Asilah — jedno z najpiękniejszych miejsc marokańskiego wybrzeża Oceanu Atlantyckiego

Facebooktwitter
 Asilah
Nadmorski relaks lutowego popołudnia w Asilah
W naszym trzecim wpisie z lutowego wyjazdu do Królestwa Maroka zabierzemy Was do jednego z najpiękniejszych miejsc na marokańskim wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego. Chodzi mianowicie o położony niedaleko Tangeru kurort Asilah. W tym roku tak się szczęśliwie złożyło, że mieliśmy aż 12 dni na poznanie północnej części kraju.

 

W zeszłym roku byliśmy w kraju zaledwie tydzień. Tak naprawdę zdołaliśmy Maroko ledwie liznąć. Ponieważ moją ambicją tworząc bloga Stacja Bałkany, jest pisanie artykułów dobrej jakości, a w Maroko bardzo nam się podobało to jasne było, że tutaj wrócimy. Poznać kraj lepiej. Dowiedzieć się o nim więcej. Zdobyć dużo nowych informacji praktycznych. Co jednak najważniejsze, po prostu bardzo to państwo polubiliśmy. Dlatego np. nigdy ponownie nie zawitaliśmy do Izraela i Tel Awi-wu. Ten chyba najbardziej przyjazny turystycznie kraj Afryki Północnej ma także tę ogromną zaletę, że możemy go poznawać na własną rękę. Jest bezpiecznie. Zamachy terrorystyczne praktycznie się nie zdarzają. Kraj jest przyjazny. Można powiedzieć, że to nawet nie do końca Afryka. Chwilami wydawał się nawet dużo bardziej cywilizowany, niż mogliśmy się spodziewać.

Transport publiczny i komunikacja działają super. Marokańska sieć kolejowa może nie jest jakoś mega rozległa, ale pozwala dotrzeć w zasadzie prawie wszędzie. My podróżowaliśmy marokańskimi kolejami już wielokrotnie: z Marrakeszu do stolicy kraju. Z Rabatu do Casablanki i El-Jadidy i z powrotem. Następnie do Tangeru, nad Cieśninę Gibraltarską. Potem z kolei z Tangeru do Fezu. Tam, gdzie droga żelazna nie dociera (Ait Ben Haddou, przepiękna Essaouira czy słynący z filmowych studiów Warzazat, zabiorą nas autobusy. Co ciekawe, bardzo wygodne i klimatyzowane. Tak, podróżowanie po królestwie Muhammada VI jest łatwe i bardzo przyjemne. My do Asilah dotarliśmy rzecz jasna koleją. Wycieczka do tego kurortu, obok jednodniowego wypadu do błękitnego Chefchaouen, była jednym z najjaśniejszych punktów wyjazdu. Zatem zaczynajmy naszą relację 🙂 🙂 🙂

 

Zwiedzając Asilah, czyli piękna medyna i fajny Ocean Atlantycki

 

 

Naszego drugiego dnia pobytu w Tangerze zdecydowaliśmy się udać na całodniowy relaks w Asilah. Kilka dni w metropolii nad Cieśniną Gibraltarską było wyjątkowo pechowe. Najpierw po wyjściu z pociągu udaliśmy się do zarezerwowanego przez Booking apartamentu. Okazało się, że rzeczywistość nic ze zdjęciami w internecie nie miała wspólnego. Mieszkanie było po prostu pijacką norą, z niedomykającymi się drzwiami do balkonu, mega syfem i grzybem, przyprawionym smrodem w łazience. Szybko zdecydowaliśmy, iż po prostu rezygnujemy. Na szczęście było to w samym centrum. Wzięliśmy manatki i poszliśmy na WiFi do KFC. Tam bez problemu coś znaleźliśmy. Jednak Tanger jest ogromny i było to bardzo daleko od centrum. Taksówka nas skasowała także dwa razy więcej, niż powinna. Na szczęście bez numerów w stylu szoferów z Marrakeszu (tam potrafią sobie zażyczyć naprawdę horrendalne kwoty). Gdy już zameldowaliśmy się w nowym lokum, okazało się, że straciliśmy prawie cały dzień. Postanowiliśmy to nadrobić, kiedy wstał nowy dzionek. Wyspaliśmy się, zjedliśmy marokańskie śniadanie i udaliśmy się na absolutnie przepiękny dworzec Tanger Ville.

Asilah na kartach historii

Miasto powstało jako kolonia fenicka Zeli około VIII w. p.n.e. Mniej więcej w I w. p.n.e. weszło w skład Imperium Romanum jako Colonia Augusti Iulia Constantia Zilil. W 712 r. osadę, zdobytą przez Arabów, nazwano Asilą. Podczas rządów Idrysydów był to ważny punkt strategiczny, handlowy i kulturowy. Podobnie było też za panowania Portugalczyków. Wtedy Arzila, ja nazywano wówczas miasto, stała się ważnym miejscem na szlaku po saharyjskie złoto. W 1592 r. król portugalski i hiszpański przekazał oficjalnie Arzilę sułtanowi saadyjskiemu. W 1829 r. miasto zbombardowała flota austriacka, mszcząc się za zatopienie okrętu przez marokańskich piratów. Miasto było aż  do 1912 r. oazą piratów. W latach 1912-56 należało do hiszpańskiej części Maroka.

Stamtąd dzieliło nas już tylko pół godziny jazdy pociągiem od jednego z najpiękniejszych miejsc na atlantyckim wybrzeżu kraju. Gdy wyszliśmy z wagonu, powitało nas jaskrawe słoneczko, zapowiadające naprawdę udany wypad. Spokojnym spacerkiem dotarliśmy do centrum. Tam nas przywitały śnieżnobiałe domy starego warownego miasta, wyrastające wprost z murów i skał nad oceanem. Miejscowość, jak na marokańskie standardy, okazała się zaskakująco czysta i zadbana. W przeciwieństwie do sławniejszej Essaouiry, o tej porze roku panowała także tutaj cisza i spokój. Jednak latem podobno jest oblegana przez wypoczywających Marokańczyków.

Główną atrakcją Asilah jest warowna medyna wzniesiona na skałach nad brzegiem Oceanu Atlantyckiego. Atmosferę tego miejsca, przypominającego Essaouirę w miniaturze, tworzą przepiękne biało-błękitne domostwa. Jednak jest tu dużo spokojniej niż we wspomnianej wcześniej As-Suwajrze. Miasteczko upodobali sobie ponoć marokańscy artyści. Domy w starej dzielnicy kupują także chętnie zamożni emeryci z Hiszpanii. My najpierw obejrzeliśmy niewielki port rybacki. Następnie udaliśmy się zwiedzać medynę.

 

 

Warowna i piękna medyna

 

 

Medyna w Asilah z pobielonymi domami dekorowanymi szerokim niebieskim pasem, drewnianymi wykuszami i arkadowymi galeryjkami na piętrach przypomina ponoć zabytkowe miasteczka południowej Portugalii czy Andaluzji. Otaczają ją potężne mury miejskie. Jest to dzieło Portugalczyków, wzniesione w ciągu zaledwie dwóch lat. Zachowały się one w naprawdę w doskonałym stanie na całej długości. Opasują miasto prawie półtorakilometrową kamienną wstęgą z licznymi basztami. Kasba, jej najbardziej umocniona część, znajduje się w pobliżu placu Zellaka. W jej obręb najlepiej wejść (jak twierdzi przewodnik Bezdroży) bramą Bab Al-Kasbah przebitą między dwoma masywnymi bastejami, przed którymi rozciąga się ładny skwer. Wielki meczet w kasbie jest oczywiście niedostępny dla niewiernych. Ma dwa minarety: jeden strzelisty, biały, ośmioboczny, a drugi bardziej przysadzisty, kamienny, wzniesiony na planie kwadratu. My następnie udaliśmy się przez Rue Alk-Kasbah do placu Abdellaha Guennouna. Oddziela on właściwą medynę od kasby.

Jego główną dominantą architektoniczną  jest masywna baszta El-Khmara. Ogromną wieżę zbudowano w XV w. na planie prostokąta.  Ma cechy typowe dla portugalskich budowli obronnych. Wyróżniają ją kamienne wieżyczki-wykusze w narożnikach najwyższej kondygnacji, kamienny krenelaż i ozdobne podwójne okienka rozdzielone kolumienką. Z placu możemy wyjść przez małą Bab Al-Baha na parking przed portem. Można też udać się ciasnym, krętym zaułkiem w prawo (stojąc tyłem do baszty), który wprowadzi nas nad mury od strony oceanu. Rue Ibn Khaldoune biegnąca wzdłuż muru, praktycznie w całości pokrytego malowidłami, prowadzi przez łukowate przejście pod pałacem Raissouliego. Historia rezydencji sięga roku 1909. Wtedy bandyta i porywacz Moulay Ahmed er-Raissouli zdobył tak znaczny majątek i wpływy, że sułtan, chcąc go mieć po swojej stronie, mianował go gubernatorem Asilah. Potem nawet Tangeru. Obecnie pałac służy czasowym wystawom sztuki. Przeważnie stoi jednak zamknięty. Podobno wnętrza zachowały sporo z dawnego przepychu.

Uliczkę za rezydencją zdobią przerzucone malowniczo, wsparte na podkowiastych łukach przejścia łączące domy po dwóch stronach. Mur był zbyt wysoki, by ujrzeć stąd ocean. Na samym końcu zaułku znajdują się schodki, którymi można dostać się na kolejny, wysunięty ponad nadbrzeżne skały bastion. Jest on podobno jednym z najlepszych punktów widokowych, a jednocześnie popularnym celem spacerów. Poniżej, od strony oceanu znajduje się niewielki, nakryty białą kopułą pawilon otoczony murem. To kubba Sidi Mamsura (niedostępna dla zwiedzających) z grobami wojowników świętej wojny walczących przeciw chrześcijanom na Półwyspie Iberyjskim. Spacerując dalej wąskimi i pięknymi uliczkami, natknęliśmy się na wiele malunków, sklepików, minigalerii i pięknych domów. Na zakończenie spaceru możemy podejść jeszcze pod kolejną potężną bramę miejską. Wiodącą na avenue Hasan II Bab Homar zdobi herb portugalskiego króla Alfonsa V. Z jego to rozkazu powstały obwarowania miasta. My następnie wróciliśmy na plaże i do portu, by po kilku godzinach, pod koniec dnia, wrócić pociągiem do Tangeru.

 

 

Port i plaże atlantyckie

 

Dzień zakończyliśmy tak, jak rozpoczęliśmy. Poszliśmy na deptak spacerowy, który wiedzie po falochronie portowym. Podobno pozwala podziwiać medynę, wyjątkowo pięknie wyglądającą o zachodzie słońca. Między falochronem a murem starej dzielnicy rozciąga się niewielka plaża. Natomiast główne miejskie kąpielisko ciągnie się blisko przez 5 kilometrów na północ od portu i miasteczka wzdłuż szosy do Tangeru. Możemy nią dojść do dworca kolejowego. Jest szeroka i wyglądała na naprawdę czystą. Podobno niedaleko na południe od miasta znajduje się Rajska Plaża – piaszczysty fragment wybrzeża oddalony 3 kilometry od centrum.

Relaks nad Oceanem Atlantyckim był tym, czego nam było potrzeba po przygodach dzień wcześniej Tangerze. Gdybyśmy wiedzieli, że nadgibraltarska metropolia w ogóle nie przypadnie nam do gustu, zatrzymalibyśmy się na trzy dni tutaj. Ja Wam wizytę w Asilah bardzo polecam. Tym mocniej, iż turystów było dużo mniej, niż w tym czasie w Essaouirze. Było także znacznie spokojniej. Nie wiem, czy zawsze w lutym jest tak słonecznie i pięknie. Jednak w marcu zapewne pogoda będzie już gwarantowana. Samo miasto stało się także jednym z tych miejsc, do których będąc ponownie w Maroku, na pewno po raz kolejny zawitam. Przed Wami jeszcze pakiet informacji praktycznych, filmik, panoramy, galeria zdjęć. Zapraszam do dalszej części wpisu 🙂 🙂 🙂 .

 

Asilah – informacje praktyczne

 

  • Miasto leży 46 kilometrów na południe od Tangeru, 212 kilometrów na północ od Rabatu i 260 km od Fezu. Przebiega przez nie stara linia kolejowa Tanger-Kenitra-Rabat. Nowa trasa, używana przez kolej dużych prędkości, jest poprowadzona zupełnie gdzie indziej;
  • Na szczęście ruch na starej linii jest cały czas prowadzony i pociągi pospieszne Al-Atlas pozwalają dotrzeć do ośrodka bez większych problemów. My przez miasto najpierw przejeżdżaliśmy w drodze z Rabatu do Tangeru. By dzień później przyjechać tu na jednodniową wycieczkę;
  • Dworzec kolejowy nie jest tak daleko od centrum, jak na początku nam się wydawało. Tym bardziej że te dwa kilometry można zamienić w bardzo przyjemny spacer plażą, która rozpoczyna się tuż po dojściu do drogi z Rabatu do Tangeru. Podobno przed stacją zatrzymują się autobusy miejskie, skomunikowane z przyjazdami i odjazdami pociągów. Niestety nie byliśmy w stanie zweryfikować tej informacji;
  • Aby dojechać do Rabatu, musimy przesiąść się na stacji w Kenitrze. Natomiast orientacyjny rozkład bezpośrednich pociągów do i z Asilah przygotowałem dla Was i dla siebie w tabelce. Najnowsze informacje ze świata kolei w Maroku znajdziecie TUTAJ – KLIK na absolutnie najlepszym blogu poświęconym tematyce podróży kolejowych – Kolej na Podróż;
Relacja:Tanger-AsilahAsilah-TangerFez-AsilahAsilah-Fez
Odjazdy:6.35, 7.40, 9.35, 11.35, 14.30, 16.30, 19.05, 23.255.46, 10.49, 13.07, 15.10, 17.17, 18.15, 21.29, 22.097.00, 11.15, 14.00, 18.008.17, 12.12, 15.07, 19.47
Przyjazdy:35 minut później35 minut później10.47, 14.59, 18.13, 22.0711.53, 15.48, 18.48, 23.39
Ilość km:4646260260
Cena:16 MAD (6.40 zł)16 MAD (6.40 zł)50-83 MAD (20-33 zł)50-83 MAD (20-33 zł)
  • Więcej o tym, jak podróżować po Maroku na własną rękę pociągami i autobusami znajdziecie w naszym poradniku TUTAJ – KLIK. Jest tam przygotowany dla Was absolutnie niezbędny przewodnik komunikacyjnego przetrwania w królestwie Muhammada VI;
  • Gdzie zjeść w kurorcie? Poza sezonem większość knajpek i restauracji na starym mieście była nieczynna. My na obiad wybraliśmy się do restauracji Oceano Casa Pepe. Wnętrze knajpki było całkiem przyjemne, ceny rozsądne, ale jedzenie tylko poprawne. Zatem radzę poszukać czegoś lepszego;
  • W miasteczku widzieliśmy po drodze sporo bankomatów, urzędy pocztowe oraz sklepy.  Turysta indywidualny będzie miał wszystko, co niezbędne do przetrwania;

 

Asilah na filmie (PLAY)

 

 

Asilah w panoramach (KLIK)

 

 

Galeria zdjęć (KLIK)

 

 

Jeżeli podobał Ci się wpis oraz Asilah a chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do wsparcia bloga i  polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy 🙂 🙂 🙂

 

ZAPRASZAMY, POZNAJCIE LEPIEJ NIEZWYKŁE MAROKO 🙂 🙂 🙂

 

Przejdź do komentarzy

Facebooktwitter