Rachów – w sercu Huculszczyzny i Karpat Ukraińskich

Facebooktwittergoogle_plus
Rachów
Rachów o poranku – piękne serce Karpat ukraińskich

Gdy planowaliśmy w zeszłym roku w maju nasz 12 dniowy wyjazd na Ukrainę stwierdziliśmy, że nie chcemy zwiedzać dużych miast, broń Boże żaden Kijów czy Odessa. Wymyśliliśmy więc, iż spędzimy kilka dni na Bukowinie, zobaczymy Czerniowce i Kamieniec Podolski a następnie udamy się w Karpaty Ukraińskie. Rachów był miejscem które obraliśmy jako naszą bazę wypadową. Położony w sercu tych gór, które są naprawdę ogromne, znakomicie się nadawał w celu dalszej ich eksploracji. Początkowo mieliśmy spędzić w miasteczku tylko trzy dni, ale tak nam się spodobało, że zrezygnowaliśmy z dalszej podróży do Użhorodu i postanowiliśmy zostać dłużej w Rachowie. Była to świetna decyzja.

Z Czerniowiec przyjechaliśmy pociągiem z przesiadką w Kołomyi. Do miasta Rachów prowadzi przepiękna trasa Kolei Czarnej Cisy, którą opisałem w osobnej notatce. Wysiedliśmy z pociągu i pierwsze co mi przyszło na myśl: Jak tu pięknie! Przewodnik Bezdroży wskazywał miasto jako brzydkie, nieciekawe i właściwie w ogóle nie warte odwiedzenia. Kolejny raz okazało się, że przewodniki kłamią. Zobaczyliśmy wszędzie wokół ogromne Karpaty, przy czym nasze polskie pasma to są jakieś malutkie w porównaniu do nich. Z peronów mieliśmy super widok, góry pięknie parowały. Czułem się jakbym był w sercu innego świata.

Mimo, że musieliśmy wstać przed 5 rano, to postanowiliśmy szybko zameldować się w hotelu, załatwić przedłużenie pobytu i udać się na spacer po miasteczku i okolicach. Pogoda niestety podczas podróży się trochę popsuła, zaraz po naszym przyjeździe spadł deszcz i zrobiło się pochmurno. Ale dzięki temu góry klimatycznie parowały, a Cisa pokazywała swoje dzikie oblicze. Centrum miasteczka wygląda tak:

Jak dla nas jak najbardziej warte wizyty. Było to ogromne zaskoczenie. Trafiliśmy chyba akurat na dzień targowy, bo kręciło się mnóstwo osób z zakupami i okazało się, że nasz hotel jest tuż obok rynku. Dosłownie z okna pokoju mieliśmy widok na targowisko. Szybko się rozpakowaliśmy i wyruszyliśmy na spacer:

Pogoda może nie za bardzo sprzyjała, ale i tak nam się podobało. Po drodze spotkaliśmy Wasyla z jego Mućką, który bardzo chciał żebyśmy mu zrobili zdjęcie. Podziwialiśmy malownicze widoki oraz klimat – tutaj czas jakby się zatrzymał i tak jakby istniał inny świat. Sam Rachów to miasto, w którym wyraźnie widać wpływy węgierskie – kilka dni po naszym przyjeździe zobaczyliśmy procesję w centrum po węgiersku. Mimo, że w mieście nie ma jakichś oszałamiających zabytków, to warto je odwiedzić. Przede wszystkim dlatego, że jest świetną bazą wypadową do okolicznych miejscowości. Można także bez problemu zrobić sobie wycieczkę do Rumunii.

W centrum, zaraz obok dworca kolejowego, płynie Cisa. Prawdziwa górska rzeka. Ja uwielbiałem spacerować i podziwiać jej siłę, zwłaszcza po deszczu. Bardzo dobrym pomysłem jest także wybranie się na spacer na wzgórza wokół miasta. Mieliśmy chyba duże  szczęście z pogodą, ponieważ było przez cały nasz pobyt bardzo ciepło. Każdego majowego poranka góry fantastycznie parowały, a widoki w dół były także piękne. Super są także okolice Rachowa, które opiszę w osobnej notatce. Fajnie jest zaznać klimatu dawnego ZSRR, który cały czas jest tam obecny. Wieczorami, zaraz nad rzeką jest czynna bardzo fajna knajpka, ze śmiesznie niskimi cenami i pyszną pizzą i naleśnikami. Na targowisku można kupić smaczne owcze sery i domowe wino. Turystów tutaj nie ma – nie spotkaliśmy przez cały nasz pobyt nikogo. Absolutnie nikogo. I bardzo dobrze, że są jeszcze takie miejsca w Europie, w dodatku bardzo blisko Polski.

Może rzeczywiście nie ma tu wielkiej klasy zabytków, ale raczej nie jesteśmy ogromnym ich fanami, a po drugie sam klimat danego miejsca często jest dużo ważniejszy. My mieliśmy tam świetną bazę wypadową, szumiącą prawdziwą górską rzekę w samym centrum, piękną cerkiew i mega ciekawe okolice. Ponadto czuliśmy, że jesteśmy naprawdę w sercu tych pięknych gór. Wystarczyła jedna wspinaczka majowego poranka za stację i takie oto widoki ujrzeliśmy:

Ostatniego wieczoru siedzieliśmy w kawiarni w samym centrum zaraz obok Cisy. Pociąg do Lwowa mieliśmy o północy. Rzeka hałasowała obok, nastała noc, a wokół widać było tylko światła domów na wzgórzach i czuć było spływający chłód na miasteczko. Żal nam było wracać do kraju. Zostawiliśmy tutaj kawał naszego serducha i powiem szczerze, że nawet takiego żalu nie czułem wracając z Macedonii, Serbii czy Albanii w lipcu zeszłego roku. Nie wiem dlaczego tak nam się tu spodobało, może dlatego, że nawet Bałkany zrobiły się turystyczne, a może dlatego, że tu byliśmy jedynymi odwiedzającymi? W każdym razie warto tam być!

Informacje praktyczne:

 

  • gdzie jeść w Rachowie? najlepsze jedzenie w mieście jest w hotelowej restauracji „Oleńka”. Możecie tam spróbować pysznych dań lokalnej kuchni karpackiej, a także klasycznych ukraińskich specjałów. Dla mnie hitem były pierogi z bryndzą. Nie ma jej ani na foursquare ani na tripadvisor, ale dania tam serwowane są bardzo dobre! Ceny najwyższe w miasteczku, co oznacza 100 hrywien za obiad (ok. 15 zł). Ale warto 🙂
  • bardzo miło spędzaliśmy wieczory w kawiarni Weranda w samym centrum: pyszna kawa, dobre piwo, a ceny…dwa razy niższe niż we Lwowie. Za sok, gofra, piwo i ciastko zapłaciliśmy 40 hrywien – 6 zł. Sok – 6 hrywien, piwo 10 hrywien – 1,50 zł;
  • jak dojechać w Karpaty ukraińskie? Aby tu dotrzeć z Polski, należy udać się do Lwowa, a stamtąd mamy po 15.00 pociąg pospieszny Karpaty, który melduje się na miejscu około północy; cena to od 40 hrywien (6 zł) w najtańszej klasie w wagonie obszczyj (drewniane ławy), do 100-150 hrywien (15 -22 zł) w najdroższym rodzaju – za miejsce sypialne;
  • rozkład jazdy pociągów w tabelce:
Z Rachowa do:LwowaKijowaIwano - FrankowskaKołomyi
Godz odj.00.2212.3014.1218.49
Godz przyj.08.3006.1818.5723.10
Cenaok 150 uah (22,50 zł)ok 200 uah (30 zł)30 uah (4,50 zł)30 uah (4,50 zł)
Powrót do Rachowa:15.45-23.4214.40-09.4302.56-07.4408.16-12.26
  • informacjePRZYJAZDACH I ODJAZDACH POCIĄGÓW ze stacji  Rachów;
  • aby zwiedzać okolice i wędrować po górach będziemy musieli poruszać się marszrutkami. Dworzec komunikacji samochodowej jest zaraz obok kolejowego, także w samym centrum. Rachów jest świetnie skomunikowany z okolicznymi miejscowościami, także nie będzie żadnego problemu bez samochodu. Polecam wsiadać na stacji, aby móc sobie usiąść. Kto jechał marszrutką, wie o czym mówię;
  • gdzie spać w Rachowie? my nocowaliśmy tutaj: Pensjonat Smerekova HataCena wynosiła ok. 24 zł za dobę od osoby. Pokoje fajne i duże. Niestety właściciel próbował ciągle nas nagabywać na jakieś wycieczki, myśląc że jesteśmy standardowymi turystami, ale my mieliśmy swoje zdanie i woleliśmy włóczyć się z plecakami i aparatem po okolicznych wsiach. Możemy polecić to miejsce;
  • aby udać się do Rumunii, trzeba pojechać busikiem do wsi Solotvino i tam mamy piesze przejście graniczne przez Cisę do Syhotu Marmaroskiego. Jest to także ciekawa opcja na jednodniowy trip. Połączenia są praktycznie co godzinę przez cały dzień – wszystkie w kierunku Użhorodu. Wysiadamy we wsi Sołotwino. Dokładny opis pojawi się przy okazji wpisu o naszej wycieczce tam do Rumunii,
  • jest kilka bankomatów w samym centrum, my w ten sposób wybieraliśmy gotówkę (bez prowizji)

 Rachów i  Cisa na filmie

 

 Rachów galeria zdjęć:

 

Panorama miasteczka
Rachów i piękna Cisa
Panorama ze stacji kolejowej

 

Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy:)

 

Zapraszamy także do naszych innych wpisów z Ukrainy:

 

 

Facebooktwittergoogle_plus