pyszna, to drugie danie już nie. Rolovani cevapi były po prostu niedobre. Miasto powoli zamierało, a arktyczne wiatry nie zwiastowały zmian w tym względzie. Wróciłem do cieplutkiego hostelu.

Następnego dnia z samego rana pojechałem do Sremskich Karlovci. Czyli po polsku do Karłowic. Miasteczko w Boże Narodzenie było praktycznie wymarłe. Słynie ono z okolicznych winiarni, a zwłaszcza z mocnego, likierowego wina bermet. Zima nie jest moją ulubioną porą do podróży i już chyba nigdy nie będzie. Plusem syberyjskich mrozów było dobre światło do zdjęć.

Zimno niestety nie odpuszczało. Zauważyłem, że Serbowie nie są ani przyzwyczajeni, ani przygotowani na takie temperatury. Prawie nikt nie miał rękawiczek. Zimowe kurtki także raczej należą do rzadkości. Z Karłowic wróciłem nowoczesnym składem pociągu regionalnego z Belgradu.

Po powrocie udałem się na przedpołudniowe śniadanie. Zaraz niedaleko koło dworca kolejowego była czynna pekara Evropa. Zamówiłem sarajevski burek oraz jogurt. Następnie przespacerowałem się na Stare Miasto oraz do twierdzy Petrovaradin. Widok na uśpione i zamarznięte miasteczko był bardzo ładny. Powoli zbliżał się wieczór. Wdrapałem się na twierdzę, zrobiłem kilka zdjęć i wróciłem do centrum. Jutro miałem udać się do Somboru.

Wszystkie te miejsca, tj Nowy Sad, Sremski Karlovci, Petrovaradin opiszę szczegółowo po powrocie do Polski. Mimo lodowatego powietrza fajnie jest być tutaj. Serbia niewątpliwie ma coś w sobie. I bardzo się cieszę, że tu przyjechałem. Zapraszam Was już za kilka dni na szczegółowe opisy z odwiedzonych tutaj miejscowości.

Pozdrawiam z fantastycznej Serbii 🙂

Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy:)

 

ZAPRASZAMY ABYŚCIE ODKRYLI LEPIEJ I BARDZIEJ PIĘKNĄ SERBIĘ 🙂 🙂 🙂

 

 

Przejdź do komentarzy

Facebooktwitter