Wiosenny weekend – stolica Chorwacji Zagrzeb

Facebooktwittergoogle_plus
Zagrzeb wiosną - targ Dolac
Zagrzeb wiosną – targ Dolac

Zagrzeb był miastem które już kiedyś widziałem, nawet dwukrotnie. W stolicy Chorwacji miałem okazję przebywać wieki temu, bo w 2006 i 2007 roku. Najpierw podczas zwiedzania  Zagrzebia i Ljubljany, a rok później jadąc nad morze do Splitu. Było to już tak dawno temu, że niewiele pamiętam – Zagrzeb przypominał mi Wrocław, natomiast nieodległa Ljubljana była bardzo piękna. Korzystając z trzech dni wolnego, udałem się w ostatni weekend lutego do Chorwacji.

W polskim internecie jest kilka relacji z Zagrzebia, ale zdecydowana większość podróżujących kieruje się od razu nad Adriatyk. Czy słusznie? Tego dowiecie się czytając dalszą cześć tekstu. Powiem tylko, że Zagrzeb nie jest jakąś oszałamiającą stolicą, nie wywołał nigdy u mnie efektu WOW tak jak Budapeszt. Ponadto jest daleko od Polski,  nawet bardzo i wyjazd sam w sobie tylko do Zagrzebia jest rzadko spotykany.

Przyjechałem w piątek wieczorem, popołudniowym pociągiem z Budapesztu. Pociąg po stronie węgierskiej im bliżej chorwackiej granicy, tym bardziej się wlecze. Natomiast po drugiej stronie jedzie się już całkiem szybko. Byłem bardzo ciekawy jak wygląda kraj po tych 10 latach od ostatniej mojej wizyty tutaj. Ponadto sama Chorwacja jest już od jakiegoś czasu dumnym członkiem Unii Europejskiej. Po wjechaniu na jej terytorium prędkość wyraźnie wzrosła, a także ilość stacji na których się zatrzymywał i po godzinie jazdy dotarliśmy do dworca kolejowego

Wydawało mi się, że wtedy stacja zrobiła na mnie dobre wrażenie. Albo to było tylko wrażenie, albo przez te lata tak została zaniedbana – niestety stolica Chorwacji i jej dworzec Zagreb Glavni Kolodvor teraz jest stary, brudny i mega zaniedbany. Wygląda okropnie – a wieczorem ten półmrok w hallu głównym wraz ze stoiskami z książkami jeszcze pogarsza wrażenie. Z ciekawostek  to na peronach stacji znajduje się wagon kolejowy, w którym ulokowany jest hostel. Niestety, lał deszcz jak z cebra ale jedna rzecz mnie zaskoczyła:

  • gdzie są rostilje i cevabdżinice (?), jakie burgery (!)

Zagrzeb w sobotę

 

Gdy przybyłem do miasta poprzedniego wieczora, nie mogłem uwierzyć w prognozy pogody, które zapowiadały w sobotę kilkunastostopniowe temperatury oraz piękną, słoneczną pogodę. Po nieprzespanej nocy w hostelu obudziłem się i rzeczywiście stolica Chorwacji wita mnie   pięknym słońcem! Stwierdziłem, że biorę prysznic, aparat i idę zwiedzać. Okazało się, że mam bardzo blisko na stare miasto – które okazało się zaskakująco ciekawe. Trafiłem na słynny targ a tam wiosna: kwiaty, pszczoły, miody, i lokalne produkty. Zresztą popatrzcie sami:

Na Targu Dolac możemy kupić lokalne i chorwackie specjały – mieszkańcy Zagrzebia w sobotni poranek robili tłumnie sprawunki a ja oglądałem i cieszyłem się słońcem. Było około 15 – 18 stopni, a mi ciężko uwierzyć, że mamy koniec lutego. Ponadto zauważyłem, że kręci się sporo osób szykujących się do karnawałowej parady. Koło targu jest także świetna cevabdżinica oraz burekdżinica, gdzie skusiłem się na burek. Był dobry, co jednak nie zmieniło faktu, że w Zagrzebiu bałkańskiego ducha i nastroju jakby mało:( Ponadto mnóstwo turystów. Ja postanowiłem udać się na położony wyżej Stari ( Gorni ) Grad.

 Zagrzeb – gorni grad

 

Jest to część miasta, gdzie stolica Chorwacji  ma starówkę i zabytki. Jest tutaj piękny labirynt starych uliczek, katedra, mnóstwo fajnych zaułków i restauracji. Kawiarnie pełne Zagrzebian wygrzewających się do słońca, i myślę że w leciu musi tu być naprawdę pięknie! Jednak czegoś mi brakuje – a mianowicie bałkańskiego klimatu. Zagrzeb fajny jest, ale jednak niestety zdecydowanie mu bliżej do Wiednia, Krakowa czy Wrocławia niż do Skopja czy Belgradu 🙁 Wszędzie kawiarnie ale w wiedeńskim stylu, wszędzie nieszczęsne burgery (!!!), a cevapi i pljeskavice skrycie pochowane:( Pizza, steki, burgey – nie po to tu przyjechałem. Szczerze mówiąc zacząłem żałować, że nie pojechałem znów do Serbii. Niby spodziewałem się, że Zagrzeb taki będzie, a może ja zrobiłem się już dużo bardziej bałkański niż byłem. Sam nie wiem. W każdym razie korzystając ze słońca zwiedzałem Gorni Grad – labirynty krętych uliczek, domki w austriackim stylu oraz cisza i spokój a w tle widok na Góry Medvednica – czułem się jak w Alpach:

Widoki piękne, szczególnie w tle z Górami Medvednica. Bardzo spodobał mi się także ładny kościół św. Marka. Po drodze wracając w dół przejechałem się najkrótszą kolejką w Europie – zagrzebskim funikularem. Trasa kolejki liczy całe 66 metrów a czas jazdy 55 sekund :).  Po tej długiej jeździe postanowiłem coś zjeść i udać się na dworzec kolejowy aby obadać powrót do Budapesztu. Udałem się także na pocztę oraz dworzec autobusowy.

Podsumowując na weekend  stolica  Chorwacji jest fajna, ale jak dla mnie za mało bałkańska. Niestety, miasto bardziej przypomina Zachód Europy niż wschód i jest takie no normalne, środkowoeuropejskie. Zapewne racje mają Ci, którzy jadą od razu nad Adriatyk, natomiast mając dzień czy dwa wolnego czasu warto je obejrzeć, po to aby wyrobić sobie własne zdanie.

Zagrzeb na filmie

 

 

Zagrzeb galeria zdjęć:

 

 

Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy:)

 

Zapraszamy także do naszych innych wpisów z  Bośni i Hercegowiny ,  Serbii i Czarnogóry oraz Macedonii:

 

 Dziękujemy za uwagę

 

 

Facebooktwittergoogle_plus