Marcin Armenia, Kaukaz

Monaster Sewanawank i jezioro Sewan – piękno Armenii

Facebooktwittergoogle_plus
monastyr Sewanawank
Piękny monaster Sewanawank a obok jezioro Sewan. 

Szukając ratunku przed 40-stopniowym żarem lejącym się z nieba w Erywaniu, zdecydowaliśmy że udamy się obejrzeć piękny monaster Sewanawank nad jezioro Sewan. Panujące w połowie lipca gigantyczne upały w stolicy Armenii, bardzo nam zaczęły dawać się we znaki.  Rozgrzana każdego dnia ormiańska stolica kusiła wręcz, aby poszukać gdzieś ochłody. Dzień wcześniej udaliśmy się marszrutką obejrzeć piękną, pogańską świątynię słońca w Garni. Wrażenia oraz zdjęcia były naprawdę fantastyczne. Kolejny nasz wypad to własnie miało być słynne, wysokogórskie jezioro Sewan.

Na początku pojawił się spory problem natury logistycznej. Mianowicie okazało się, że dotarcie tam komunikacją publiczną jest możliwe. Ale kłopotliwe. Przewodnik oraz źródła internetowe twierdziły, że trzeba dostać się do postoju marszrutek koło szosy sewańskiej. Jest to tzw. północny dworzec autobusowy. Tak naprawdę to nie był żaden dworzec, tylko zwykły parking. Zatem gorącego, lipcowego przedpołudnia wyszliśmy na Aleję Masztoca. Stwierdziliśmy, że po prostu zapytamy się kogoś, jak dotrzeć do miejsca odjazdu busów do Sewanu. Niestety, nikt nie był w stanie nam udzielić żadnych konkretnych informacji.

Po kilkunastu minutach zdecydowaliśmy, że bierzemy taksówkę. W Armenii nie jest to zwykle żaden wielki koszt. Zapytaliśmy się, ile będzie kosztowała. Taksówkarz stwierdził, że jakieś 1500 dram, czyli mniej więcej 12 zł. Zgodziliśmy się. Rzeczywiście, okazało się, że ten tzw. dworzec północny jest położony naprawdę bardzo daleko od centrum Erywania. Zdaliśmy sobie sprawę, jak bardzo trudne musi tam być dotarcie samemu transportem publicznym. Wyszliśmy z pojazdu, kurs kosztował 1550 AMD. Malutki busik już stał na parkingu. Powszechnym na Kaukazie zwyczajem miejsca już były zajęte poprzez rzeczy przyszłych pasażerów. Okazało się, że dla mnie miejsce jeszcze będzie, a dla Bartka już nie. Na szczęście marszrutki do Sewanu jeszcze właściwie co chwilę. Zaraz wylądowaliśmy w kolejnej.

Sewan i jezioro Sewan

 

Na początek chcę przede wszystkim zaznaczyć, że miasto Sewan, do którego zmierzają marszrutki, jest dość oddalone od Jeziora Sewan. To nie to samo miejsce. Jeśli będziecie mieli szczęście, a my mieliśmy, to za dodatkową opłatą, kierowca Was podwiezie, gdzie trzeba. Szansa jest spora, ponieważ w sezonie jednak sporo turystów oraz miejscowych decyduje się na przejazd, szukając między innymi ochłody. Samo miasto, o tej samej nazwie co zbiornik wodny, liczy jakieś 17.000 mieszkańców i nie ma tam absolutnie chyba nic ciekawego. Dla normalnego turysty. Bo dla nas miało super klimat postindustrialnej, poradzieckiej Armenii.

Jezioro Sewan jest największym zbiornikiem słodkowodnym w kraju granatów. Położone na wysokości 1899 m n.p.m, jest jednym z najwyżej położonych jezior na świecie. Zajmuje także niesamowite jak na tak mały kraj, 4% jego powierzchni. A co najważniejsze – rzeczywiście było tu wyraźnie i znacznie chłodniej. Prawdopodobnie ze względu na wysokość, a także na wpływ wielkiej masy wody. My mogliśmy tu wyraźnie złapać oddech – dosłownie i w przenośni.

Sam zbiornik niestety nie uniknął konsekwencji rabunkowej gospodarki zasobami naturalnymi w czasach ZSRR. Po zbudowaniu elektrowni wodnej w 1933 roku w Hrazdan poziom wody obniżył się aż o 19 metrów w ciągu 40 lat. Na szczęście w porę postanowiono coś z tym zrobić. Zbudowano dodatkowy kanał, dostarczający wodę z rzeki Arpa. Inaczej prawdopodobnie mielibyśmy katastrofę ekologiczną, porównywalną do tej nad Morzem Aralskim. Dzięki temu mogliśmy a Wy także będziecie mieć okazję podziwiać piękne, turkusowe wody zbiornika. Podobno w pogodny dzień robią niesamowite wrażenie. Nam nie dopisało tyle szczęścia. Mieliśmy zmniejszoną przejrzystość powietrza. Zdjęcia mimo wszystko wyszły całkiem niezłe. Mam nadzieję, że w maju, kiedy będę tu z powrotem, będą jeszcze lepsze.

Monaster Sewanawank

 

Jednak tym, co najbardziej tu przyciąga turystów oraz co nas zwabiło jest legendarny monaster Sewanawank. Podobno kiedyś był położony na wyspie, ale w wyniku rabunkowej, radzieckiej gospodarki, teraz leży na półwyspie. Jest to jeden z najpopularniejszych widoków w całej Armenii. Gdy my tam byliśmy, rzeczywiście przewijały się tłumy. Znacznie większe niż w Chor Wirap, a w porównywalne z tymi w Garni.

Sam klasztor charakteryzuje się super widowiskowym położeniem. Można szukać fantastycznych kadrów w nieskończoność. Sam zespół składa się z dwóch kościołów: głównego – pw. Matki Bożej oraz mniejszego pw. Apostołów. Oba z nich pochodzą z IX wieku naszej ery. Jest jeszcze trzeci, najstarszy, ale znajduje się obecnie w ruinie. Nam tu bardzo się podobało. Może nie było tak spektakularnie jak pod Cminda Sameba w Gruzji, ale nadal będąc w Armenii, wizyta tutaj to punkt obowiązkowy.

Z żalem po kilku godzinach stwierdziliśmy, że pora będzie wracać. Ponieważ, tak jak wcześniej wspomniałem, marszrutki teoretycznie i rozkładowo tu nie docierają, czekała nas wycieczka do miasta. Gdy szliśmy drogą, zaraz zjawiła się nieoficjalna taksówka, która za 1000 dram (8 zł) za nas dwoje zabrała nas w miejsce, skąd odjeżdżały marszrutki do Erywania. W drodze powrotnej jechała z nami racząca się wódeczką z piersiówki Rosjanka. A także sympatyczne małżeństwo oraz Ormianka, która mieszkała i pracowała 15 lat w Zielonej Górze. Aż nie została deportowana. Dowiedzieliśmy się, że żyje się tu bardzo ciężko. A w kraju praktycznie nie ma przyszłości. Co ciekawe, wszyscy postanowili się nami zaopiekować, tak abyśmy już nie musieli wracać taksówką.

Monaster Sewanawank
Kościół pw. Matki Bożej i pw. Apostołów

 

Informacje praktyczne

 

  • do Sewanu a przy odrobinie szczęścia do klasztoru Sewanawank i nad Jezioro Sewan dojedziemy marszrutkami z tzw. dworca północnego koło szosy sewańskiej. Kursują do 9 do 18.30. Cena jaką podaje przewodnik „Bezdroży”,  jest już nieaktualna. Do miasta wynosi 600 AMD (5.40 zł) a nad jezioro 1000 AMD (8 zł);
  • na miejsce ich postoju najłatwiej dotrzeć taksówką. Podobno z alei Masztoka kursuje autobus numer 259. Nam nie udało się go zlokalizować. Ceny za taxi to ok 1500 AMD (12 zł), co już na dwie osoby daje bardzo przyjemną kwotę
  • przewodnik podaje, że jedzie się około 2 godziny. Nam zeszło chyba troszkę więcej niż godzinę;
  • gdy nie dotrzemy transportem publicznym do klasztoru i jeziora, pozostaje nam albo uderzyć z buta albo taksówka. Nie powinna kosztować więcej niż 1000 dramów (8 zł) w jedną stronę;
  • na miejscu nie polecamy restauracji przy parkingu. Niestety, albo ceny są z księżyca, albo nas tam po prostu oszukano. Za lemoniadę zapłaciliśmy po 1000 AMD (8 zł), kiedy normalna cena np. w Erywaniu to 200-300 dram;
  • w drodze powrotnej trzeba dotrzeć do miasta i zapytać się o postój marszrutek do stolicy. Jest on koło poczty i nawet sprzedaje się tam bilety;
  • podobno w sezonie letnim kursuje też pociąg. Rzeczywiście, tuż obok jeziora jest pięknie poprowadzona trasa kolejowa. Nam nie udało się niczego bliżej o tym połączeniu dowiedzieć;
  • wydaje nam się, że nie ma sensu korzystać z oferty wycieczek zorganizowanych, chyba że bardzo zależy nam na czasie;

 

Sewanawank i jezioro Sewan na filmie

 

Galeria zdjęć

 

Panoramy: Sewanawank i jezioro Sewan

 

Panorama ze wzgórza nad jeziorem i klasztorem
Panorama Jeziora Sewan
Widok na Jezioro Sewan
Kolejna panorama

 

Jeżeli podobał Ci się ten wpis i chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy:)

 

Zapraszamy także do naszych wpisów o Kaukazie i Bałkanach :

 

 

Dziękujemy za uwagę:)

 

Facebooktwittergoogle_plus