Serbia jest fantastyczna, czyli czy warto jechać do Serbii?

Facebooktwitter
Serbia – parlament serbski w Belgradzie nocą
Już jutro wybieram się na 5 dni do Serbii. W kolejnych artykułach na blogu postaram się Wam przybliżyć ten kraj. Będą także pierwsze relacje z podróży. Zapewne wielu ludzi zastanawia się czy warto jechać do Serbii i dlaczego Serbia. Ja bardzo lubię to państwo. Niestety, jest to chyba bałkański kraj, który ma najgorszą renomę i najgorszą opinię  ze wszystkich państw półwyspu.

Mam wrażenie, że jest także najrzadziej odwiedzany i prawie zawsze pomijany podczas wyjazdów wakacyjnych. Jeżeli już, Serbia jest traktowana jako przystanek po drodze do Macedonii czy Czarnogóry ewentualnie Albanii. Skąd się bierze zła sława tej byłej jugosłowiańskiej republiki? Ja mam wrażenie, że przede wszystkim jest to pozostałość po wojnach początku lat 90 i konflikcie o Kosovo. Sam będąc dzieckiem pamiętam nieustanne obrazy bombardowań artyleryjskich Sarajewa, zdjęcia ludobójstwa w Srebrenicy, zniszczonego Dubrovnika. Wydaje mi się, że mimo iż od czasu zakończenia konfliktu minęło grubo ponad 20 lat, to te obrazy są ciągle żywe w świadomości przeciętnego Polaka.

A także, a może przede wszystkim, z tego co ja zapamiętałem, Serbowie byli przedstawiani jako ci źli, ci którzy rozpętali piekło na Bałkanach. Prawda jest taka, że rzeczywistość o konflikcie w byłej Jugosławii jest dużo bardziej skomplikowana. Okrucieństw i bestialstwa dopuszczali się wszyscy. Zarówno Serbowie, Chorwaci jak i Muzułmanie czy Albańczycy. Do dziś dnia, gdy mówię że tam jadę, to pierwsze skojarzenie jest takie: przecież tam jest wojna! Na blogach podróżniczych wpisów o tym państwie jest mało, a już w ogóle prawie nikt nie zapuszcza się gdzieś dalej niż do Belgradu.

Natomiast ja, kiedy przyjechałem tu pierwszy raz w 2006 roku, wsiąkłem. Spędziłem wtedy tydzień w Belgradzie i bardzo mi się spodobało. Wprawdzie gdy mama, która wtedy pracowała we Włoszech, usłyszała gdzie jestem – kazała mi dzwonić do siebie codziennie. Nie mogę powiedzieć, że kraj jest piękniejszy niż Chorwacja, Słowenia czy Czarnogóra. Przyrodniczo myślę, że nie. Ale dla mnie ma coś w sobie. Zatem co mi się tu podoba, czy warto jechać do Serbii i dlaczego Serbia?

Serbia jest super i warto jechać do Serbii, bo są tam:

 

  • fantastyczni ludzie – tak, Serbowie są super. Po prostu bardzo mili, przyjaźni, o świetnym usposobieniu w stosunku do przyjezdnych. Spokojni, wyluzowani, uwielbiający zabawę. Ze wszystkich narodów bałkańskich chyba ich najbardziej lubię. Są bardzo pomocni – nikt Cię nie zostawi samego, kiedy pytasz o drogę. Jeżeli dana osoba nie wie jak Ci pomóc, to na pewno zapyta albo zadzwoni do kogoś innego. I nie są to jednostkowe sytuacje. W hostelu, w sklepie, na dworcu, w pociągu – konduktor, którego już kilka razy widziałem na trasie z Budapesztu do stolicy Serbii, jak zobaczył, że jesteśmy z Polski coś do nas zagaił. Gdy jechałem trzy lata temu do Czarnogóry, starszy Pan opowiadał o byłej Jugosławii. Konwojent autobusu do Sarajewa dwa lata temu za każdym razem osobiście mnie, jako jedynego obcokrajowca, informował o granicach czy postoju na jedzenie. Dla Serbów jesteś gościem, który przyjechał zobaczyć ich kraj. Nie jesteś skarbonką. Ponadto Polacy, nie wiem dlaczego, są tam lubiani. Ja sam Poljak” od razu zmienia ich nastawienie do Ciebie.
  • Serbia to brama na Bałkany. Dla nas i naszej ekipy. Na półwysep zawsze jedziemy przez tę była republikę. Dla mnie to zawsze początek i koniec bałkańskiej przygody.
  • Kraj cały czas czeka na odkrycie. Masowa turystyka wieki temu odkryła Chorwację i Słowenię. Potem Czarnogórę. Macedonia i Bośnia powoli też zyskują na popularności. Serbia natomiast cały czas jest szerzej nieznana. Można cieszyć się krajem bez dzikich tłumów. Odkrywając go powoli i wśród samych mieszkańców, nadal budząc zainteresowanie lokalsów i ich uprzejmość.
  • Fantastyczne fast foody! Gdzieś kiedyś wyczytałem, chyba na lonely planet, że najlepsze jedzenie tego typu w Europie jest właśnie tam. W moim własnym odczuciu to prawda. Pierwsze co robimy po wylądowaniu w stolicy, idziemy na pljeskavicę:)
  • Jest tu tanio – nie oszukujmy się, Polacy do najbogatszych narodów jeszcze nie należą. A tutaj jest po prostu niedrogo. Zakupy, transport, noclegi, jedzenie nie zrujnują naszych kieszeni. Miła odmiana po Chorwacji 🙂
  • Język. Dla mnie ogromnym zaskoczeniem było to, jak bardzo nasze języki są podobne. Są wprawdzie tacy, którzy twierdzą, że nic nie rozumieją po serbsku. Ale moim zdaniem wystarczy się tylko wsłuchać. Opanować trochę podstawowych słów i będzie dobrze. Ja więcej rozumiem niż w Czechach.
  • Belgrad. Jedni go nienawidzą, inni kochają ale niewątpliwie nie da się obok niego przejść obojętnie. Tutejsza stolica nie jest taka jak Budapeszt i Praga. Jest zupełnie inna. Część osób twierdzi, że to najpaskudniejsze miasto jakie widzieli. Ja myślę, że nawet jeśli kogoś razi strona architektoniczna, to da się go lubić. Belgrad jest jakiś i ma klimat.
  • Wizyta w tym kraju to także okazja aby się cofnąć w czasie i przestrzeni – ja mam uczucie trochę jakbym się cofnął do Polski początku lat 90.
  • Fantastyczne, ciągle żywe zwyczaje ludowe – u nas tradycje takie, nawet na wsiach, dawno znikły. Tam ciągle są obecne w życiu codziennym.
  • Jedzenie i ciekawe miejscowe produkty. O restauracjach, serbskiej kuchni i o tym, co stamtąd sobie zabrać jeszcze napiszę osobny wpis. Ale bardzo lubię tam jeść i przywozić różne fajne rzeczy.
  • Serbia jest blisko. Nie posiadając samochodu i bez samolotu najłatwiej dostać się właśnie do niej. Wystarczy dojechać do Budapesztu i stamtąd to już rzut beretem. Z południa Polski to naprawdę niedaleko.
  • Muzyka – o ile ukraińskie czy czeskie melodie mi nie wpadły w ucho, to serbskie bardzo, bardzo lubię. Podróżując po tym kraju transportem publicznym często ma się okazję je słyszeć. No i oczywiście Goran Bregović szalenie u nas bałkańską nutę spopularyzował, a jest co 🙂

Moim podróżniczym marzeniem jest pojechać kiedyś na tydzień lub dwa w lecie do Serbii i odkryć ją na tyle dokładnie, na ile to będzie możliwe.

Zatem jutro wieczorem jadę do Budapesztu, a rano w piątek stamtąd do stolicy Wojwodiny – Nowego Sadu. Zamierzam odwiedzić Sremskie Karlovci, Sombor, Sremską Mitrovicę i także zrobić jednodniowy wypad do stolicy. Srecan put !

 

Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy:)

 

ZAPRASZAMY PO WIĘCEJ FANTASTYCZNEJ SERBII

 

Przejdź do komentarzy

Facebooktwitter