Marcin Gruzja, Kaukaz

Atrakcje Batumi czyli nie tylko delfinarium i nadmorska promenada

Facebooktwittergoogle_plus
Batumi i góry Kaukazu w tle o poranku
Gruzińskie Batumi było miejscem, gdzie spędziliśmy, tym razem już w 2/3 naszej ekipy, tegoroczne świąta Wielkiej Nocy. Była to nasza druga wizyta na Kaukazie oraz w Gruzji. Pierwszym razem, w lipcu zeszłego roku, byliśmy trzy tygodnie wałęsając się także po Abchazji oraz Armenii

Uczucia po powrocie z  wyprawy mieliśmy mieszane – najbardziej niejednoznaczne w stosunku właśnie do Gruzji. W polskiej blogosferze możemy przeczytać mnóstwo, nie do końca prawdziwych (zwłaszcza komercyjnych, sponsorowanych) relacji z tego pięknego kraju. Wpływ na to, jak ja odebrałem Gruzję, miało także na pewno kilka nieprzyjemnych sytuacji już na miejscu oraz upał, a cieżko zwiedzać w temperaturach 40 plus. Ponieważ zdaję sobie doskonale sprawę, że jakiekolwiek osądy kraju, po jednej wizycie, to po prostu bajki patykiem na wodzie pisane, zdecydowałem, że chcę poznać Gruzję oraz Zakaukazie zdecydownie lepiej.

Z Bałkanami zeszło mi dobre 10 lat i teraz to mój prawie drugi dom. Ponadto, lecąc tym razem do Gruzji, miałem nadzieję, że poza sezonem kraj odbiorę zupełnie inaczej. Rzeczywiście tak się stało – z lipcowej wizyty pamiętam, że męczyła mnie także ilość turystów w najpopularrniejszych miejscach, takich jak Mestia czy Signagi. Ponieważ marzec tegoroczny był jaki był, zdecydowaliśmy się na dogrzanie się nad czarnomorskimi wodami Batumi. W zeszłym roku również byliśmy w Batumi trzy dni (nasz poprzedni wpis TUTAJ – KLIK), ale wtedy nad miastem cały czas wisiały ołowiane chmury. Tegoroczna prognoza pogody zapowiadała zdecydowanie lepsze warunki atmosferyczne. I rzeczywiście, już moje lądowanie na lotnisku w Kutaisi potwierdzało przewidywania meteorologów. Przyleciałem pierwszym lotem nowej trasy Wizzaira Wrocław – Kutaisi i dostałem na powitanie malutką buteleczkę wina. Szybka wypłata kasy z bankomatu, zakup przejazdu do centrum Kutaisi, śniadanie oraz wizyta w Katedrze Bagrati.

 

Pociągi Tbilisi – Batumi

Dobrą alternatywą dla marszrutek są nowoczesne pociągi jadące ze stolicy Gruzji do Batumi oraz Poti. Składy są klimatyzowane, kursują kilka razy dziennie i są zdecydowanie lepszym pomysłem, szczególnie latem, niż busiki. Więcej w naszym wpisie kolej oraz transport w Gruzji

Zdecydowaliśmy się udać z Kutaisi do Batumi pociagiem. Codziennie o 17.45 za całe 2 lari (2,80 zł), odjeżdża bardzo wolna ale klimatyczna elektryczka czyli podmiejski (?) pociag osobowy na wybrzeże Morza Czarnego. Spodziewaliśmy się tak jak na Ukrainie, drewnianych ław. A tu bardzo miłe zaskoczenie – w miarę nowoczesne siedzenia, ludzi także była umiarkowana ilość. Pociąg wprawdzie wlókł się niesamowicie, bo 4 godziny, ale komfort jednak był zdecydowanie lepszy, niż na drewnianych ławach w Karpatach ukraińskichNasz gospodarz czekał już na dworcu, poszliśmy spać a następnego dnia od rana udaliśmy się podziwiać atrakcje Batumi. Kiedy rok wcześniej szukaliśmy na blogach informacji o nim, wszyscy właściwie jak jeden mąż, krytykowali ten gruziński kurort. Że bizantyjski przepych, że mega kontrasty, że „prawdziwa” Gruzja to tylko w górach, że trzeba stąd uciekać gdzie pieprz rośnie. Nam akurat Batumi się spodobało, ciężko także nie zgodzić się z tymi wszystkimi zarzutami, ale jest także druga strona medalu – ta piękniejsza i o niej Wam i sobie opowiemy.

 

Atrakcje Batumi – port i rejon nadmorski

 

Atrakcje Batumi rozpoczniemny od obejrzenia, tego co w każdym nadmorskim kurorcie kocham najbardziej czyli od Morza Czarnego. Zupełnie nie wiem dlaczego Batumi ma taką złą sławę na blogach oraz w relacjach polskiego internetu w Gruzji. Wprawdzie na tle całej Gruzji rzeczywiście przepych oraz strzeliste wieżowce Batumi mogą być kontrowersyjne, ale sam kurort bardzo zyskał dzięki inwestycjom. Byłem w Warnie, byłem w rumuńskiej Konstancy, byłem w Burgas, Odessie i Suchumi-moim zdaniem, Batumi prezentuje się z czarnomorskich ośrodków, które widziałem, najlepiej.

Nasz spacer zaczęliśmy od portu oraz stacji kolejki linowej Argo. Nowoczesne wagoniki umożliwiają wjazd na wzgórzę Anuria (250 mm n. p. m. ). Bilety obecnie już nie kosztują 8 GEL, jak podaje przewodnik, ale 15 GEL (22,50 zł) w obie strony. Możemy z góry podziwiać panoramę miasta oraz Morza Czarnego. Marcowego poranka w porcie mogliśmy podziwiać piękne góry Kaukazu, majączące na drugim brzegu morza. Widok był naprawdę super. W trakcie naszego pobytu miała miejsce wizyta okrętów marynarki wojennej, połączona ze zwiedzaniem statków.

 

Diabelski młyn i wieża gruzińskiego alfabetu

 

Idąc brzegiem morza, dojdziemy do miejsca, gdzie znajdziemy wielki, diabelski młyn. Tutaj cena jest dużo mniejsza, bo tylko 3 GEL (4,50 zł).  Zaraz obok niego mamy więżę gruzińskiego alfabetu, przypominającą wyglądem spiralę ludzkiego DNA. Na wieżę wjechaliśmy – widoki były fajne ale ceny w kawiarence na górze dość spore jak na Gruzję. Podana w przewodniku informacja, że budowla jest zaniedbana, także już jest nieaktualna. Obok jest kolejny z symboli Batumi – ruchomy pomnik miłości Ali i Nino.

Spod niej możemy podziwiać ciekawy wieżowiec z młyńskim kołem (jest to niedokończona siedziba uniwersytetu) oraz latarnię morską. Następnie warto wrócić na promenadę lub nad brzeg morza. Tutaj będzie kilka barów i restauracji oraz szerokie, kamieniste plaże. Końcem marca widzieliśmy już pierwszych amatorów kąpieli słonecznych. Jeżeli udamy się w dalszy, kilkunastominutowy spacer bulwarem, dotrzemy do jeziorka Ardagani. Mają miejsce tutaj pokazy tańczących fontann, które w zeszłym roku bardzo nas rozczarowały. Nagłośnienie było tak słabe, że prawie nic nie było słychać, więc nawet nie ma sensu tam się wybierać. Dlatego zdecydowanie lepszym pomysłem będzie skręt wcześniej w lewo i udanie się do pięknego parku z palmami. Tu także są fontanny, miejsce jest bardzo zadbane a w nocy, jak wszystkie atrakcje Batumi, pięknie podświetlone.

 

Stare miasto 

 

Gdy już odpoczęliśmy w parku, podziwiając subtropikaklną roślinność, postanowiliśmy się udać w dalsze zwiedzanie Batumi. Naturalną marszrutą będzie spacer na stare miasto. Uchodzi za jedno z najpiękniej odnowionych w całej Gruzji. Nam bardziej podoba się starówka w Tbilisi, jednak i tutaj jest co oglądać. Jego centrum to plac Europy (Evropas moedani). Ładnie odnowiony, z pełnym przepychu pomnikiem Medei. Jest to księżniczka z greckiej mitologii, trzyma w prawej dłoni złote runo czyli baranią skórę pokrytą złotym pyłem. Koszt wzniesienia postumentu wyniósł aż milion lari. Jest to jedno z najpopularniejszych miejsc w Batumi. Ja polecam przyjrzeć się budynkowi w narożniku placu – na jego wieży jest piękny zegar astronomiczny.

Kolejnym, niepisanym a drugim już sercem starego miasta, jest Piazza. Stylizowany na Włochy oraz Wenecję plac powstał w 2010 roku. Otoczony jest restauracjami oraz budynkami z pięknymi mozaikami i witrażami. Wśród turystów wzbudza kontrowersje, ale po zmroku ciężko mu odmówić piękna i uroku. Na starówce jest także kilka zabytkowych kościołów, które opiszemy w w osobnej notatce o okolicach i zabytkach miasta. Póki co chciałbym wspomnieć, że warto zajrzeć do ormiańskiego kościoła św. Grzegorza oraz katedry Narodzenia NMP.

 

Batumska katedra

Katedra Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Batumi była kiedyś świątynią katolicką. Obecnie jest własnością wyznawców prawosławia. Jej neogotycka bryła wyraźnie zaskakuje w czarnomorskiej stolicy Gruzji. Szczególnie klimatyczne są nieodnowione wnętrza. Polecamy zajrzeć nawet na dłuższą chwilę.

Na starym mieście znajdziemy sporo bardzo ładnie odnowionych domów, warto pokręcić się w labiryncie uliczek. Jest tu pełno knajpek, barów i restauracji a ceny są przeważnie dość przyzwoite a nawet zaskakujące, bo jest taniej niż w Kazbegi. Odnowione miejsca przechodzą w to, co chyba najbardziej razi – miejsca zniszczone i zaniedbane. Zaraz obok pięknych wieżowców rodem z Las Vegas, mamy zaniedbane domy, ulice pełne dziur i widoczną biedę. Wszystko to jest pokłosiem ogromnego upadku gospodarczego i politycznego, jakiego doświadczyła Gruzja, po rozpadzie Związku Radzieckiego. Kryzys lat 90 był tu wstrząsający, nawet chyba nieporównywalny z tym, co przechodzi teraz Ukraina. Nasi gospodarze wspominali nam, że było tak źle, że prąd był włączany np. tylko na kilka godzin w noc sylwestrową. Emeryci zostali zostawieni bez środków do życia a nauczyciel za wypłatę mógł kupić kilogram cukru oraz litr oleju.

 

Delfinarium czyli atrakcja której nie polecamy

 

Na sam koniec zostawiłem miejsce, którego nie chcę, abyście odwiedzali. Zaraz wyjaśnię dlaczego. Samo delfinarium jest jedną z największych atrakcji Batumi. W przewodniku Pascala, możecie poczytać, że pokazy z delfinami są kontrowersyjne. Ja postaram wyjaśnić Wam, na czym te kontrowersje polegają. Zastanawialiście się kiedyś skąd się biorą delfiny w delfinarium i w jaki sposób uczą się tych wszystkich sztuczek? Mianowicie stworzenia te są w bestialski sposób poławiane, a wiele z nich jest zabijanych, zanim dotrze do delfinariów. Są to bardzo inteligentne zwierzęta, które w naturze pokonują wiele kilometrów dziennie, przemierzając morza i oceany w poszukiwaniu pożywienia. W niewoli cierpią na ograniczonej przestrzeni życiowej a do wykonywania sztuczek, są zmuszane siła, poprzez brak pożywienia. Ich sytuację w delfinariach można porównać to sytuacji więźniów w celach. W niewoli cierpią i chorują. Można powiedzieć, że przecież ten mój jeden bilet niczego nie zmieni i jest w tym coś. Natomiast ja, kiedy się dowiedziałem, jak to wszystko działa, zdecydowałem, że delfinarium, nie tylko w Batumi,  nigdy nie odwiedzę. Więcej o tym TUTAJ – KLIK. Oczywiście każdy sam musi podjąć własną decyzję, ale warto wiedzieć więcej.

Inne atrakcje Batumi, do których możemy zajrzeć to między innymi Muzeum Technologiczne Braci Nobel oraz Muzeum Archeologiczne. To pierwsze mieści się zaraz za nowym dworcem kolejowym. Możemy w nim oglądać ekspozycję techniczną, związaną z rozwojem miasta, jako ważnego ośrodka handlu ropą naftową. Budynek, w którym jest placówka, mieścił kiedyś siedzibę przedsiębiorstwa braci Nobel. Drugi obiekt prezentuje eksponaty historyczne, związane z dziejami Adżarii. Słynie z bogatej kolekcji monet.

W podsumowaniu tego wpisu o Batumi, chciałbym powiedzieć, że nie jest wcale tam tak źle, jak ktoś mógłby wnioskować z lektur internetu. Centrum jest piękne, zadbane i naprawdę fajne. Mnie szczególnie spodobały się bardzo fajne parki oraz słynna, nadmorska promenada. Oczywiście atrakcje Batumi nie są przeznaczone dla turystów pragnących łazić po górach – oni szukają innej Gruzji, niż ta tutaj. Słynne kontrasty są także obecne i rzeczywiście, mogą naprawdę razić. Ja jednak polecam zobaczyć Batumi samemu i wyrobić sobie własne zdanie. Nasz pierwszy wpis stamtąd TUTAJ – KLIK. Znajdziecie w nim informacje praktyczne oraz ogólny zarys o  mieście. 

 

 Atrakcje Batumi na zdjęciach

 

 

 

Jeżeli podobały Ci się atrakcje Batumi  a chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do wsparcia naszego niekomercyjnego bloga i  polubienia naszego fejsbooka. Dziękujemy 🙂 🙂 🙂 

 

 

ZAPRASZAMY ABYŚCIE POZNALI LEPIEJ GRUZJĘ I ABCHAZJĘ

 

 

 

Przejdź do komentarzy

Facebooktwittergoogle_plus